Psy - "fabryka zwierząt"
Alan Levine/Flickr
Autor Aneta Wasilewska - 14 Listopada 2020

Wraca skandaliczna sprawa "fabryki zwierząt". Ujawniono haniebne plany właścicielki

Powraca bulwersująca sprawa ze Stargardu Gubińskiego, gdzie rok temu odkryta została "fabryka zwierząt". Niestety, do dziś nie ma wyroku w sprawie. Jak donoszą lokalne media, właścicielka, która za granicami Polski ma zakaz posiadania zwierząt, w ostatnich dniach została przyłapana z 80 psami. Psy zostały zabezpieczone.

O bulwersującej sprawie donosi portal Gubin Nasze Miasto, który już rok temu wspominał o kobiecie z Niemiec, prowadzącej hotel dla zwierząt w Stargardzie Gubińskim. I w tym przypadku użycie zwrotu hotel dla zwierząt, to dużo powiedziane. Miejsce raczej przypominało "fabrykę zwierząt". Psy były dosłownie wszędzie. Maud S. umieszczała je w łazienkach, przyczepach i barakach. Niestety, część z czworonogów była w fatalnym stanie.

Niepublikowane dotąd zdjęcia i wielki sekret Andrzeja z Niepublikowane dotąd zdjęcia i wielki sekret Andrzeja z "Rolnicy. Podlasie" ujrzały światło dzienne. Fani są zachwyceniCzytaj dalej

"Hotel dla zwierząt" w Stargardzie Gubińskim

Maud S. próbowała zarejestrować zarówno hodowlę, jak i schronisko. Nie udawało jej się, a co więcej, Niemka nie miała żadnych dokumentów, które potwierdziłby, że jej działalność jest legalna. Dopiero interwencja Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii otworzyła przysłowiową puszkę pandory. Podczas interwencji stwierdzono, że zwierzęta w Polsce pojawiły się nielegalnie. Psy nie miały także wymaganych dokumentów do przekroczenia granicy. W tym okresie doszło także do interwencji Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt OTOZ Animals, które skończyło się zabraniem ponad 50 zwierząt. Prowadzenie "hotelu dla zwierząt" to nie koniec działalności Maud S. Kobieta także sprzedawała psy za pośrednictwem sieci, ceny wahały się od 300 do 1000 euro. Zdaniem inspektorów żaden z psów, który został sprzedany, nie był psem rasowym.

W hoteliku w Stargardzie Gubińskim nadal przebywają psy

Dziennikarze portalu Gubin Nasze Miasto rok po odkryciu sprawy, pojawili się w "fabryce dla zwierząt" w Stargardzie Gubińskim. Teren wciąż należy do Niemki, a w środku znaleźć można 17 psów. Jak się okazuje, zwierzęta są cały czas kontrolowane.

- Wraz z pracownikami Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Krośnie Odrzańskim cyklicznie przeprowadzamy kontrole w tym miejscu. Psy, które zostały na miejscu, są regularnie karmione i w dobrym stanie fizycznym - dowiedzieli się dziennikarze w gubińskim urzędzie.

Zwierzęta nadal należą do Niemki, jednak nie może ona ich wywieźć za granicę.

Śledztwo w sprawie trwa do dzisiaj

Śledztwo w sprawie "hoteliku dla zwierząt" rozpoczęło się już kilka dni po tym, gdy na jaw wyszło, co dzieje się w środku. I sprawa toczy się do dzisiaj. Do tej pory Maud S. nie odpowiedziała za to, do jakiego stanu doprowadziła zwierzęta i w jakich warunkach je przetrzymywała. Dziennikarze Gubin Nasze Miasto skontaktowali się z prokuraturą, która prowadziła sprawę.

DZISIAJ GRZEJE:
1. Tak mieszka biskup na wsi: 21 hektarów i pałac za kilka milionów. Relacja rolnika
2. Prawo do emerytury jest dla nich przekleństwem. Pożegnają się z pracą, w podobnej sytuacji jest prawie 40 tys. osób
3. Dobra wiadomość dla milionów Polaków. Prezydent podpisał nowelizację ustawy

Kolejny apel do ministra rolnictwa. Tym razem pojawiła się prośba o 6-letnie odroczenie zakazuKolejny apel do ministra rolnictwa. Tym razem pojawiła się prośba o 6-letnie odroczenie zakazuCzytaj dalej

- Została zakończona i pod koniec sierpnia br. z aktem oskarżenia skierowana została do Sądu Rejonowego w Krośnie Odrzańskim – Wydział Karny zamiejscowy w Gubinie - przekazał rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze, Zbigniew Fąfera.

Nie wiadomo natomiast o co oskarżona została właścicielka "hotelu dla zwierząt". Wiadomo natomiast, że kilka dni temu w lesie pod Cottbus interweniowała niemiecka fundacja TIERSCHUTZLIGA-Dorf. Jak się okazało, odnaleziono około 80 psów w klatkach. Na miejscu była także ich właścicielka, nikt inny jak Maud S.

- Stan zdrowotny psów był różny. Nie wyglądały na zagłodzone, ale nie można ich zaliczyć do zadbanych. Wiele z nich było powpychanych w niewielkie klatki (niektóre pojedynczo, inne po kilka w jednej klatce). W środku znajdowały się ciężarne suki, "matki" z miotami oraz wiele młodych psów. Klatki ze zwierzętami znajdowały się w samochodach. Najpewniej psy miały być lada chwila przewiezione, być może na teren Polski. Zwierzaki zostały zabezpieczone przez niemiecką fundację - przekazali dziennikarze.

"Zbieraczka psów" z zakazem posiadania zwierząt

Maud S. znana jest w Niemczech pod pseudonimem "zbieraczka psów". Jeszcze przed nagłośnieniem "fabryki zwierząt" w Polsce, podobne miejsce odkryto w Merzdorf, w pobliżu Cottbus. Sprawa wyszła na jaw przez hałas, jak dobiegał z budynków. Zaniepokojeni mieszkańcy wezwali pomoc, po czym okazało się, że w środku znajduje się około 120 psów. Obecnie Maud S. na terenie Niemiec ma zakaz posiadania zwierząt. Niemiecka fundacja nie zamierza poddawać się w jej sprawie, obiecując, że wytoczony zostanie proces za zdarzenie, do którego doszło w lesie.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Lepszy niż z pudełka, cudowny i niezapomniany kopiec kreta. Domowa receptura jest o niebo smaczniejsza i zdrowsza
  2. Poruszające słowa właściciela spalonego mieszkania. Jego lokal został podpalony podczas Marszu Niepodległości
  3. Wielkie pieniądze idą do rolników. Internauci zdają relację
  4. Policja ścigała ciągnik napakowany ludźmi. Nie do wiary, kim był jeden z nich
  5. Awantura i wielka blokada mleczarni trwały kilkanaście godzin. Na miejscu pojawili się górale i policja
  6. Dalmatyńczyk miał zostać mamą 3 szczeniaków. Ale gdy zaczął się poród, wszystkim opadły szczęki
  7. Jacek Sasin z nową rolą. Będzie odpowiedzialny za Igrzyska, które odbędą się w Polsce. Mamy komentarz ministra

Źródło: Gubin Nasze Miasto

Następny artykuł