rolnicy
pixabay.com
Autor Magdalena Więckowska - 25 Grudnia 2020

Podczas pikiety przywieźli taczkę obornika do biura posła. Policja prowadzi teraz dochodzenie

Za rolnikami niezwykle intensywny i pełen wrażeń rok. Niestety, w większości przeważały emocje - mówiąc delikatnie - niezbyt pozytywne, czego dowodem stały się strajki organizowane już wczesną jesienią. 7 października rolnicy pikietowali przed biurem poselskim Antoniego Macierewicza z taczką obornika. Protest przebiegł wtedy bez zakłóceń spokoju publicznego, lecz dziś rolnicy muszą stawiać się na policję, by składać zeznania.

Rolników broni organizator protestu z Piotrkowa Trybunalskiego - rolnik i działacz NSZZ RI “Solidarność” z powiatu piotrkowskiego - Janusz Terka.

Rolnicy z taczkami na pikiecie

Wszystko zaczęło się od tego, że decyzją byłego ministra sektora rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego hodowcy świń w cyklu otwartym nie zostali uwzględnieni w dopłatach na rzecz strat związanych ze skutkami pandemii COVID-19.

Pierwsze strajki rolników miały miejsce właśnie w powiecie piotrkowskim, a ich zdecydowanie sprawiło, że do tzw. trzodziarzy dołączyły również inne grupy hodowców. Od października aż po grudzień rolnicy nieustannie organizowali wszelkiego rodzaju protesty na terenie całej Polski, sprzeciwiając się decyzjom podejmowanym przez polityków.

7 października, czyli w dniu opisywanej pikiety pod biurem poselskim Antoniego Macierewicza było już wiadomo, że rząd zagłosował już w kwestii tzw. piątki dla zwierząt. Ekologów i obrońców zwierząt nowy projekt ustawy ucieszył, a rolników - bardzo rozzłościł.

Remontowali na wsi stodołę. Gdy odgarnęli słomę, zdębieli z wrażeniaRemontowali na wsi stodołę. Gdy odgarnęli słomę, zdębieli z wrażeniaCzytaj dalej

To właśnie dlatego niezadowoleni przedsiębiorcy rolni pojawili się pod biurem poselskim Antoniego Macierewicza w Piotrkowie Trybunalskim, by móc z nim porozmawiać. Jako “podziękowanie” za jego poparcie dla nowego projektu ustawy o ochronie zwierząt przywieźli ze sobą taczkę wypełnioną obornikiem.

Pikieta odbyła się bez utrudnień i obecna na miejscu policja nie musiała w żadne sposób zabiegać o spokój publicznego zgromadzenia.

Reakcja organizatora pikiety

Można by pomyśleć, że o pikiecie z 7 października wiele osób już zapomniało. Z protestującymi rolnikami można się zgadzać lub nie, lecz nie ma wątpliwości, iż protest był przeprowadzony w sposób legalny.

Ciekawe jest jednak, iż obecni na proteście w Piotrkowie Trybunalskim otrzymują do tej pory wezwania na policję, by relacjonować i wyjaśniać to, co miało tam wówczas miejsce. Zdziwiony całą sprawą jest organizator pikiety, a zarazem rolnik i działacz NSZZ RI “Solidarność” z powiatu piotrkowskiego - Janusz Terka.

Portal cenyrolnicze.pl cytuje jego słowa w odniesieniu do sprawy:

- Policja prowadzi dochodzenie lub czynności w sprawie zdarzeń z 7 października. Rolnicy dostają wezwania do komisariatów policji. Chcemy zaoszczędzić policji pracy i pieniędzy podatników, bo organizatorem tego wydarzenia była Solidarność RI powiatu piotrkowskiego. Wykonywaliśmy ustalenia rady krajowej Solidarności, które stanowią, że w sprawach rolniczych mamy się zwracać do posłów z okręgów, w których mieszkamy, z zapytaniem dlaczego głosowali tak a nie inaczej ws. piątki dla zwierząt i dlaczego działali na niekorzyść rolników. (...) Jest materiał filmowy i chętnie udostępnimy go policji. Wszystko tam zostało ujęte i policja dowie się, np. czy reżim sanitarny został zachowany. Organizatorem byłem bezpośrednio ja i nie rozumiem, dlaczego inni mają składać jakiekolwiek wyjaśnienia. Jeżeli stróże prawa mają jakieś zastrzeżenia to jesteśmy do dyspozycji. Dodam tylko, że tam na miejscu żaden rolnik nie został nawet pouczony, a byli tam przecież funkcjonariusze umundurowani i nieumundurowani.

Artykuły polecane przez redakcję RolnikInfo:

Następny artykuł