protest
Jan Bielecki / EastNews
Autor Magdalena Więckowska - 1 Października 2020

Prezes wypowiedział niecenzuralne słowa o nowym ministrze rolnictwa. Takiej sytuacji nikt się nie spodziewał

Protest rolników, już kolejny w całej serii wystąpień przedsiębiorców z obszarów wiejskich, odbił się głośnym echem w mediach. Wczorajsze pokojowe zgromadzenie zorganizowane przez rolników pochodzących z różnych zakątków Polski miało być okazaniem sprzeciwu aktualnej polityce prowadzonej wobec polskich przedsiębiorców na wsi. Nie obyło się bez gorzkich słów i mocnych stwierdzeń. Na miejscu obecny był również prezes znanej organizacji AgroUnia, który zabrał głos podczas protestu.

Protest, który odbył się w środę, 30 września 2020 roku, będzie ostatnim? Nic nie jest pewne, bo rolnicy nadal nie są usatysfakcjonowani warunkami, w jakich przyszło im pracować. Jak utrzymują - chcą skupić się na zwykłej pracy w swoich gospodarstwach, a nie zamartwianiu się o przyszłość.

Protest i bardzo mocne słowa

Prezes AgroUnii był wyraźnie wzburzony obecną sytuacją, jaka panuje na polskiej wsi. Warto przypomnieć, że tego samego dnia powołany został nowy minister resortu rolnictwa - Grzegorz Puda. Pochodzący z Bielska-Białej polityk może pochwalić się dyplomem Akademii Rolniczej w Krakowie. Reakcja rolników nie pozostawia jednak wątpliwości - nie darzą oni zaufaniem nowego ministra i nie wróżą mu długiej kariery na tym stanowisku. Michał Kołodziejaczak, prezes AgroUnii, odniósł się do osoby nowego ministra rolnictwa:
- To będzie minister rolnictwa, który zostanie wyp*****y ze swojego stanowiska w ciągu miesiąca. Ja mu daję miesiąc czasu. Tyle potrzebujemy, żeby go usunąć ze stanowiska. Ja się cieszę, że on zostanie ministrem rolnictwa, bo on jest gwarantem zjednoczenia się polskich rolników i to jest super. To jest zły człowiek po prostu.

Sprzeciw wobec aktualnej polityki

Jak widać na przykładzie słów prezesa AgroUnii, emocji na proteście nie brakowało. Rolnicy nie zgadzają się z nowymi zapisami ustawy o ochronie zwierząt, która ma zakazywać eksportu mięsa pochodzącego z uboju rytualnego oraz hodowli zwierząt futerkowych. Swoje zdanie motywują biznesplanami podpisanymi na kolejnych kilkanaście lat z bankami, gigantycznymi kredytami, które pogrążą ich w długach, jeśli za dwanaście miesięcy ich działalność przestanie być legalna w świetle polskiego prawa.

Następny artykuł