rolnik
Piotr Molecki/East News
Autor Magdalena Więckowska - 21 Września 2020

Nastąpi wkrótce koniec? Zaczęli na Lubelszczyźnie, inne regiony będą następne?

Rolnik ponownie musi walczyć o swoje podstawowe prawa. Natomiast Agro Unia wkracza do akcji w boju o sprawiedliwość na polskiej wsi. O co chodzi tym razem? Dramat, który rozgrywa się w polskich gospodarstwach rolnych sprawia, że rolnicy nie wiedzą, czy będą mieli środki na utrzymanie. Prewencyjne zabijanie trzody chlewnej powraca jak bumerang i - póki co - nie znalazł się nikt, kto zaproponowałby inne zapobiegawcze rozwiązaniu przeciwko zagrożeniu.

Rolnik zdaje się być niezbyt ważną postacią w obecnej polityce rolnej. Po dwóch latach polityka usuwania potencjalnego zagrożenia chorobowego za wszelką cenę wraca ze zdwojoną siłą. Rolnicy wołają o pomoc, a władze weterynaryjne uparcie trwają przy swoim. Dialog zdaje się być niemożliwy.

Rolnik swoje, władza swoje

Agro Unia oskarża polskich weterynarzy i resort rolnictwa o bezwzględne zachowanie względem rolników i afrykańskiego pomoru świń, którzy dotkliwie dziesiątkuje zwierzęta na wsi. Problem w tym, że zabijane są zdrowe świnie. Powód? Mogą zachorować na ASF. Zdaniem rolników i Agro Unii nie jest to żaden argument. Praktyka ta stosowana jest ponownie w województwie lubelskim, a pomimo próśb gospodarzy rolnych władze weterynaryjne usypiają zwierzęta wolne od afrykańskiego pomoru świń.

- Stoiska, gdzie można kupić dobrej jakości polskie mięso, będą za niedługo historią. - podzielił się przemyśleniami Michał Kołodziejczak, członek Agro Unii.

To tylko słowa?

Rolnicy i członkowie Agro Unii wskazują na oczywiste niedopatrzenia, jakich dopuszczają się lekarze weterynarii. Podzielili się historią pewnej hodowli świń z okolic Biłgoraju, w której rzeczywiście zapanowała choroba afrykańskiego pomoru świń. Trzoda chlewna była wywożona nieprzystosowanym do wymogów epidemicznych samochodem, co sprawiło, że droga dojazdowa została skażona. Władze weterynaryjne uznały, że należy ją zdezynfekować dopiero po dwóch tygodniach, kiedy ludzie - chodząc po drodze - roznieśli chorobę po całej wsi. Potem ci sami weterynarze chcą zabijać nawet zdrowe świnie w całym regionie.

Czy wojewódzkim władzom weterynaryjnym jest po prostu łatwiej uśpić wszystkie zwierzęta na samym początku, niż uczciwie walczyć o dobro gospodarstw rolnych? Efekt może być wkrótce taki, że polskiego mięsa w sklepach zabraknie. Stoimy w sytuacji, gdy hodowla polskiej trzody chlewnej stoi pod dużym znakiem zapytania i - niestety - jest w tym spory udział niewłaściwych władz weterynaryjnych. Co więcej, rolnicy oskarżają weterynarzy o roznoszenie choroby, bowiem w czasach lockdownu i koronawirusa nie było takich problemów z chorobami trzody chlewnej.

Następny artykuł