Stracił prawie 50 tys. zł dopłat i premię. Po 6 latach zapadł wyrok. Niebywała wygrana rolnika z ARiMR
Rolnik z województwa zachodniopomorskiego przez sześć lat walczył w sądach z Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa o swoje pieniądze. Jak podaje Tygodnik Rolniczy spór dotyczył zasad rozliczania wsparcia i interpretacji obowiązków nałożonych w ramach programu pomocowego dla młodych rolników. Ostatecznie sprawa znalazła swój finał przed sądem administracyjnym, który zakwestionował wcześniejsze decyzje ARIMIR.
- 80 tys. zł na start i pięcioletnie zobowiązanie, które stało się osią sporu
- 0,86 ha, które kosztowało go tysiące. Od decyzji ARiMR do wyroku NSA
- Wyrok to nie wszystko. Kto odda rolnikowi realne straty?
- Wspólna Rola: gdy rolnik musi latami walczyć o swoje
80 tys. zł na start i pięcioletnie zobowiązanie, które stało się osią sporu
W 2016 r. Grzegorz Pintal z woj. zachodniopomorskiego, dziś prowadzący 150 ha gospodarstwo z 100 sztukami bydła złożył wniosek o premię dla młodego rolnika. Jak podaje TygodnikRolniczy.pl ARiMR przyznała mu 80 tys. zł pierwszej transzy tej pomocy, którą wykorzystał na zakup maszyn. Wartość inwestycji wyniosła 182 665 zł brutto.
W 2016 roku został złożony wniosek w ARiMR i w tym samym roku dostałem też dofinansowanie 80 tysięcy pierwszej transzy pieniędzy. Zrealizowałem, kupiłem te maszyny, które zadeklarowałem w biznesplanie.
-opowiada rolnik
Premia miała być impulsem do rozwoju gospodarstwa, co jak podkreśla rolnik, było widoczne: z 19,26 ha i braku bydła w chwili startu, do 2019 r. posiadał 71,24 ha i 29 sztuk bydła. Jednak instrument wsparcia wiązał się z warunkiem prowadzenia planu nawozowego przez pięć lat od przyznania pierwszej transzy. Zgodnie z interpretacją ARiMR rolnik miał obowiązek opracowywać plan nawozowy nie tylko dla działek posiadanych na początku realizacji pomocy, ale dla wszystkich działek wchodzących do gospodarstwa później. To w praktyce stało się punktem zapalnym konfliktu.
Radca prawny reprezentująca rolnika, Anna Kuran, wyjaśniała, że agencja błędnie rozszerzyła zakres zobowiązania.
Agencja wymagała sporządzenia tego planu nawozowego nie tylko dla działek, które miał on w okresie wyjściowym, natomiast dla wszystkich działek, które potem w toku realizacji zobowiązania dochodziły do jego gospodarstwa.
-tłumaczy Anna Kuran
Jednak plan nawozowy dotyczył działek z „roku wyjściowego”, a nie każdej ziemi, która pojawiła się później w gospodarstwie. Takie stanowisko podzielił Naczelny Sąd Administracyjny (NSA), uznając interpretację ARiMR za niezgodną z przepisami.

0,86 ha, które kosztowało go tysiące. Od decyzji ARiMR do wyroku NSA
Centralnym elementem sporu był skrawek ziemi – 0,86 ha – który rolnik wydzierżawił od sąsiada w 2019 r. Umowa była ustna, a ziemię przejął późną wiosną. Działki te nie były ujęte w biznesplanie i – co kluczowe – nie zdążyły być objęte planem nawozowym, ponieważ czas przejęcia nie pozwolił na wykonanie badań gleby i sporządzenie dokumentów. Według ARiMR właśnie z tego powodu rolnik miał naruszyć zobowiązanie wynikające z udzielonej premii.
W konsekwencji agencja wydała decyzję o zwrocie środków: 47 tys. zł dopłat bezpośrednich oraz wezwanie do zapłaty 23 tys. zł drugiej transzy premii, którą wcześniej miał otrzymać.
Postawili mnie w takiej sytuacji, że 47 tysięcy zł zabrali mi dopłat bezpośrednich. Po kilku dniach urzędnicy z ARiMR wystosowali pismo, że 23 tysiące zł muszę im zapłacić w ciągu siedmiu dni.
-mówił rolnik cytowany prze Tygodnik Rolniczy
Grzegorz Pintal spłacił tę kwotę w terminie siedmiu dni, co jak sam podkreśla, wpłynęło negatywnie na płynność finansową jego gospodarstwa i rozwój.
Po zwróceniu całych pieniędzy była trochę ciężka sytuacja w gospodarstwie, bo te pieniądze były przeznaczone na nawóz i paliwo. Od tej pory w gospodarstwie wszystko mi się zawaliło i jego rozwój stanął w miejscu.
-przyznaje gospodarz
Rolnik odwołał się od decyzji do prezesa ARiMR, a po jego odmownej odpowiedzi skierował sprawę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) w Warszawie. Sąd pierwszej instancji podtrzymał decyzję agencji. Kolejnym krokiem była kasacja do Naczelnego Sądu Administracyjnego. W lipcu 2025 r. NSA uznał argumentację rolnika za słuszną, stwierdzając, że zobowiązanie dotyczące planu nawozowego nie obejmuje działek nabytych po roku wyjściowym realizacji premii. Sprawa wróciła do WSA, który na początku lutego 2026 r. uchylił wcześniejsze rozstrzygnięcie i przekazał sprawę ARiMR do ponownego rozpatrzenia zgodnie z wytycznymi NSA.
Wyrok to nie wszystko. Kto odda rolnikowi realne straty?
Choć formalnie rolnik odniósł sukces w sądzie, bilans całej sprawy pozostaje dla niego gorzki. NSA potwierdził jego racje i oddalił błędną interpretację ARiMR, jednak wartość pieniądza zmieniła się przez sześć lat, a instytucja nie wypłaca odsetek od zajętych środków.
Wtedy mogłem kupić za te 80 tysięcy cztery tiry nawozu, a teraz, w tej chwili, jak oni oddadzą te pieniądze, to mogę kupić tylko półtora tira nawozu. Teraz wygraliśmy tę sprawę z ARiMR w sądzie, ale wartość pieniądza też była inna, inflacja zrobiła swoje.
-podkreśla rolnik cytowny przez Tygodnik Rolniczy
Radczyni prawna zaznaczyła, że rolnik może ewentualnie dochodzić odszkodowania na drodze cywilnej, co jednak wiązałoby się z kolejnymi kosztami i latami postępowań.
Rolnik może ewentualnie wystąpić na drogę cywilną i żądać odszkodowania. Natomiast to są kolejne koszty, to są kolejne lata walki z Agencją.
-mówiła Anna Kuran
Sprawa ta jest komentowana szerzej przez organizacje rolnicze. Prezes Stowarzyszenia Wspólna Rola wskazał, że przypadki takie jak ten nie są odosobnione i obrazują szerszy problem w praktyce stosowania i interpretacji przepisów przez ARiMR. Organizacje podkreślają, że rolnicy często muszą latami walczyć w sądach o swoje prawa, mimo że działania podejmowane przez nich były zgodne z literą prawa i zdrowym rozsądkiem praktyki rolniczej.

Wspólna Rola: gdy rolnik musi latami walczyć o swoje
Jak przypomina Tygodnik Rolniczy, tego typu spór sądowy nie jest wyjątkiem w Polsce. Sprawa Grzegorza Pintala stała się jednym z przykładów podnoszonych przez organizacje, Stowarzyszenie Wspólna Rola jako dowód na systemowy problem w relacjach rolników z Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. W obronie rolników angażuje się prezes organizacji, Adam Reimann, który podkreśla, że nie jest to jednostkowy przypadek.
Hasło takie łapiące, "ŚCIANA PŁACZU”, zostało wymyślone po to, żeby zainteresować tematem wszystkich tutaj zebranych, zarówno polityków, jak i dziennikarzy, jak i organizacje społeczne. Są to bardzo skomplikowane tematy, związane przede wszystkim z wsparciami realizowanymi przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Chcemy wskazać, jak to wszystko wygląda i pokazać też, że w wielu przypadkach Agencja po prostu nie stosuje prawa, wymyśla to prawo po swojemu i odkręcenie jej interpretacji jest bardzo ciężkie.
-mówi Reimann cytowny przez Tygodnik Rolniczy
Reimann zwraca uwagę, że rolnicy, którzy decydują się na spór z agencją, muszą liczyć się z wieloletnią drogą sądową.
Obijamy się o wojewódzkie sądy administracyjne, to jeszcze nie jest problem, ale czasami musimy też obijać się o Naczelny Sąd Administracyjny To trwa latami, postępowania trwają dwa, trzy lata i chcemy na to zwrócić uwagę.
-podkreśla
To właśnie z takich doświadczeń zrodził się pomysł powołania Wspólnej Roli, by „połączyć siły i prezentować głos rolnika produkcyjnego w jak najszerszej skali”.