mazowsze
unsplash.com / fot. Joel Holland
Autor Magdalena Więckowska - 7 Lutego 2021

Groźna choroba wróciła po 10 latach. Weterynarz o sytuacji na Mazowszu

Ostatnimi czasy na Mazowszu sytuacja epizzotyczna zrobiła się poważna: wszystko za sprawą potwierdzonych dwóch przypadków wścieklizny u lisów. Jak twierdzi Mazowiecki Wojewódzki Lekarz Weterynarii - Paweł Jakubczak - niewykluczone, że chorych zwierząt może być więcej.

W rozmowie z portalem swiatrolnika.info, Paweł Jakubczak stwierdził: - Jeśli wykryliśmy dwa przypadki wścieklizny u lisów, to sądzę, że jest ich więcej.

Powrót wścieklizny na Mazowszu

19 stycznia 2021 roku Wojewódzki Inspektorat Weterynarii w Siedlcach poinformował za pośrednictwem Twittera o pierwszym ognisku wścieklizny na Mazowszu w miejscowości Izabela w gminie Wiązowna. Nosicielem był lis, a po potwierdzeniu choroby u zwierzęcia na obszar zostały nałożone obostrzenia sanitarne.

Drugie ognisko wykryto również w powiecie otwockim, na terenie gminy Kołbiel, o czym poinformował Wojewódzki Inspektorat Weterynarii w Siedlcach 29 stycznia. Rozporządzenie Wojewody Mazowieckiego w sprawie zwalczania wścieklizny zostało zmienione przez powiększenie obszaru zagrożonego.

Jak podaje Mazowiecki Wojewódzki Lekarz Weterynarii - Paweł Jakubczak - są to pierwsze przypadki tej choroby wykryte na terenie Polski po dziesięciu latach. Dlaczego wścieklizna nagle powróciła? Specjalista podejrzewa, że przyczyn problemu można doszukiwać się w zwierzętach przywożonych z krajów trzecich, np. psów, kotów, czy fretek.

Nowy film Emilki z Laszek: Nowy film Emilki z Laszek: "Puściłam pawia". W Skaryszewie wszystko się nagrałoCzytaj dalej

Szczepienia przeciwko wściekliźnie

Wobec lisów żyjących w lasach stosowano specjalne szczepionki przeciwko wściekliźnie, które były podawane doustnie. Od 2018 roku zaprzestano szczepienia lisów z dwóch względów - brak było nowych ognisk choroby przez bardzo długi czas, a ponadto taka profilaktyka stała się sporym wydatkiem. Paweł Jakubczak powiedział dla portalu swiatrolnika.info:

- Od roku 2010 szeroko walczyliśmy z tą chorobą. Później de facto ona zniknęła i mieliśmy przez wiele lat spokój. Dzięki temu mogliśmy zrezygnować z dość kosztochłonnych dla budżetu państwa szczepień lisów wolno żyjących przeciwko wściekliźnie.

Wyjątkiem od zaniechania szczepień było tylko kilka powiatów sąsiadujących bezpośrednio z Białorusią, na której terenie nadal lokalizowano ogniska wścieklizny. Weterynarze mają pełną świadomość, że dwa ogniska wścieklizny mogą oznaczać, że chorych zwierząt jest więcej. Wymaga to zatem konkretnych ruchów przeciwko rozprzestrzenianiu się choroby.

Władze weterynaryjne planują rozrzucenie lisom doustnej szczepionki przeciw wściekliźnie w lasach w marcu. Trzeba jednak poczekać, aż pokrywa śniegu zniknie, by zwierzęta bez trudu mogły natknąć się na szczepionkę, by móc ją spożyć.

Później, jak dodał Paweł Jakubczak, na przełomie kwietnia i maja odbędzie się zrzut szczepionek z samolotów na terenie około dwudziestu powiatów mazowieckich. Wojewódzki Mazowiecki Lekarz Weterynarii rzekł:

- Szczepienia to tak naprawdę jedyna sensowna i logiczna metoda walki ze wścieklizną u lisów wolno żyjących.

Warto pamiętać, by w rejonach zagrożonych wścieklizną nie puszczać psów wolno bez smyczy, ani też nie pozwalać kotom na wychodzenie na zewnątrz. Niestety, wścieklizna może być przenoszona również na człowieka - warto zatem podjąć wszelkie możliwe środki ostrożności, by uniknąć problemów.

Artykuły polecane przez redakcję RolnikInfo:

Źródło: swiatrolnika.info, Twitter

Następny artykuł