Awantura o szczypiorek w Biedronce. Klienci wytropili, skąd przybył do Polski
Ponad 6 tysięcy kilometrów, tyle miał pokonać szczypiorek, który trafił do sprzedaży w sklepach sieci Biedronka. Informacja o kraju pochodzenia wywołała wśród klientów falę komentarzy i pytania o sens sprowadzania podstawowego warzywa z tak daleka. Sprawa szybko stała się przedmiotem dyskusji o sezonowości, łańcuchach dostaw i polityce zakupowej dyskontów.
- Niepozorny, ale niezbędny. Szczypiorek rządzi na polskich stołach
- 6000 kilometrów do Polski. Klienci sprawdzili etykiety
- Skąd ten import? Kulisy decyzji zakupowych dyskontów
Niepozorny, ale niezbędny. Szczypiorek rządzi na polskich stołach
Szczypiorek to jedno z najczęściej używanych ziół w polskich domach. Trudno wyobrazić sobie bez niego kanapki z twarożkiem, jajecznicę, czy pasty jajeczne. W sezonie wiosenno-letnim pojawia się w przydomowych ogródkach, na działkach i w uprawach towarowych, a w sklepach dostępny jest przez cały rok.
Oprócz walorów smakowych szczypiorek ceniony jest także za swoje właściwości odżywcze. Zawiera witaminę C, witaminę A oraz witaminy z grupy B. Jest również źródłem składników mineralnych, takich jak potas, wapń, fosfor czy żelazo. Dzięki obecności związków siarkowych wykazuje działanie charakterystyczne dla roślin z rodziny czosnkowatych. Niska kaloryczność sprawia, że chętnie sięgają po niego osoby dbające o dietę.
Właśnie ta codzienność i powszechność sprawiają, że szczypiorek traktowany jest jako produkt podstawowy, nie egzotyczny dodatek, lecz stały element kuchennego repertuaru. Jego obecność w ofercie sklepów przez cały rok stała się standardem, do którego konsumenci są przyzwyczajeni. Dlatego każda informacja dotycząca jego pochodzenia czy sposobu dystrybucji może budzić większe zainteresowanie niż w przypadku mniej popularnych ziół czy warzyw.

6000 kilometrów do Polski. Klienci sprawdzili etykiety
Jak podaje dlahandlu.pl, szczypiorek oferowany w jednej z partii w sklepach Biedronka pochodził z Kenii. Informacja ta znalazła się na etykiecie produktu i to właśnie ona stała się podstawą do wyliczeń dotyczących dystansu, jaki musiał pokonać pęczek zieleniny, zanim trafił do Polski. Odległość między Polską a Kenią to około 6000 kilometrów w linii prostej.
Fakt importu z Afryki wywołał poruszenie wśród części konsumentów. W komentarzach wskazywano, że Kenia jest znaczącym eksporterem świeżych warzyw i ziół na rynek europejski, jednak w przypadku tak podstawowego produktu jak szczypiorek wielu klientów spodziewałoby się dostaw z bliższych kierunków.
Kenia od lat jest jednym z ważnych dostawców świeżych produktów ogrodniczych do Europy, zwłaszcza poza sezonem. Sprzyjające warunki klimatyczne pozwalają tam na całoroczną produkcję wielu gatunków warzyw i ziół. To sprawia, że europejskie sieci handlowe – szczególnie zimą – korzystają z oferty tamtejszych producentów, aby utrzymać stałą dostępność towaru. pochodzenia okazała się wystarczająca, by wywołać publiczną debatę.
Skąd ten import? Kulisy decyzji zakupowych dyskontów
Jak wynika z materiału opublikowanego przez dlahandlu.pl, import świeżych warzyw i ziół poza sezonem jest standardową praktyką w handlu detalicznym. Sieci, takie jak Biedronka, utrzymują szeroki asortyment przez cały rok, odpowiadając na oczekiwania klientów dotyczące stałej dostępności produktów. W okresie zimowym krajowa produkcja wielu nowalijek jest ograniczona lub droższa, co wpływa na decyzje zakupowe detalistów.
Dyskonty działają w oparciu o rozbudowane, międzynarodowe łańcuchy dostaw. Dzięki nim mogą pozyskiwać produkty z różnych części świata w zależności od sezonu i warunków cenowych. W praktyce oznacza to, że w miesiącach zimowych świeże zioła i warzywa często pochodzą z krajów o cieplejszym klimacie. Jak mówił Maciej Kmera, dla Finanse.wp.pl w tych krajach produkcja jest stabilna i przewidywalna, a siła robocza tańsza.
Sprawa szczypiorku pokazuje jednak, że konsumenci coraz uważniej przyglądają się etykietom i krajom pochodzenia produktów. Rosnąca świadomość dotycząca lokalności, sezonowości i wpływu transportu na środowisko sprawia, że decyzje zakupowe sieci handlowych są szeroko komentowane. Choć import poza sezonem nie jest niczym nadzwyczajnym, w przypadku produktów kojarzonych z lokalną, prostą uprawą – takich jak szczypiorek – może on wywoływać większe emocje.