rolnicy
unsplash.com / fot. Tomasz Filipek
Autor Magdalena Więckowska - 22 Grudnia 2020

Rekordowe plony w 2020. Mimo to rolnicy rozpaczają

Rolnicy - podobnie jak większość pozostałych grup zawodowych - może uznać mijający rok 2020 za wyjątkowo trudny. W branży rolniczej pojawia się paradoks, który przez osoby postronne może być trudny do zrozumienia: w 2020 roku rolnicy odnotowali rekordową ilość plonów, a mimo to pogrążeni są w problemach finansowych. Jak to możliwe?

Rolnicy już na początku roku obawiali się o przyszłość plonów - a wszystko przez wiosenne przymrozki, suszę i powódź. Okazuje się, że z pogodowych zawirowań wyszli obronną ręką.

Rolnicza walka

Rolnicy są grupą zawodową, która w wielkiej mierze zależy nie tylko od nastrojów na globalnym rynku żywności, ale również od lokalnych czynników trudnych do zewnętrznej kontroli, takich jak pogoda.

Na początku roku istniały realne obawy o zniszczenie roślin - głównie ze względu na nieoczekiwane przymrozki. Później pojawiła się susza, po której nastąpiła powódź. Co gorsza, spływająca woda tak naprawdę nie nawadniała zasuszonej gleby, a jedynie potęgowała rozchwianie lokalnego ekosystemu.

Mimo to rolnicy wyszli z tych wszystkich problemów obronną ręką, a dane statystyczne z GUS ukazują, że plony z 2020 roku są rekordowo wysokie. W pierwszym momencie można by pomyśleć, że duże plony oznaczają, iż rolnicy mają czym handlować, a w rezultacie mogą godnie zarabiać.

Nic bardziej mylnego - większe plony sprawiły, że rolnicy musieli obniżyć ceny swoich produktów, aby utrzymać konkurencyjność na rynku.

Klęska urodzaju

Nie będzie przesadą, jeśli nazwiemy opisywaną sytuację jako klęskę urodzaju. 2020 rok pokazał wszystkim związanym z branżą rolniczą, że zarówno wysoka produkcyjność, jak i mała produkcyjność nie poprawiłaby dramatycznej sytuacji gospodarczej.

Jak podaje portal interia.pl powołujący się na dane z GUS, wszystkie segmenty rynku rolniczego i ogrodniczego odnotowały znaczący wzrost zbiorów. Produkcja warzyw zwiększyła się o 4%, a owoców jagodowych - 10%. Rekord należy do króla polskich warzyw - ziemniaka - którego produkcja w stosunku do poprzedniego roku wzrosła aż o 40%.

Warto dodać, że zwiększone zbiory nie sprawiły, że jakość owoców, warzyw i zbóż okazała się gorsza - wręcz przeciwnie. Plany zostały pokrzyżowane przez obostrzenia związane z trudną sytuacją epidemiologiczną - branża rolnicza i ogrodnicza jest bowiem blisko związana z gastronomią, która natomiast jest często uzależniona od hotelarstwa i turystyki.

Popyt spadł, a nadwyżka żywności pozostała - efektem był drastyczny spadek cen w skupach i niezadowolenie rolników.

Czy nowy rok okaże się bardziej łaskawy dla rolników i związanych z nimi branż? Trudno dzisiaj o wiarygodne prognozy, lecz warto mieć nadzieję, że sytuacja gospodarcza będzie dążyła do stabilizacji.

Następny artykuł