pogoda
pixabay.com
Autor Magdalena Więckowska - 23 Września 2020

75% rolników może słono zapłacić. W innym przypadku mogą stracić wszystko jeśli będą potrzebować pomocy?

Pogoda, co pokazuje m. in. bieżący rok 2020, nie rozpieszcza właścicieli gospodarstw rolnych. Uprawy są systematycznie niszczone przez gradobicia, susze, czy nawalne deszcze. Mimo to mało który rolnik decyduje się na wykupienie ubezpieczenia. Postępowanie, które jest powszechne np. w przypadku właścicieli nieruchomości, najwyraźniej nie cieszy się należytym zaufaniem na wsi. A może jest to kwestia braku wiedzy? Dlaczego ubezpieczenia od losowych wypadków są tak mało popularne wśród rolników?

Pogoda niewątpliwie stoi na czele głównych przyczyn strat na roli. Prezes opolskiej Izby Rolniczej kreśli śmiałe plany dotyczące popularyzacji ubezpieczeń od niespodziewanych szkód w gospodarstwach rolnych.

Pogoda obraca plony w niwecz, a rolnicy nie chcą ubezpieczenia

W obliczu zależności rolników od pogody i szeregu innych losowych czynników, dane dotyczące odsetka ubezpieczonych gospodarstw są co najmniej niezrozumiałe: jedynie 25% gospodarzy zdecydowało się na taki krok. Co z pozostałymi 75% rolników? Fakt jest taki, że większość polskiej wsi nawet nie myśli o ubezpieczeniu od losowych wypadków, a w momencie klęsk żywiołowych chętnie wyciąga rękę po rekompensaty i pomoce unijne. Zdaniem prezesa Izby Rolniczej w Opolu jest to działanie niewłaściwe. Odwołuje się on do przykładu zarządzania gospodarstwami za czasów poprzedniego ustroju:
– Wraz z upadkiem komuny postanowiono wszystko zmienić, więc zrezygnowano z przymusu ubezpieczeń. Dlatego niezbędny jest powrót do Towarzystw Ubezpieczeń Wzajemnych, jako naturalnych w rolnictwie. Te ubezpieczalnie nie są nastawione na zysk, ewentualne zyski są przeznaczane na powiększanie funduszu statutowego i składkę w następnym roku - mówi Marek Froelich.

Nie ma powodów do obaw

Rolnicy niechętnie wczytują się w długie dokumenty opisujące szczegóły ubezpieczenia. Ponadto w społeczeństwie krążą nieprawdziwe pogłoski, jakoby ubezpieczenie miałoby być wielkim wydatkiem dla gospodarstwa. Okazuje się jednak, że można wykupić ochronę swego pola od gradobicia już za 8 złotych za hektar. Marek Froelich dzieli się ważną informacją: w ministerstwie rolnictwa powołano specjalną grupę ekspertów o nazwie “Gospostrateg”. Jej celem jest popularyzacja ubezpieczeń wśród rolników i utworzenie zakładów ubezpieczeń wzajemnych, które gwarantowałyby niższe składki. Bardzo możliwe, że w przyszłości jeśli rolnik nie ubezpieczy się choć od jednego zdarzenia, nie będzie mógł ubiegać się o państwowe rekompensaty za straty. Istnieje również projekt, który zakłada, że każdy przedsiębiorca rolny będzie musiał ubezpieczyć przynajmniej połowę swojej ziemi. Choć są to twierdzenia rewolucyjne, to może okazać się, że będą zbawienne dla stanu polskiej wsi.

Następny artykuł