Trzoda chlewna - protest
Bicanski/Pixinio
Autor Aneta Wasilewska - 5 Lutego 2021

Mieszkańcy wsi protestują. Rolnik zaplanował budowę chlewni

Rolnik pochodzący ze wsi Przechodzisko, znajdującej się w gminie Drelów w województwie lubelskim zaplanował rozbudowę chlewni. Jednak na jego drodze stanęli mieszkańcy, którzy głośno wrazili swój sprzeciw wobec inwestycji, pod protestem podpisało się prawie 60 mieszkańców, a wójt gminy zapewnia, że pod uwagę bierze ich głos. - Te fetory będą uciążliwe. Inwestor może zarobić, a mieszkańcy stracą - mówi wójt.

Od Karola Szykuta do gminy wpłynął wniosek w sprawie wydania zgody na budowę chlewni. Rolnik chciałby na swojej działce postawić dwie chlewnie na ponad 4600 sztuk trzody chlewnej, na co nie chcą się zgodzić mieszkańcy.

Chlewnia w centrum wsi

- Uciążliwy odór gnojowicy obniży komfort życia nie tylko mieszkańców Przechodziska, ale także ościennych miejscowości - wskazuje Andrzej Mironiuk, radny powiatowy.

Budowa chlewni ma odbyć się w centrum miejscowości, co zdaniem Mironiuka, wpłynie na wszystkich mieszkańców.

Rolnik chciał odszkodowania za słupy. Interweniowała policja, Rolnik chciał odszkodowania za słupy. Interweniowała policja, "Wyłem z bólu"Czytaj dalej

- W tej miejscowości jest pięknie i spokojnie. Są plany budowy drogi asfaltowej. Jest wodociąg. Jeśli inwestycja dojdzie do skutku, to wartość naszych nieruchomości spadnie - zaznaczył radny powiatu bialskiego.

Rolnik chciałby spotkać się z mieszkańcami

- Czekam na możliwość zorganizowania spotkania z mieszkańcami. To dla mnie bardzo ważne - powiedział rolnik w rozmowie z portalem.

Nieco więcej młody rolnik przekazał w rozmowie ze "Słowem Podlasia".

- Przez ASF zostaliśmy jedynym gospodarstwem w gminie, które hoduje taką ilość świń. Do rozwoju gospodarstwa zmusza mnie system ich odbioru. Zakłady mięsne zakładają tylko odbiory całosamochodowe, inaczej nie opłaca im się przyjeżdżać. Przy sprzedaży małych partii hodowla przestaje być opłacalna. Obecnie mam na chlewni 100 macior, zatem tuczniki muszę mieć gdzie trzymać. Aby utrzymać gospodarstwo, muszę mieć możliwość tuczu, niestety sprzedaż prosiaków nie jest dochodowa - przekazał Szykut.

Rolnik podkreślił, że jest zaskoczony skalą protestu i wyjaśnił, że zastanawia się nad dwoma wariantami lokalizacji chlewni.

- Jeden zakłada kilkusetmetrową odległość od zabudowy mieszkalnej. Zapewnia też, że w jego chlewni ograniczona będzie emisja amoniaku - informuje Dziennik Wschodni.

"Te fetory będą uciążliwe. Inwestor może zarobić, a mieszkańcy stracą"

- Nie można nie uznać ich racji. To inwestycja planowana w centrum miejscowości. Te fetory będą uciążliwe. Inwestor może zarobić, a mieszkańcy stracą - mówi Piotr Kazimierski wójt gminy.

Jak widać, wójt stoi murem za mieszkańcami wsi. Zauważa, że wydanie zgody na budowę chlewni, nie przyniosłoby korzyści dla miejscowości. Wójt dostrzega także to, że inwestycja nie przyniosłaby wiele dochodów dla gminy.

- Takie instalacje, jak fermy drobiu, czy chlewnie podlegają pod podatki działów specjalnych produkcji rolnej i trafiają bezpośrednio do Skarbu Państwa - przekazał.

Zdaniem wójta potrzebne jest spotkanie rolnika i mieszkańców. Niestety, ze względu na obostrzenia związane z epidemią, jest to obecnie niemożliwe.

- Poczekamy, może obostrzenia się zmienią. Liczę, że dojdzie do kompromisu i obie strony się domówią. Będę o to zabiegał - dodaje w rozmowie z portalem.

A, co jeśli się nie uda dojść do porozumienia z rolnikiem? Gmina ma zakwestionować przygotowane już zapisy raportu oddziaływania na środowisko.

Sprawa zapachów i hałasów na wsi budzi wiele sporów. Na temat rozwiązania, które zaproponowała w tej kwestii Pomorska Izba Rolnicza, więcej można przeczytać >tutaj<.

Artykuły polecane przez redakcję RolnikInfo:

Źródło: Dziennik Wschodni

Następny artykuł