Tragedia w polskiej miejscowości. W akcji wszystkie służby. Młody mężczyzna zginął w trakcie pracy
Dramatyczne zdarzenia w powiecie wadowickim przypominają o ogromnym ryzyku, jakie niesie ze sobą praca w sektorze leśnym i przy wycince. Choć nowoczesny sprzęt i normy BHP powinny chronić robotników, siły natury w starciu z człowiekiem bywają bezlitosne, co potwierdza czwartkowy wypadek.
- Tragiczny wypadek podczas rutynowych czynności w pracy
- Młody mężczyzna nie dawał oznak życia
- Prokuratorskie śledztwo i pytania o procedury
Tragiczny wypadek podczas rutynowych czynności w pracy
Prace przy wycince drzew od lat figurują w statystykach jako jedne z najbardziej niebezpiecznych zajęć w Polsce. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego sekcja rolnictwa i leśnictwa charakteryzuje się wysokim wskaźnikiem wypadkowości, a urazy głowy są najczęstszą przyczyną zgonów w tej branży.
Specyfika tego zawodu wymaga nie tylko doskonałej kondycji fizycznej, ale przede wszystkim umiejętności przewidywania zachowania struktury drewna, która pod wpływem naprężeń może zachowywać się w sposób niekontrolowany. Każde cięcie to skomplikowane równanie fizyczne, w którym zmiennymi są kierunek wiatru, stopień spróchnienia rdzenia czy kąt nachylenia stoku.

Nawet najbardziej doświadczeni pilarze przyznają, że las nigdy nie wybacza rutyny, a chwila dekoncentracji może kosztować życie. Właśnie dlatego przepisy bezpieczeństwa i higieny pracy kładą tak ogromny nacisk na wyznaczanie stref niebezpiecznych, których promień powinien wynosić co najmniej dwie wysokości ścinanego drzewa.
Niestety, w praktyce terenowej, szczególnie na terenach prywatnych czy trudnodostępnych, te rygory bywają ignorowane, co często prowadzi do sytuacji, w których pomoc nadchodzi zbyt późno.
Młody mężczyzna nie dawał oznak życia
Czwartek, 5 lutego 2026 roku, zapisał się czarnymi zgłoskami w kronikach małopolskich służb ratunkowych. W miejscowości Klecza Dolna, położonej niedaleko Wadowic, rutynowe – jak mogłoby się wydawać – prace przy wycince drzew przerodziły się w walkę o życie młodego człowieka. Zgłoszenie, które wpłynęło do dyspozytora, było dramatyczne: jeden z pracowników został uderzony spadającym konarem i nie daje oznak życia.
Na miejsce natychmiast skierowano naziemne zespoły ratownictwa medycznego oraz straż pożarną, która miała zabezpieczyć teren działań. Ze względu na krytyczny stan poszkodowanego i konieczność błyskawicznego transportu do specjalistycznego ośrodka urazowego, podjęto decyzję o zadysponowaniu śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Maszyna lądowała w trudnych warunkach, by umożliwić lekarzowi i ratownikowi medycznemu dotarcie bezpośrednio do rannnego.
Mimo heroicznej postawy ratowników, uraz czaszkowo-mózgowy, powstały w wyniku uderzenia masywnego elementu drzewa, okazał się zbyt poważny, by nowoczesna medycyna mogła zdziałać cud. Życia młodego mężczyzny nie udało się uratować.
Zobacz też: "Zamknij furtkę i bramę na noc". Gmina apeluje do mieszkańców o wzmożoną czujność
Prokuratorskie śledztwo i pytania o procedury
Tragedia w Kleczy Dolnej nie kończy się na stwierdzeniu zgonu; teraz do akcji wchodzą organy ścigania, które muszą odpowiedzieć na pytanie, czy wypadku można było uniknąć. Na miejscu zdarzenia przez wiele godzin pracowali policjanci z komendy powiatowej w Wadowicach pod nadzorem prokuratora.
Kluczowym elementem dochodzenia będzie ustalenie, w jakim trybie prowadzone były prace – czy była to wycinka gospodarcza realizowana przez profesjonalną firmę, czy może prace porządkowe na terenie prywatnym. Śledczy analizują obecnie stan techniczny używanego sprzętu oraz sprawdzają, czy osoby przebywające w strefie wycinki posiadały odpowiednie środki ochrony osobistej, w tym wymagane prawem kaski ochronne o odpowiedniej klasie wytrzymałości.
Według wstępnych ustaleń, bezpośrednią przyczyną zgonu było uderzenie odłamanym konarem, który spadł z wysokości w momencie obalania drzewa. To klasyczny, a zarazem najgroźniejszy scenariusz tzw. „zawieszenia” lub niekontrolowanego pęknięcia gałęzi. Prokuratura musi teraz rozstrzygnąć, czy doszło do błędu w sztuce pilarza, czy też mieliśmy do czynienia z nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności wynikającym z ukrytych wad strukturalnych drewna.