Rolnicy - obostrzenia
ARKADIUSZ ZIOLEK/East News
Autor Aneta Wasilewska - 5 Lutego 2021

"Nikogo nie obchodzimy". Rolnicy nadal czekają na "luzowanie" obostrzeń

Dziś rolnicy nie usłyszeli dobrych wiadomości. Sektor HoReCa (hotele, restauracje, kateringi) nadal pozostaje "zamknięty", co dla wielu jest coraz większym zmartwieniem. Rolnicy, którzy sprzedają swoje plony na wrocławskiej giełdzie, wprost wskazują, że "nikogo nie obchodzą". Dziś czekają na zmianę obostrzeń i klientów, których tak bardzo brakuje.

- Luzujemy obostrzenia, ale na razie wprowadzamy łagodniejsze rozwiązania warunkowo – na dwa tygodnie. Najważniejsze dla nas są zdrowie i życie Polaków - infomuje dziś rządowa strona.

Zgodnie z informacjami, które zostały przekazane podczas dzisiejszej konferencji prasowej, od 12 do 26 lutego w Polsce wdrożone zostaną warunkowo nowe obostrzenia. Według nowych zasad otworzone zostaną (z zachowaniem reżimu sanitarnego) hotele, kina, teatry, a nawet baseny. Od 12 lutego będziemy mogli także pojeździć na nartach i zagrać na otwartych boiskach i kortach.

Nie ulegnie zmianie "zamknięcie" restauracji hotelowych i restauracji, czyli przez kolejne dwa tygodnie rolnicy nie będą mieli szansy sprzedać swoich produktów dla branży HoReCa.

Rolnik chciał odszkodowania za słupy. Interweniowała policja, Rolnik chciał odszkodowania za słupy. Interweniowała policja, "Wyłem z bólu"Czytaj dalej

Wrocławska giełda. Na 10 sprzedających rolników przypada jeden klient

Tymczasem, jak donosi portal Money, na wrocławskiej giełdzie panuje duży ruch. Jednak z zaburzonymi proporcjami, gdzie na jednego klienta przypada około 10 sprzedających rolników. Na giełdzie pojawiają się klienci, jednak nie są to odbiorcy z restauracji, hoteli, czy stołówek.

- Nikogo nie obchodzimy. Wszyscy mówią tylko o nartach, knajpach, feriach, hotelach. A gdzie ja ze 100 tonami ziemniaków? Dziki i sarny w lesie to dostają, ale ile tak można? - opowiada. Dla niego otwarte teatry, kina, opery i baseny niewiele znaczą. Jego klienci wciąż są zamknięci. Restauracje, szkolne stołówki i hotelowe bary nadal nie mogą działać - przekazał jeden z rolników.

Rolnik: Tak źle nigdy nie było

- Nic się nie sprzedaje. W 2019 roku, czyli ostatnim normalnym, który pamiętam, w noc wszystko sprzedawałem. A teraz? Jest przed 9., sprzedałem zaledwie 2 worki ziemniaków po 15 kilogramów za 5 zł każdy - zaznacza kolejny z rolników.

Mężczyzna jest zmartwiony tym, jak długo zejdzie mu się ze sprzedażą i jak będzie w stanie wyżywić swoją rodzinę. Z kolei inny rolnik otwarcie mówi, że już dziś wielu nie ma z czego żyć.

- Mam 76 lat. Na roli pracuję od dziecka. Przyjeżdżam na giełdę do Wrocławia od 30 lat. Tak źle nigdy nie było. Nie ma klientów. Z synem na gospodarce zebraliśmy 100 ton ziemniaków, nieco mniej buraków i po kilka ton pietruszki i marchwi. Sprzedałem może z tonę ziemniaków, i to po 5 zł za 15 kg. Dramat. Nawet nie będzie z czego zasiać, posadzić, obrabiać (...) Ludzie już nie mają z czego prowadzić interesów. Bez branży gastronomicznej jestem zgubiony - przekazał portalowi Adam Mucha.

Artykuły polecane przez redakcję RolnikInfo:

Źródło: Money, GOV

Następny artykuł