wiadomości ceny zwierzęta uprawy maszyny finanse i prawo biznes Wieś
Obserwuj nas na:
RolnikInfo.pl > Wiadomości > Odrażające, co próbowano wwieźć do Polski. Służby zatrzymały aż 50 ton towaru z Chin
Julia Czwórnóg
Julia Czwórnóg 17.03.2026 21:45

Odrażające, co próbowano wwieźć do Polski. Służby zatrzymały aż 50 ton towaru z Chin

Odrażające, co próbowano wwieźć do Polski. Służby zatrzymały aż 50 ton towaru z Chin
Fot. Wojciech Olkusnik/East News - zdjęcie poglądowe

Polski system kontroli żywności przechodzi obecnie jeden z najbardziej intensywnych okresów w swojej historii, a inspektorzy graniczni coraz częściej stają się ostatnią linią obrony przed produktami, które nigdy nie powinny trafić do koszyków zakupowych. Choć globalizacja handlu pozwala nam cieszyć się smakami z całego świata, niesie ze sobą również ryzyko natrafienia na towary, których stan sanitarny budzi odrazę nawet u doświadczonych celników.

  • Systemowa zapora przeciwko żywnościowej tandecie
  • Na granicy zatrzymano 50 ton odpadów udających warzywa
  • Zagrożenie dla rodzimego rolnictwa

Systemowa zapora przeciwko żywnościowej tandecie

Instytucją, która w strukturach państwowych odpowiada za to, aby chleb był chlebem, a importowane warzywa spełniały wyśrubowane normy, jest Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. To właśnie ta służba kontroluje parametry jakościowe, sposób znakowania oraz stan fizyczny produktów przekraczających naszą granicę. W 2025 roku skala ich pracy jest imponująca – inspektorzy poddali weryfikacji ponad 81 tysięcy partii artykułów rolno-spożywczych napływających do Polski z rynków zagranicznych. Każda taka kontrola to nie tylko sprawdzenie papierów, ale często żmudna analiza organoleptyczna, która ma wykluczyć obecność szkodników czy procesów gnilnych.

Statystyki za pierwszy kwartał 2026 roku, bazujące na danych z poprzedniego roku kalendarzowego, wskazują na pewną poprawę w porównaniu do roku 2024. Wówczas wydano aż 234 negatywne decyzje dla 332 partii produktów. W roku 2025 liczba ta spadła do 95 decyzji zakazujących wprowadzenia do obrotu 119 partii towarów.

Najczęściej kwestionowano przetwory warzywne, przetwory rybne, przyprawy i zioła, napoje bezalkoholowe, soki i nektary, owoce morza, wyroby ciastkarskie, przetwory owocowe, ryby, owoce mrożone - wylicza Tomasz Białas, dyrektor Biura Strategii i Kontroli Wewnętrznej w Głównym Inspektoracie Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, w rozmowie z WP Finanse.

Czy to oznacza, że importerzy stali się bardziej sumienni? Niekoniecznie. Eksperci wskazują raczej na większą precyzję w działaniach służb, które uderzają tam, gdzie ryzyko jest największe. Na czarnej liście krajów, z których pochodzi najwięcej kwestionowanych produktów, niezmiennie od lat znajdują się te same kierunki. Prym wiedzie Ukraina z 21 zatrzymanymi partiami, tuż za nią plasują się Chiny z wynikiem 17 partii, a stawkę zamykają Turcja, Egipt oraz Wielka Brytania.

Odrażające, co próbowano wwieźć do Polski. Służby zatrzymały aż 50 ton towaru z Chin
Fot. PAP

Nieprawidłowości, z jakimi stykają się kontrolerzy, można podzielić na formalne i fizyczne. Do tych pierwszych należy przede wszystkim błędne znakowanie, co w praktyce oznacza wprowadzanie konsumenta w błąd co do składu czy pochodzenia produktu.

Znacznie groźniejsze są jednak naruszenia jakościowe: obecność żywych i martwych szkodników, pleśń oraz zaawansowane procesy psucia się żywności. IJHARS podkreśla, że najczęściej kwestionowane są przetwory warzywne i rybne, przyprawy, soki oraz mrożonki, czyli produkty, które stanowią bazę diety wielu Polaków.

Na granicy zatrzymano 50 ton odpadów udających warzywa

Gdański oddział IJHARS stał się ostatnio areną wydarzeń, które wstrząsnęły opinią publiczną i wywołały burzliwą dyskusję o jakości produktów sprowadzanych z Azji. Do kontroli wytypowano gigantyczny transport świeżego chrzanu pochodzącego z Chin. Masa towaru była imponująca – 50 000 kilogramów korzenia, który docelowo miał trafić do polskich zakładów przetwórczych, a następnie w formie tartej na wielkanocne stoły. Już pierwsze otwarcie kontenerów rozwiało jednak wszelkie wątpliwości inspektorów co do jakości tego ładunku.

Towar został natychmiastowo zatrzymany i uniemożliwiono jego wprowadzenie na rynek z powodu ewidentnych objawów pleśni i zgnilizny. Co więcej, partia nie posiadała żadnego wymaganego oznakowania, co uniemożliwiało identyfikację producenta czy dokładnej daty zbioru. 50 ton chrzanu, który nosił znamiona zepsucia, to nie tylko strata finansowa dla importera, ale przede wszystkim potencjalna bomba biologiczna. Pleśń na produktach rolnych może produkować mikotoksyny (toksyczne substancje wytwarzane przez grzyby), które są odporne na obróbkę termiczną i wykazują działanie rakotwórcze oraz uszkadzające układ odpornościowy człowieka.

Zatrzymanie tak dużej partii z Chin wpisuje się w szerszy trend kontroli artykułów pochodzących z tak zwanych krajów trzecich, czyli spoza Unii Europejskiej. W przypadku Państwa Środka standardy produkcji i przechowywania żywności często odbiegają od rygorystycznych norm wspólnotowych.

Zagrożenie dla rodzimego rolnictwa

Przypadek chińskiego chrzanu rzuca światło na trudną sytuację rynkową, w której balansują producenci żywności. Z jednej strony rosnące koszty upraw w Polsce i Europie zmuszają do szukania tańszych alternatyw, z drugiej zaś ryzyko wizerunkowe i zdrowotne związane z importem taniej żywności z Azji staje się coraz wyższe. Chrzan jest tu przykładem specyficznym – to roślina wymagająca, a jej polskie odmiany uchodzą za najlepsze na świecie pod względem aromatu i zawartości olejków eterycznych. Próba zastąpienia ich splesniałym surowcem z Chin to nie tylko oszustwo jakościowe, ale uderzenie w rodzime rolnictwo, które musi konkurować z dumpingowymi cenami towarów niespełniających żadnych norm.

Decyzja IJHARS o zakazie wprowadzenia do obrotu tak wielkiej partii jest ostateczna i nie podlega negocjacjom w zakresie "ratowania" części towaru. Całość transportu musi zostać albo odesłana do kraju pochodzenia na koszt importera, albo zutylizowana pod ścisłym nadzorem. To dotkliwa kara finansowa, która ma zniechęcać firmy do prób przemycania towarów gorszej kategorii. Niestety, jak pokazują dane o 17 zatrzymanych partiach z Chin tylko w zeszłym roku, proceder ten wciąż jest opłacalny dla części przedsiębiorców liczących na to, że ich kontener nie trafi do szczegółowej rewizji.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
RolnikInfo.pl
Obserwuj nas na: