Sprawdzony sposób, by owoce nie miały robaków. Musisz to zrobić przed końcem zimy
Wielu sadowników co roku staje przed tym samym dylematem, patrząc na swoje drzewa owocowe z nadzieją na udane zbiory. Okazuje się, że istnieje sprawdzona metoda, która pozwala uniknąć przykrych niespodzianek wewnątrz owoców, pod warunkiem, że zadziałamy w bardzo konkretnym momencie. Zastosuj tę metodę, a w mig rozprawisz się ze szkodnikami na drzewach owocowych. Przedstawiamy szczegóły.
- Udręka każdego właściciela przydomowego sadu
- Jeden prosty zabieg uratuje drzewa owocowe przed szkodnikami
- Ekologiczna broń w walce z mszycami i przędziorkami
Udręka każdego właściciela przydomowego sadu
Posiadanie własnego ogrodu, w którym możemy posadzić dowolną roślinność, to radość dla niemal każdego gospodarza. Dzięki samodzielnie uprawianym owocom mamy pewność, co dokładnie spożywamy, a co więcej, można w ten sposób zaoszczędzić duże ilości pieniędzy. Niestety, ta sielankowa wizja często zostaje brutalnie przerwana przez nieproszonych gości.
Szkodniki żerujące na drzewach owocowych są prawdziwym utrapieniem zarówno dla profesjonalnych sadowników, jak i amatorów uprawiających jabłonie, grusze czy śliwy. Gdy tylko wiosna zawita do nas na dobre, a słońce coraz częściej wypuszcza swoje promienie, owady budzą się do życia, gotowe zniszczyć efekty naszej ciężkiej pracy. Walka z nimi bywa nierówna, zwłaszcza gdy przegapimy moment, w którym są one najbardziej bezbronne.

Jeden prosty zabieg uratuje drzewa owocowe przed szkodnikami
Wiele osób uważa, że jedynym ratunkiem jest ciężka chemia stosowana w pełni sezonu, ale to mit, który należy obalić. Idealnym sposobem na pozbycie się niechcianych lokatorów na naszych drzewach owocowych, jest wykonanie prostego oprysku jeszcze przed rozpoczęciem okresu wegetacji. Kluczem do sukcesu jest tutaj cierpliwa obserwacja budzącej się z uśpienia przyrody.
Sadownicy powinni zabrać się do pracy już pod koniec zimy – idealnym terminem w tym przypadku będzie druga połowa lutego lub marzec. Właśnie w momencie, gdy pąki zaczynają nabrzmiewać, ale zanim jeszcze rozwiną się pierwsze liście, szkodniki przygotowują się do wylęgu. To wtedy są one wyjątkowo wrażliwe na działanie preparatów, a odpowiednio przeprowadzony zabieg daje niemal stuprocentową skuteczność, chroniąc drzewa przed inwazją, zanim ta w ogóle się rozpocznie.
Ekologiczna broń w walce z mszycami i przędziorkami
Rozwiązaniem, które łączy skuteczność z troską o środowisko, są opryski olejowe. W przeciwieństwie do agresywnych insektycydów, preparaty te są bezpieczne w stosowaniu i niezwykle skuteczne na każdym etapie rozwoju owada – od jaj, przez larwy, aż po formy dorosłe. Olej tworzy na powierzchni rośliny szczelną powłokę, która odcina dopływ powietrza do zimujących w spękaniach kory organizmów.
Lista szkodników, które można w ten sposób wyeliminować, jest długa: od uciążliwych mszyc i przędziorków, przez tarczniki, aż po miseczniki. Metoda ta wymaga jednak precyzji – ciecz musi zostać naniesiona bardzo dokładnie na pień, konary i wszystkie drobne gałęzie z każdej strony. Podczas aplikacji nie należy żałować preparatu; powinien on dotrzeć do każdej szczeliny i wręcz ściekać z pędów, ponieważ działa wyłącznie kontaktowo.
Warto podkreślić, że oprysk olejowy sprawdzi się w przypadku niemal wszystkich drzew i krzewów owocowych. Co więcej, preparaty olejowe warto zastosować również w przypadku roślin ozdobnych, takich jak: świerki, cisy, tuje, modrzewie, róże, trzmieliny, laurowiśnie i bukszpany. Zwykle stosuje się stężenie 2-procentowe, jednak zawsze należy trzymać się zaleceń producenta. To drobna inwestycja czasu pod koniec zimy, która zagwarantuje nam zdrowe, soczyste owoce bez „wkładki” w nadchodzącym sezonie.