podatek
pixabay.com
Autor Magdalena Więckowska - 30 Września 2020

Uderzenie w miliony Polaków. Nadchodzi podatek, który skutecznie opróżni kieszenie właścicieli nieruchomości

Podatek jest jednym z mniej przyjemnych obowiązków obywatelskich. Wiele osób zmartwi fakt, że do szeregu obecnych podatków dołączy kolejny - tzw. podatek od deszczu. Sama idea nie jest nowością, działa bowiem od pewnego czasu, ale dotychczas obowiązywała stosunkowo małą liczbę osób. Nadchodzące zmiany zwiastują dwie rzeczy: bardziej intensywną walkę z suszą oraz rozszerzenie docelowej grupy podatników.

Podatek od deszczu z jednej strony nie jest nowością, ale może być sporym zaskoczeniem dla niektórych właścicieli nieruchomości. Czy osoby posiadające mieszkania i domy powinny być zmartwione nadchodzącymi zmianami?

Podatek deszczowy nadchodzi

Specustawa antysuszowa skupia się na bardziej zdecydowanych ruchach mających na celu przeciwdziałanie skutkom dramatycznych suszy, które regularnie zaczynają nawiedzać teren naszego kraju. Czy jednak nowy podatek jest tutaj najlepszym orężem do walki z wrogiem? Zdaniem Związku Miast Polskich i Unii Metropolii Polskich - niekoniecznie. Organizacje te apelują do władz o rozsądek, bowiem kolejne opłaty skutecznie opróżnią kieszenie nie tylko mieszkańców domów i mieszkań, ale także kasy samorządów. Sytuacja nie jest ciekawa, a właściciele i samorządowcy obawiają się o swoje oszczędności.

O co tak naprawdę chodzi?

Podatek od deszczu jest specjalną opłatą, którą uiszcza się, gdy budynek zaburza naturalną retencję terenu - tj. uniemożliwia naturalne wsiąkanie wody w ziemię, co sprawia, że susza w dalszej perspektywie jest bardziej prawdopodobna. Do tej pory taka danina obejmowała niewielki odsetek osób: głównie właścicieli, którzy posiadają nieruchomości powyżej 3500 metrów kwadratowych i zabudowali 70% z nich. W praktyce są to właściciele galerii handlowych z wielkimi parkingami. Nowe zapisy rozszerzają ten obowiązek na właścicieli posiadających nieruchomości już od 600 metrów kwadratowych, z których zabudowanych jest 50% terenu. Oznacza to, że dodatkowe wydatki będą czekać właścicieli domów jednorodzinnych, szkoły, szpitale, spółdzielnie mieszkaniowe. Jakby tego było mało - każda z tych działek będzie musiała być zinwentaryzowana, by móc obliczyć jej procentowe zabudowanie. Będą to kolejne opłaty, które finalnie będą służyć opłacaniu kolejnego podatku.

Następny artykuł