pogrzeb
pixabay.com
Autor Magdalena Więckowska - 24 Października 2020

Mama 8-letniego Mariuszka, chora na raka, odebrała sobie życie. Dramatyczny pogrzeb, niewyobrażalny ból

Pogrzeby są momentami, w których życie lokalnej społeczności ulega zatrzymaniu. Pojawiają się myśli o sensowności życia, szybkim mijaniu czasu i nieuchronności, do której dąży się każdego dnia. Pojawiają się pytania “dlaczego?”, ale nie ma na nie żadnej dobrej odpowiedzi. Jeszcze większą dezorientację budzą pogrzeby osób, które były młode, miały przed sobą całe życie, małe dzieci. Niewyobrażalną tragedię i ból przeżywa rodzina, która w ostatniej drodze towarzyszy osobie, która zdecydowała się odebrać sobie życie. Jest to punkt, w którym ludzkie słowa nie są w stanie dosięgnąć istoty przeżywanych emocji.

Pogrzeb, który odbył się w Tczewie w sobotę 24 października był niewątpliwie jedną z bardziej dramatycznych chwil życia lokalnej społeczności. Życie odebrała sobie Jagna, 36-letnia mama 8-letniego Mariuszka. Kobieta walczyła z nowotworem, lecz pewnego dnia wyszła rankiem z domu i w oddaleniu śmiertelnie raniła się nożem.

Pogrzeb pełen bólu i cierpienia

Jagna z Rokitek koło Tczewa została znaleziona w poniedziałek, 19 października 2020 roku. Niestety na pomoc było już za późno. W przeddzień znalezienia kobieta wyszła rankiem z domu. Była w samej piżamie i miała przy sobie nóż. Zdecydowała się odebrać sobie życie. Żaden z mieszkańców Rokitek, malowniczej i spokojnej wsi, nie spodziewałby się, że okolica stanie się sceną tak dramatycznych wydarzeń. Jagna prowadziła salon kosmetyczny, a mieszkańcy wspominają, że zawsze wspierała innych ludzi i obdarzała ich uśmiechem. Być może to dlatego nikt nie zauważył krytycznego momentu, w którym Jagna ugięła się pod ciężarem cierpienia i zdecydowała się na odebranie sobie życia? Prokuratura bada obecnie sprawę i próbuje ustalić, czy żadna osoba postronna nie przyczyniła się do śmierci Jagny.

Jagna i mały Mariuszek

Kobieta chorowała na nowotwór. W ostatniej drodze na cmentarzu w Tczewie towarzyszył jej partner i 8-letni syn - Mariuszek. Podczas pogrzebu siostra Jagny podziękowała wszystkim osobom, które przyczyniły się do poszukiwań jej siostry po poniedziałkowym zaginięciu. Podczas uroczystości pogrzebowych była obecna delegacja strażaków z OSP, a także jeźdzcy konni - Jagna była bowiem pasjonatką jeździectwa. Pamiętajmy - nigdy nie oceniajmy osób, które zdecydowały się na tak radykalny krok jak odebranie sobie życia. Zachowanie takie typowe jest dla złożonych stanów depresyjnych wywołanych rozmaitymi czynnikami, których nie da się zniwelować samodzielnie. Warto, aby interesować się samopoczuciem otaczających nas osób, a wtedy, kiedy czujemy się źle, nie bać się poprosić o pomoc przyjaciół lub terapeutę.

Następny artykuł