zwierzęta
ARKADIUSZ ZIOLEK/East News
Autor Magdalena Więckowska - 14 Października 2020

Wielu uznaje je za uciążliwe szkodniki, a są niebywałą żyłą złota. Na ich hodowli można zarobić krocie

Zwierzęta, na które niejednokrotnie narzekają ogrodnicy, okazują się mieć wielki potencjał hodowlany. Są jednak sporym wyzwaniem - chociaż ich utrzymanie zdaje się być dziecinnie proste, to doświadczeni hodowcy na wielu forach internetowych ostrzegają przed szeregiem zagrożeń, które mogą zdarzyć się początkującym. Niemniej jednak po kilku latach mogą przynieść gigantyczne zyski - są przecież drogim przysmakiem w Polsce, a w południowych krajach Europy są zajadane z wielkim smakiem.

Zwierzęta, ich efektywna hodowla i wymierne do tego zyski są efektem bacznej obserwacji, umiejętności wyciągania wniosków z błędów oraz wielkiej pokory. Okazuje się, że coraz więcej osób w Polsce decyduje się inwestować w ślimakowy biznes.

Zwierzęta, które kojarzą się z luksusem

Ślimaki nie stanowią typowego dania, które często pojawia się na polskim stole. Okazuje się, że te mięczaki mają naprawdę wszechstronne zastosowanie kulinarne, które wcale nie musi tak bardzo odbiegać od tego, co znamy. Warto chociażby wspomnieć o przepysznym bulionie na ślimakach. Idąc za sławą ślimaków i ich popularnością - zwłaszcza za granicą - polscy rolnicy próbują swoich sił w tym nietypowym biznesie. Wielu z nich narzeka, że hodowla okazała się trudniejsza, niż im mówiono, inni - bardziej cierpliwi - stali się prawdziwymi królami na polskiej wsi.

Wyzwania, które stoją na drodze do ślimaczej chwały

Hodowla ślimaka nie jest wcale taka prosta i pozornie małe niedopatrzenie może sprawić, że mięczaki nie wyrosną lub ich skorupki nie staną się odpowiedni twarde. Spowodować to może gigantyczne straty finansowe. Doświadczeni hodowcy dzielą się chętnie swoimi przemyśleniami i dobrymi radami. Jedną z najważniejszych rzeczy jest oczywiście pasza oraz kokony. Najczęstsze rasy ślimaków hodowlanych to muller i maxima. Warto się upewnić, że kupowane kokony pochodzą od zaufanego hodowcy, a nie ślimaczej “korporacji”. We wspomnianej paszy kluczową rolę odgrywa zbilansowanie białka, wapnia i witamin. Nie jest to wcale takie oczywiste, bowiem błędy hodowców w tej kwestii są nagminne. Z tego względu dobrze skomponowana domowa pasza jest dużo lepsza od tej ze sklepu. Wapń jest niezbędny jako budulec muszli do jej utwardzenia - tutaj trzeba pamiętać o dosypywaniu do paszy kredy. Inną kwestią jest woda, która jest zdecydowanie lepsza ze stawu, aniżeli ta wodociągowa czy ze studni głębinowej. Spore koszty ponosi się na jej zużyciu podczas zraszania i mycia ślimaków. Hodowcy muszą mieć również przygotowane chłodnie, by móc przechowywać ślimaki do czasu, gdy możliwa jest ich sprzedaż. Fakt jest jeden: im większa hodowla, tym inwestycja zwróci się szybciej. Jest to biznes ryzykowny, ale dla cierpliwych potrafi okazać się prawdziwą żyłą złota już po kilku latach wytrwałej pracy.

Następny artykuł