Rolnik - pole
Fragment programu "Interwencja" Polsat
Autor Aneta Wasilewska - 5 Lutego 2021

Rolnik chciał odszkodowania za słupy. Interweniowała policja, "Wyłem z bólu"

W najnowszym materiale "Interwencji" przedstawiona została historia pana Mirosława Pyrczaka, który razem z mamą mieszka w małej wsi w województwie warmińsko-mazurskim. Wszystko zaczęło się, gdy do rolnika przyszedł listw, w którym zaznaczono, że dojdzie do wymiany linii energetycznej, znajdującej się na terenie należącym do Pyrczaka. 

- Na to pismo odpisałem, że nie wyrażam zgody. Potem telefonicznie rozmawiałem, że w taki sposób jak ta linia przebiega, to nie wyrażam zgody, chyba że będą chcieli zapłacić odszkodowanie - przekazał rolnik.

Rolnik opowiedział, co działo się później

I chociaż nie doszło do porozumienia w sprawie, jeszcze w grudniu na polu pojawili się przedstawiciele firmy energetycznej razem z policją. Rolnik wyjechał do nich ciągnikiem.

- Weszli w asyście policji, rozebrali ogrodzenie i mówią, że oni mają prawo, bo słupy są. Powołali się na jakąś ustawę covidową. Nikogo nie wyzywałem, jedynie co, to że się śmiałem. Nie wiem, czy śmiech jest już przestępstwem jakimś - powiedział rolnik w materiale.

Rolnik stracił panowanie nad pojazdem. Zniszczył ciągnik, dom i słup oświetleniowyRolnik stracił panowanie nad pojazdem. Zniszczył ciągnik, dom i słup oświetleniowyCzytaj dalej

Podczas rozmowy na polu nie doszło do zgody, więc rolnik wrócił do domu.

- W korytarzu napadli na mnie, policja. Nic nie mówili, tylko się rzucili, nie mogli mnie przewalić, to wtedy paralizatorem i skuli mnie. Oddychać nie mogłem, bo mi siedział na plecach i jeszcze tym paralizatorem… To już wyłem z bólu - relacjonował wydarzenia.

Kiedy pan Pyrczak leżał nieprzytomny na ziemi, jego mama chciała mu udzielić pomocy, na co nie pozwolili policjanci.

- I kopniaka dostałam i szturchańca - przekazała mama rolnika, Maria Pyrczak.

Rzecznik policji skomentował sprawę

W materiale "Interwencji" pojawił się także fragment nagrania rzecznika Komendy Miejskiej w Olsztynie, z którego wynika, że rolnik stwarzał zagrożenie na polu.

- Mężczyzna zabarykadował się w kabinie ciągnika rolniczego i gwałtownie hamując, stwarzał realne zagrożenie dla innych osób, w tym interweniujących policjantów, których próbował potrącić. Następnie odjechał, uciekł do swojego domu, gdzie się schował. Tam jego zachowanie się nie zmieniło. Stawiał nadal czynny opór - zaznaczył Rafał Prokopczyk z policji w Olsztynie, w materiale nadesłanym do "Interwencji".

Co więcej, zdaniem rzecznika, rolnik miał być wielokrotnie wzywany do zmiany zachowania. Pan Pyrczak miał usłyszeć, że może zostać wobec niego użyty paralizator.

Rolnik będzie walczyć o godność i sprawiedliwość

- Dyskusyjny jest moment tego zatrzymania, policja nie dokonała tego w momencie, kiedy poruszał się maszyną rolniczą, w momencie kiedy mogli czuć to zagrożenie. Do zatrzymania doszło około 20 minut po całym zajściu, gdy pan Mirosław wrócił do domu i szykował się do lekarza - przekazała prawnik Dominika Weichhaus.

Rolnik i jego mama usłyszeli zarzuty, ale nie zamierzają się poddawać. Jak informuje "Interwencja", chcą walczyć o sprawiedliwość i godność.

- Zostałem potraktowany jak śmieć najgorszy, tego się nie da powiedzieć, ja nawet nie wiedziałem, że człowiek może się tak poczuć. Zero godności, jesteś nikim dla nich - przekazał rolnik.

Artykuły polecane przez redakcję RolnikInfo:

Źródło: Polsat News, Polsat Interwencja

Następny artykuł