Wiadomość - Rzeszów
Żwirownia Rzeszów/Facebook
Autor Aneta Wasilewska - 6 Listopada 2020

Mieszkańcy nie mogą pogodzić się z decyzją. Zamiast zieleni i drzew, będą patrzeć na kolejne wieżowce

Wiadomość pojawiła się w sieci i zaalarmowała mieszkańców oraz stowarzyszenie. Okazało się, że miasto wydało pozwolenie na wycinkę drzew. Niestety, decyzja jest nieodwracalna, a w miejscu pięknej zieleni, pojawią się kolejne wieżowce.

Przerażające wiadomości pojawiły się już w czwartek na jednej z grup na Facebooku. Jak donosił jeden z mieszkańców Rzeszowa, miasto zgodziło się na wycinkę 64 drzew, by w ich miejscu mogły powstać kolejne bloki.

- Betonowi bandyci w natarciu (że za mocne określenie? Wcale nie, adekwatne. Niszczenie dorodnych drzew w mieście to bandytyzm). Inaczej. Zbrodnia na tkance miejskiej. Tak też to nazywają eksperci od przestrzeni w książkach i publikacjach. Strażnicy! Miasto wydało decyzję udzielającej wycince 64 drzew przy Żwirowni, przy ulicy Kwiatkowskiego. Czyżby pod budowę tych 10 piętrowych wieżowców? Skandal! Trzeba powstrzymać miasto przed wyniszczeniem naszej zieleni - taką wiadomość wysłał jeden z mieszkańców do Społecznych Strażników Drzew.

Wiadomość szybko zainteresowała stowarzyszenie Społeczni Strażnicy Drzew

- To skandaliczna decyzja, dramat. Liczba drzew, które mają być wycięte, jest szokująca. Też dowiedzieliśmy się o planach niedawno. Pomimo tego, że sprawdzamy BIP miejski i ekoportal. Ta sprawa nam umknęła w nawale innych. Dodatkowo pandemia i polityka tak nam zajmują życie, że przeoczyliśmy. Okazuje się, że wniosek o zgodę na wycinkę był już analizowany w maju br. Teraz jest na etapie decyzji i dlatego sprawa jest trudniejsza. Mimo to pójdziemy do urzędu -przekazała Irena Paterek ze stowarzyszenia Społeczni Strażnicy Drzew.

Zgodnie z wiadomościami, które pojawiły się w Gazecie Wyborczej, stowarzyszenie zajmie się sprawą, złoży wnioski i sprawdzi, czy jest jeszcze szansa na to, by decyzja została zmieniona.

- Dowiemy się wszystkich szczegółów. Sprawdzimy, czy jest jeszcze możliwa jakaś droga odwołania. Domyślamy się, że wycinka ma związek z planami budowy na tym terenie wieżowców. Tym jesteśmy zbulwersowani, bo w okolicy zalewu i Żwirowni powinny powstawać tereny rekreacyjne, zielone, a nie wieżowce. Ale być może będzie, niestety, tak jak w przypadku ulicy Dominikańskiej, gdzie teren jest prywatny i niewiele można wskórać - zaznaczyła Irena Paterek.

Niestety, nie ma szans na zmianę decyzji

- Wydaliśmy pozwolenie na wycinkę 64 drzew w okolicy Żwirowni pod koniec lipca - mówi rzecznik prezydenta Rzeszowa Maciejem Chłodnickim w rozmowie z GW.

Co więcej, wyszło na jaw, że drzewa, które zostaną wycięte, są chore.

- Okazało się, że 30 drzew jest chorych. I tak powinny być wycięte. W zamian planowaną wycinkę właściciel terenu i inwestor ma posadzić 30 drzew. Za pozostałe 34 drzewa ma zapłacić 40 tysięcy złotych - dodał rzecznik.

Niestety, obecnie mieszkańcy nic nie mogą więcej zrobić. Korytarz ekologiczny, który znajdował się w mieście, powoli zanika, a w jego miejscu pojawiają się kolejne wieżowce.

- Cywilizacja ma to do siebie, że nie da się wszystkiego pogodzić. Jednak każdy inwestor powinien mieć refleksję, czy któregoś drzewa nie da się zachować. Trzeba patrzeć na drzewa jako dobro miejskie, szczególnie chronione. Nie powinno być tak, że np. przy rewitalizacji rynku wycina się wielkie drzewa i nasadza patyczki. Nad każdym drzewem trzeba się troskliwie pochylić przed podjęciem decyzji o wycince. Mam nadzieję, że w tym przypadku tak było i decyzja została przedyskutowana i przemyślana. W Rzeszowie konieczna jest przy urzędzie miasta społeczna komórka konsultacyjna dla takich przypadków. Ma taka powstać. Oby jak najszybciej - przekazał Mirosław Ruszała.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Następny artykuł