Polacy marzną w domach, a pelletu brak. Rolnicy wiedzą, gdzie znaleźć tańszy zamiennik
Gwałtowny wzrost kosztów ogrzewania sprawił, że wiele osób zaczęło szukać nieoczywistych sposobów na obniżenie rachunków. W ostatnich miesiącach coraz częściej pojawia się temat wykorzystywania produktów rolnych jako paliwa do domowych kotłów. Choć brzmi to jak szybkie rozwiązanie problemu, w praktyce sprawa jest dużo bardziej skomplikowana.
- Alternatywa dla pelletu - kto na tym zarabia?
- Co grozi użytkownikom kotłów na pellet przy spalaniu zamienników?
- Czy to się naprawdę opłaca? Koszty, spalanie i realne konsekwencje
Alternatywa dla pelletu - kto na tym zarabia?
Media od kilku dni informują o coraz większych problemach z dostępnością pelletu. Mroźna zima zwiększyła popyt na paliwa grzewcze, a brak odpowiednich działań ze strony rządu doprowadził do gwałtownych podwyżek cen i niedoborów surowca. W efekcie wielu Polaków zostało bez źródła ogrzewania zgodnego z unijną polityką klimatyczną. Wysokie ceny pelletu, które w niektórych regionach kraju sięgają 4,5 tysięcy złotych za tonę, oraz problemy z jego dostępnością sprawiły, że rynek zaczął szukać tańszych zamienników.
Czytaj więcej: Zima daje popalić, a pellet zniknął ze sklepów. Polacy już znaleźli znacznie tańszy zamiennik
W tym kontekście coraz częściej pojawia się owies, oferowany przez rolników jako paliwo do spalania w piecach na pellet. W ogłoszeniach internetowych można znaleźć propozycje sprzedaży owsa „na opał” w cenach kilkukrotnie niższych niż pellet. Sprzedawcy przekonują, że ziarno dobrze się pali, a jedynym warunkiem jest odpowiednie ustawienie sterownika kotła - głównie czasu podawania paliwa i przerw między kolejnymi porcjami. Część osób deklaruje, że stosuje takie rozwiązanie sezonowo, zwłaszcza jesienią lub wiosną, gdy zapotrzebowanie na ciepło jest mniejsze.
Zainteresowanie jest duże, ponieważ różnica w kosztach ogrzewania może wynosić nawet kilka tysięcy złotych w skali sezonu. To szczególnie kuszące dla gospodarstw domowych, które nie zabezpieczyły opału wcześniej lub zostały zaskoczone gwałtownymi podwyżkami.

Co grozi użytkownikom kotłów na pellet przy spalaniu zamienników?
W czasie kryzysu ceny pelletu dla wielu osób stały się nie do przyjęcia. Rolnik, który rozmawiał z redakcją “Faktu”, przyznaje, że natknął się na ofertę sprzedaży pelletu po 4 tys. zł za tonę. ”To jakby był ze złota” - żartuje. Tymczasem znacznie tańszą opcją pozostaje owies, który według ogłoszeń w popularnych serwisach sprzedażowych kosztuje zwykle około 800 zł za tonę, czyli 80 zł za 100 kg.
Choć w sieci nie brakuje porad i "instrukcji” związanych z ogrzewaniem domów przy pomocy zboża, producenci kotłów oraz specjaliści od ogrzewania są w tej sprawie jednoznaczni. Kotły na pellet są projektowane i certyfikowane pod konkretne paliwo - pellet drzewny o określonych parametrach. Owies ma inną kaloryczność, inną strukturę i zachowuje się inaczej w procesie spalania.
Spalanie zboża w kotle nieprzystosowanym do takiego paliwa może prowadzić do zapychania podajnika i palnika, powstawania spieków i osadów, niepełnego spalania i większej emisji sadzy oraz szybszego zużycia elementów kotła. Najważniejsze jednak są konsekwencje formalne. W przypadku awarii serwis może bez problemu stwierdzić, że używano niewłaściwego paliwa. W takiej sytuacji gwarancja na urządzenie może zostać cofnięta. To samo dotyczy programów dofinansowań - większość z nich wymaga stosowania wyłącznie paliwa zgodnego z dokumentacją techniczną kotła.
W praktyce oznacza to, że oszczędność na paliwie może skończyć się koniecznością kosztownej naprawy lub nawet wymiany całego urządzenia z własnej kieszeni.
Czy to się naprawdę opłaca? Koszty, spalanie i realne konsekwencje
Na pierwszy rzut oka rachunek wydaje się prosty: tańsze paliwo to niższe koszty ogrzewania. Problem w tym, że owies ma niższą wartość opałową niż pellet drzewny, co oznacza większe zużycie paliwa i częstsze uzupełnianie zasobnika. Do tego dochodzą kwestie czyszczenia kotła, większej ilości popiołu oraz potencjalnych problemów technicznych.
Dla osób, które zdecydują się na takie rozwiązanie „na własną odpowiedzialność”, kluczowe znaczenie ma świadomość ryzyka. Krótkoterminowe oszczędności mogą zostać zniwelowane przez:
- utratę gwarancji,
- koszty serwisu,
- problemy z dotacją,
- skrócenie żywotności kotła.
Rosnąca liczba ofert sprzedaży owsa jako paliwa pokazuje jednak, że problem wysokich cen pelletu jest realny i dotkliwy. Niewykluczone, że w przyszłości rynek pójdzie w kierunku rozwoju urządzeń przystosowanych do spalania różnych rodzajów biomasy rolniczej, ale na dziś większość dostępnych kotłów nie jest na to przygotowana.
