pożar
Facebook / PSP Nowe Miasto Lubawskie
Autor Magdalena Więckowska - 29 Grudnia 2020

Tajemniczy pożar w gminie Kurzętnik. Syn rolnika popchnął strażaka w akcji

Pożar, który miał miejsce późnym wieczorem 28 grudnia 2020 roku w gminie Kurzętnik z pewnością na długo pozostanie w pamięci lokalnej straży pożarnej i okolicznych mieszkańców. Do akcji gaśniczej zostało wysłanych 20 zastępów straży pożarnej, lecz nie obyło się bez dodatkowych nieprzyjemności.

Podczas gaszenia pożaru syn rolnika - właściciela budynku gospodarczego - popchnął strażaka na służbie. Co więcej - przyczyny pożaru pozostają póki co nieznane, a sprawa mająca na celu ich wyjaśnienie jest w toku.

Pożar, zwierzęta i chaos

Pojawienie się pożaru jest zawsze wielkim zaskoczeniem, na które trudno się w jakikolwiek sposób przygotować. Końcówka roku z pewnością nie będzie łatwa dla właścicieli gospodarstwa w Wawrowicach, położonych na terenie gminy Kurzętnik w województwie warmińsko-mazurskim.

Około godziny 21:00 lokalna straż pożarna otrzymała zgłoszenie o ogniu, który zajął budynek gospodarczy, pełniący zarazem funkcję obory i szopy.

Na pomoc ruszyły pierwsze jednostki straży pożarnej, lecz skala pożaru okazała się być większa, niż początkowo przypuszczano.

Na koniec roku pojawiła się wiadomość z KRUS. Rolnicy mogą wziąć udział w otwartych konsultacjachNa koniec roku pojawiła się wiadomość z KRUS. Rolnicy mogą wziąć udział w otwartych konsultacjachCzytaj dalej

Akcja gaśnicza i czyn syna rolnika

Jak podaje portal nowemiasto.dlawas.info pożar udało się ugasić dopiero następnego dnia około godziny 8:00 rano. Jak stwierdził oficer prasowy Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Mieście Lubawskim - starszy kapitan Krzysztof Szałkowski - na miejscu zdarzenia nadal trwają prace porządkowe.

Sam pożar z pewnością był niezwykle wyczerpującym emocjonalnie wydarzeniem, zwłaszcza, że z ogarniętego ogniem budynku trzeba było ewakuować ponad 200 zwierząt.

Zostały one uratowane również przy pomocy sąsiadów - większość ze świń przetrwała kryzysową sytuację bez szwanku, padły jednak dwie z nich.

W akcji brało udział aż dwadzieścia jednostek straży pożarnej. Co więcej, w najbliższej okolicy jedynym źródłem wody, z której mogli korzystać strażacy była woda z jeziora. Fakt ten miał również wpływ na trudniejsze warunki przeprowadzenia akcji gaśniczej.

Podczas ratowania budynku gospodarczego syn rolnika będącego właścicielem był niezadowolony z pracy strażaków. W akcie rozdrażnienia pchnął jednego z nich - strażak przewrócił się i dotkliwie uderzył głową w podłoże.

Uraz okazał się na tyle poważny, że poszkodowany strażak musiał być hospitalizowany. Na obecną chwilę brak dodatkowych informacji na temat stanu jego zdrowia. Sprawą zajmuje się policja.

Artykuły polecane przez redakcję RolnikInfo:

Następny artykuł