Małżeństwo -dorobek życia
screen Polsat News
Autor Aneta Wasilewska - 17 Października 2020

Wystarczyła chwila, by małżeństwo ze wsi zostało z niczym. Krótko potem doszło do kolejnej tragedii

Małżeństwo zostało z niczym. W ich życiu doszło w ostatnim czasie do dwóch tragedii, dziś potrzebują pomocy wszystkich osób o dobrych sercach.

Małżeństwo pochodzi ze wsi na pomorzu, wystarczyła chwila, by stracili cały dobytek. Niestety, w ostatnim czasie w ich życiu wydarzyły się dwie tragedie, jedna po drugiej. Dziś zostali niemalże z niczym.

Małżeństwo przeżyło dwie tragedie. Dziś zostali z niczym

Państwo Madejscy pochodzą ze wsi Straszyna pod Gdańskiem. Od lat w swoim domu prowadzili hotel dla psów, hodowlę oraz dogoterapię. Niestety, gdy ogień pojawił się w ich domu, w jednej chwili stracili cały dorobek życia. Do kolejnej tragedii doszło już zaledwie dwa dni po pożarze, kiedy ubezpieczyciel nie zdążył nawet pojawić się na miejscu i oszacować szkód. To wtedy podczas ulewy i wichury doszło do zerwania folii z dachu i ponownego zalania budynku.

- Płyty i podłogi były suche, można było coś zacząć robić. W tej chwili wszystko jest mokre - zdradził reporterce Polsat News Jarosław Madejski.

Folia znalazła się na dachu budynku, po pożarze, do którego doszło pod koniec września, gdy małżeństwo przebywało razem ze swoimi psami na wystawie. To ich sąsiedzi zauważyli ogień w ich domu. Podczas pożaru w środku znajdowało się kilka szczeniaków, pies i kot. Na szczęście strażacy pojawili się natychmiast na miejscu, dzięki czemu zwierzęta przeżyły. Niestety, podczas pożaru spłonęło całe piętro budynku. Cała konstrukcja dachu grozi zawaleniem, a parter, w którym po pożarze mieszkało małżeństwo, jest całkowicie zalany.

Razem ze zwierzętami mieszkają w maleńkim pomieszczeniu

Dziś po dwóch tragicznych wydarzeniach, małżeństwo zmuszone było zamieszkać w pomieszczeniu, gdzie na świat przychodziły szczeniaki. Obecnie razem z dziewięcioma psami mają do dyspozycji 12m2. Małżeństwo może liczyć jedynie na pomoc swoich sąsiadów, którzy nieustannie pomagają im w wynoszeniu gruzu ze zniszczonego budynku.

- To tak naprawdę jest całe nasze życie, bo nie mamy dzieci. Ja już ponad 40 lat zajmuję się zwierzętami - wyznała pani Liliana.

Małżeństwo zwróciło się do wszystkich z apelem, by wsparli ich w ciężkich chwilach. Na ten moment potrzebne są kontenery na gruz, materiały budowlane, pieniądze na remont oraz ręce do pracy. Para chciałaby przed zimą zdarzyć z remontem, chociaż jednego pomieszczenia przed zimą, by mieć schronienie przed mrozem.

Źródło: Polsat News

Następny artykuł