gnojowica
pixabay.com
Autor Magdalena Więckowska - 4 Grudnia 2020

Beztrosko wylewali gnojowicę z cysterny na zamarznięte pola. Porażające skutki

Gnojowica i smród z chlewni w Domaszkowicach jest problemem, który gnębi mieszkańców od dłuższego czasu. Nie pomogły interwencje u sołtysa, nie pomogło proszenie. Chlewnia miała hodować maksymalnie 1500 świń, lecz jak podają poinformowane osoby liczba ta systematycznie rośnie w zastraszającym tempie. Na domiar tego okazało się, że z chlewni wylewano gnojowicę na zamarznięte pola.

Gnojowica na polach nie może być wylewana głównie z tego powodu, że gleba nie jest w stanie przyjąć nawozu. Skutki? Co najmniej tragiczne - wszystkie nieczystości spłynęły do rzek.

Gnojowica na polach

W kwestii wylewania nawozu z chlewni interweniowała nie tylko policja, ale i straż pożarna.

Rolnicy często mówią, że zapach na wsi często przeszkadza osobom z miast, lecz jak widać, również mieszkańcy wsi w pewnym momencie mówią “dość”.

Czarę goryczy chlewnia w Domaszkowicach przelewała niejednokrotnie. Tym razem zaciągnęła wielki dług nie tyle u samych mieszkańców gminy, co u całego lokalnego ekosystemu.

Zamarznięta ziemia nie była w stanie przyjąć nieczystości. Taka procedura jest zresztą zabroniona - w przeciwnym przypadku istnieje zagrożenie zatrucia wód azotanami.

Doniesienia o gnojowicy

O sytuacji w Domaszkowicach poinformował m.in. lokalny portal Nowiny Nyskie. W wyniku wylania nieczystości na zamarznięte pola, cała gnojowica zamiast wchłonąć się w glebę, popłynęła do rzeki Nysy Kłodzkiej.

Zgłoszenie do nyskiej policji wpłynęło 25 listopada z samego rana. Było to dokładnie w momencie, gdy pracownicy chlewni wylewali gnojowicę na pola. By ukazać skalę zanieczyszczenia warto dodać, że nawóz był wylewany z gigantycznej cysterny.

Obecnie policja bada sprawę pod kątem naruszenia przepisów dotyczących ochrony środowiska. W rozmowie z Nowinami Nyskimi sołtys Kubic, Agnieszka Białochławek powiedziała:

- Jako mieszkańcy zgłaszamy takie zdarzenia, jednak pozostaje to bez echa. W dalszym ciągu żadna instytucja nie uważa, że działalność chlewni to zagrożenie dla życia i zdrowia oraz zanieczyszczenie środowiska – komentuje.

Sama kwestia wylewania gnojowicy to jedno, natomiast drugie to uciążliwy fetor, który roznosi się po okolicznej okolicy przez cały rok. Mieszkańcy cały czas odwołują się do różnych instancji prawnych o to, by ktoś wreszcie przyniósł im nadzieję na zakończenie smrodliwego procederu chlewni.

Następny artykuł