150 mln zł do podziału, a chętnych jak na lekarstwo. Rząd odbiera dopłaty i zmienia zasady
Rząd stanął przed nie lada dylematem: na stole leży blisko 150 milionów złotych, po które nikt nie chce sięgnąć. W dobie napiętego budżetu taka sytuacja jest niedopuszczalna. Dlatego Ministerstwo Rozwoju i Technologii podjęło radykalną decyzję. Zamiast czekać na cud, zmienia zasady gry i zamierza przeznaczyć środki na inny cel.
- Budżet państwa 2026. Czy stać nas na marnowanie środków?
- Program "Stop Smog". Szczytny cel, trudniejsze wykonanie
- Rząd zmienia zasady. Gdzie trafią pieniądze?
Budżet państwa 2026. Czy stać nas na marnowanie środków?
Aby zrozumieć decyzję rządu, trzeba spojrzeć na szerszy kontekst ekonomiczny. Końcówka 2025 roku była dla finansów publicznych dużym wyzwaniem. Konieczność walki ze skutkami powodzi, która nawiedziła południową Polskę, wysokie koszty obsługi długu oraz wciąż odczuwalna inflacja sprawiły, że budżet na rok 2026 był konstruowany z ołówkiem w ręku.
Minister finansów i rządzący muszą oglądać każdą złotówkę z dwóch stron. W takiej sytuacji "zamrażanie" setek milionów złotych na kontach celowych, z których nikt nie korzysta, jest marnotrawstwem, na które państwa po prostu nie stać. O ile dopłaty do transformacji energetycznej są potrzebne, o tyle muszą one trafiać do gospodarki, napędzając branżę budowlaną i realnie zmniejszając zapotrzebowanie na energię, a nie widnieć jedynie jako zapis księgowy w Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK). Sytuacja z końcówki ubiegłego roku pokazała jasno: mechanizmy dystrybucji muszą być elastyczne, inaczej środki przepadną lub zostaną "zjedzone" przez inflację.

Program "Stop Smog". Szczytny cel, trudniejsze wykonanie
Program "Stop Smog" miał być kołem ratunkowym dla najuboższych. W założeniu był to instrument celowany w walkę z ubóstwem energetycznym. Pieniądze miały trafiać do gmin, które następnie – we współpracy z najbiedniejszymi mieszkańcami – wymieniałyby stare "kopciuchy" i ocieplały domy jednorodzinne.
Brzmi idealnie? W teorii tak. W praktyce okazało się, że bariery biurokratyczne i organizacyjne przerosły samorządy. Gminy niechętnie przystępowały do programu, obawiając się skomplikowanych procedur, konieczności wnoszenia wkładu własnego (nawet przy wysokim dofinansowaniu), problemów z rozliczaniem inwestycji u osób prywatnych (np. kwestie własnościowe).
Efekt jest taki, że na koncie Funduszu Termomodernizacji i Remontów, w puli przeznaczonej na "Stop Smog", zalega obecnie gigantyczna kwota. Według najnowszych danych, do rozdysponowania pozostało aż 149,2 mln zł. To środki, które miały walczyć ze smogiem, a zamiast tego kurzą się na kontach BGK. Zainteresowanie programem w jego obecnej formule jest – delikatnie mówiąc – śladowe.

Rząd zmienia zasady. Gdzie trafią pieniądze?
Widząc ten impas, rząd postanowił działać. Przygotowano nowelizację przepisów ustawy o wspieraniu termomodernizacji i remontów. Kluczowa zmiana polega na przesunięciu niewykorzystanych środków z "martwej" szufladki "Stop Smog" do puli ogólnej, z której finansowane są znacznie popularniejsze instrumenty wsparcia.
Decyzja ta oznacza, że blisko 150 mln zł zasili budżet przeznaczony na:
- Premie termomodernizacyjne: To sprawdzony mechanizm, z którego chętnie korzystają wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe oraz właściciele domów, chcący docieplić budynki (np. ocieplenie ścian, wymiana okien).
- Premie remontowe: Środki na prace naprawcze w starszych budynkach wielorodzinnych.
- Poprawę stanu technicznego mieszkaniowego zasobu gmin: Pieniądze trafią do samorządów, ale na remonty ich własnych zasobów (mieszkań komunalnych i socjalnych), co jest dla gmin łatwiejsze do przeprowadzenia niż inwestycje w domach prywatnych.
- Premie kompensacyjne: Dla właścicieli kamienic z lokatorami z tzw. kwaterunku.
Co niezwykle istotne w kontekście wydarzeń z 2025 roku, uwolnione środki mają również zasilić wypłaty premii powodziowych. Jest to wsparcie dla osób i podmiotów, których budynki ucierpiały w wyniku klęsk żywiołowych. Przesunięcie pieniędzy z programu, który "nie chwycił", na pomoc powodzianom i termomodernizację, na którą jest kolejka chętnych, wydaje się ruchem nie tylko logicznym, ale i koniecznym.
Rząd argumentuje, że zmiana ta pozwoli na pełne wykorzystanie środków budżetowych jeszcze w tym roku, zamiast przenosić je na kolejne lata jako niewykonane zobowiązania. Dla beneficjentów premii termomodernizacyjnych to świetna wiadomość – pula pieniędzy się zwiększy, co gwarantuje płynność wypłat z BGK.