Oszuści stosują nową metodę "na KRUS”. Wyłudzanie pieniędzy weszło na wyższy poziom
Wyobraźnia przestępców zdaje się nie mieć granic, a ich najnowszy cel to osoby ubezpieczone w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. Po fali oszustw wykorzystujących dopłaty do maszyn czy paliwa, nadszedł czas na bardziej perfidny mechanizm, który uderza w poczucie bezpieczeństwa finansowego seniorów i mieszkańców wsi. Proceder jest na tyle skuteczny, że policja w całym kraj wydała pilne ostrzeżenia przed nowym sposobem wyłudzania danych oraz oszczędności życia.
- Oszuści biorą rolników na cel. Szczególnie narażeni seniorzy
- Metoda "na KRUS” to nowy wariant znanej pułapki
- Jak nie paść ofiarą wyłudzenia danych i pieniędzy?
Oszuści biorą rolników na cel. Szczególnie narażeni seniorzy
Współczesna wieś to już nie tylko czasochłonna i wymagająca fizycznie praca w gospodarstwie, ale i coraz częściej konieczność sprawnego poruszania się w świecie cyfrowej administracji. Rolnicy korzystają z aplikacji do składania wniosków o dopłaty, monitorują ceny skupu w smartfonach i coraz częściej zarządzają swoimi finansami przez internet. Cyfrowa transformacja, choć niezwykle pomocna, otworzyła jednak drzwi, przez które bez pukania wchodzą przestępcy.
Wcześniejsze lata przyzwyczaiły nas do oszustw "na ciągnik”, gdzie ofiary wpłacały zaliczki na nieistniejący sprzęt rolniczy w okazyjnych cenach. Dziś jednak napastnicy zmienili strategię i zamiast oferować fałszywe zyski, straszą problemami z ubezpieczeniem społecznym lub obiecują dodatkowe świadczenia z Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego (KRUS). Mechanizm ten jest szczególnie niebezpieczny, ponieważ uderza w najbardziej fundamentalną ludzką potrzebę bezpieczeństwa.
Ubezpieczenie społeczne rolników dotyczy podstaw egzystencji - emerytur, rent oraz zasiłków chorobowych. Rolnicy, ze względu na specyfikę otrzymywanych dotacji i cykliczność wypłat świadczeń, stają się dla oszustów niezwykle atrakcyjnym celem. To już nie jest masowy spam wysyłany do przypadkowych osób, lecz precyzyjnie przygotowane kampanie, które uderzają w czułe punkty danej społeczności. Jak zatem dokładnie wygląda oszustwo "na KRUS”?

Metoda "na KRUS” to nowy wariant znanej pułapki
Przestępcy doskonale wiedzą, że telefon z rzekomego urzędu potrafi wywołać stres, który paraliżuje logiczne myślenie. Wykorzystują przy tym autorytet instytucji państwowej, co sprawia, że nawet osoby zazwyczaj ostrożne mogą stracić czujność. To klasyczny przykład socjotechniki, czyli manipulacji mającej na celu nakłonienie ofiary do wykonania określonej czynności, najczęściej przelania pieniędzy lub podania poufnych danych dostępowych do bankowości elektronicznej.
Scenariusz oszustwa “na KRUS” zazwyczaj zaczyna się od połączenia telefonicznego (vishing) lub wiadomości SMS (smishing). Osoba po drugiej stronie słuchawki przedstawia się jako pracownik Kasy i informuje o rzekomym błędzie w dokumentacji lub konieczności aktualizacji danych w celu wypłaty jednorazowego dodatku finansowego. Często pojawia się też motyw rzekomego zadłużenia, które należy natychmiast uregulować, aby uniknąć zawieszenia ubezpieczenia lub egzekucji komorniczej. Presja czasu jest tu kluczowa, gdyż oszust nie daje ofierze chwili na zastanowienie się czy wykonanie telefonu kontrolnego do najbliższej placówki KRUS.
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez policję w Lubinie, przestępcy mogą również przesyłać linki prowadzące do fałszywych stron internetowych. Witryny te do złudzenia przypominają oficjalne serwisy administracji publicznej lub panele logowania do banków. Jeżeli rolnik wpisze tam swoje dane, oszuści przejmują pełną kontrolę nad jego kontem.
W niektórych przypadkach sprawcy proszą o podanie kodów BLIK, twierdząc, że jest to niezbędne do weryfikacji tożsamości. W rzeczywistości taki kod pozwala im na natychmiastową wypłatę gotówki z bankomatu w dowolnym miejscu w Polsce.
Jak nie paść ofiarą wyłudzenia danych i pieniędzy?
Policjanci podkreślają, że prawdziwi urzędnicy KRUS nigdy nie proszą o podawanie haseł do banku, numerów kart płatniczych ani nie wymagają dokonywania natychmiastowych przelewów przez telefon. Co więcej, wszelkie oficjalne kwestie związane z ubezpieczeniem zazwyczaj załatwiane są drogą listowną lub bezpośrednio w placówkach. Każda próba wymuszenia pieniędzy "tu i teraz” pod groźbą sankcji powinna od razu zapalić czerwoną lampkę.
Oszuści stają się jednak coraz bardziej profesjonalni - potrafią podszywać się pod prawdziwe numery telefonów urzędów, co sprawia, że na ekranie smartfona faktycznie wyświetla się nazwa instytucji. Dlatego obrona przed nową metodą wyłudzeń wymaga przede wszystkim żelaznej dyscypliny w kontakcie z nieznajomymi.
Podstawową zasadą jest ograniczone zaufanie do każdego przychodzącego połączenia, w którym mowa o finansach. Jeśli usłyszymy, że dzwoni pracownik KRUS z pilną sprawą, najlepiej jest się rozłączyć i samodzielnie wybrać oficjalny numer do lokalnego oddziału Kasy. Ważne jest, aby nie oddzwaniać na numer, z którego do nas dzwoniono, lecz wpisać go ręcznie lub znaleźć w książce telefonicznej. Tylko wtedy mamy pewność, że połączymy się z rzeczywistym urzędnikiem, a nie z przygotowaną przez przestępców centralą.
Kolejnym krokiem jest edukacja bliskich, zwłaszcza seniorów mieszkających na terenach wiejskich, którzy rzadziej śledzą komunikaty z zakresu cyberbezpieczeństwa. Warto wytłumaczyć im, że system BLIK służy do zakupów i szybkich płatności, a nie do "weryfikacji w urzędzie”. Należy również zwracać uwagę na treść otrzymywanych wiadomości SMS: błędy ortograficzne, dziwne znaki w linkach czy ponaglający ton to niemal pewne oznaki próby oszustwa.
Policja apeluje również, aby w przypadku podejrzenia przestępstwa, niezwłocznie zgłaszać takie sytuacje pod numerem alarmowym 112, co pozwoli na szybsze zablokowanie kont sprawców i ostrzeżenie innych potencjalnych ofiar.