hanna i antoni gucwińscy w programie z kamerą wśród zwierząt
screen z kamerą wśród zwierząt natvp
Autor Albert Długoszewski - 3 Października 2020

Pamiętacie Gucwińskich? Zniknęli z TVP nagle, doniesienia o końcu ich kariery są smutne

Małżeństwo Gucwińskich to jeden z symboli polskiej telewizji publicznej, którzy swoje lata świetności mają już dawno za sobą. Mało kto zdaje sobie sprawę, że nagłe zniknięcie jednej z najbardziej ulubionych par z TVP wiązało się z ich ogromnym dramatem.

Państwo Gucwińscy całe swoje życie poświęcili na pracę ze zwierzętami a przez ponad 30 lat byli gwiazdami Telewizji Polskiej, gdzie prowadzili jeden z najpopularniejszych programów "Z kamerą wśród zwierząt". Dzisiaj są osamotnieni, żyją niedaleko swojego kiedyś zoo, a mieszkańcom Wrocławia przypominają się dopiero wtedy gdy trzeba gdzieś podrzucić ranne, chore czy bezdomne zwierzę. Pani Hanna i Antoni do dzisiaj nie mogą pogodzić się ze swoim losem i tym jak potraktowało ich zarówno miasto, jak i wymiar sprawiedliwości w Polsce.

Pracę we wrocławskim zoo zaczęli w drugiej połowie lat 50. ubiegłego wieku już w czasie studiów (oboje pobierali naukę na wydziale zootechniki). Jak opisują swoje pierwsze spotkanie - nie było wcale tak bardzo romantyczne, bo po kolana w błocie przy sadzeniu roślin. Po zakończonych studiach Pani Hanna zaczęła prowadzić gabinet zoologiczny w swoim rodzinnym mieście Olsztynie, a w wolnych chwilach tańczyła w zespole ludowym Kortowo. Kilka miesięcy później dostała wiadomość z zoo we Wrocławiu, że czeka na nią wolny etat. Taką samą wiadomość dostał Antoni Gucwiński, który - w przeciwieństwie do swojej przyszłej żony - nie zastanawiał się ani chwili. Ślub odbył się 6 lat później, jednak uroczystość nie obyła się bez problemów. Przyszli małżonkowie niemal zapomnieli o całym wydarzeniu, ponieważ dzień wcześniej próbowali pomóc rannemu jeleniowi. Akcja, która trwała całą noc, wyczerpała ich do tego stopnia, że nie mieli już sił zadbać o asortyment weselny. Goście musieli zadowolić się zatem jedną butelką ajerkoniaku.

Po kilkudziesięciu latach stracili wszystko

W 2001 roku ich kultowy program został zdjęty z anteny Telewizji Polskiej, z uwagi na start w wyborach Pani Hanny. To był dopiero początek ich problemów. Gdy chcieli wrócić na ekrany telewizorów, spotkali się ze stanowczą odmową i argumentem, że formuła ich programu się już wyczerpała. Na odchodne usłyszeli jedynie, że "odejść trzeba umieć w odpowiednim momencie". Potem nadszedł kolejny cios - utrata pracy we wrocławskim zoo w atmosferze skandalu.

Pan Antoni został oskarżony, przez jedną z fundacji zajmującej się ochroną zwierząt, o znęcanie się nad niedźwiedziem Mago. Zwierzę zostało uratowane przez Gucwińskiego w 1991 roku przed uśpieniem, następnie trafił pod jego opiekę w zoo. Niestety miły z początku mały niedźwiadek, z wiekiem zaczął być coraz bardziej agresywny, co zmusiło Antoniego do odseparowania go od innych osobników i umieszczeniu w ścisłej izolacji na 10 lat. Według fundacji pro zwierzęcej takie postępowanie to nic innego jak znęcanie się nad zwierzęciem.

Sąd ostatecznie wydał wyrok, wedle którego Antoni Gucwiński był winny, ale odstąpił od wymierzenia kary poza wpłatą 1000 zł na Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. W 2006 roku, po 49 latach, oboje stracili nagle pracę we wrocławskim zoo.

- Zima i mróz, a my pakujemy się w pośpiechu, bo od razu wyrzucili nas z mieszkania - relacjonuje Pani Hanna, a jej mąż dodaje, że popełnili błąd traktując ogród zoologiczny jako dzieło swojego życia.

Dzisiaj starają się nie zajmować już żadnymi sprawami związanymi ze zwierzętami, a tym bardziej z pobliskim zoo. Niestety nie jest to wcale takie łatwe z uwagi na to, że ludzie, którzy wiedzą gdzie mieszkają, co chwila podrzucają im ranne, chore i bezdomne zwierzęta, ale o pomocy jakiejkolwiek innej dla osamotnionej pary ani myślą.

Następny artykuł