Budowa ogrodzenia po nowemu. Zlekceważenie tych zasad grozi nakazem rozbiórki
Wydaje się, że postawienie płotu na własnej działce to czysta formalność. Nic bardziej mylnego. Zmiany w interpretacji przepisów i Prawie budowlanym sprawiają, że wielu inwestorów nieświadomie popełnia błędy, które kończą się w nadzorze budowlanym. Kiedy wystarczy zgłoszenie, a kiedy potrzebujesz pełnego pozwolenia? Wyjaśniamy.
Sezon budowlany to czas, gdy Polacy masowo grodzą swoje posesje. Poczucie prywatności jest bezcenne, ale granica między legalną inwestycją a samowolą budowlaną jest cienka. Choć przepisy miały zostać uproszczone, wciąż kryją wiele „haczyków”, na których wykładają się nawet doświadczeni gospodarze.
Magiczna granica: 2,20 metra
To najważniejsza liczba, którą musisz zapamiętać. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, budowa ogrodzenia o wysokości do 220 cm nie wymaga ani pozwolenia na budowę, ani nawet zgłoszenia do urzędu (starostwa powiatowego). Możesz stawiać płot i cieszyć się prywatnością.
Problem zaczyna się, gdy chcesz się odgrodzić wyższym murem.
- Powyżej 2,20 m: Musisz dokonać formalnego zgłoszenia robót budowlanych w starostwie.
- Co we wniosku? Należy określić rodzaj, zakres i sposób wykonywania robót oraz termin ich rozpoczęcia. Do tego konieczne jest oświadczenie o prawie do dysponowania nieruchomością.
Uwaga! Jeśli urzędnicy nie wniosą sprzeciwu w ciągu 21 dni, możesz budować. Jeśli jednak zaczniesz prace wcześniej lub pominiesz zgłoszenie – popełniasz samowolę budowlaną.

Pułapka „muru oporowego” – tu najłatwiej o karę
To jeden z najczęstszych błędów, przed którym ostrzegają eksperci. Inwestorzy często chcą wyrównać teren i stawiają solidny, betonowy mur, który pełni funkcję ogrodzenia.
Jeśli konstrukcja ma za zadanie powstrzymywać napór ziemi (czyli jest murem oporowym), przepisy traktują ją zupełnie inaczej niż zwykłą siatkę czy panele. W wielu przypadkach na taką konstrukcję wymagane jest pozwolenie na budowę, bez względu na wysokość. Urzędy coraz wnikliwiej weryfikują, czy „płot” nie jest w rzeczywistości budowlą inżynierską. Pomyłka w kwalifikacji to prosta droga do nakazu rozbiórki.
Ostro zakończone elementy? Tylko wysoko!
Kolejny przepis, o którym zapominają właściciele posesji, dotyczy bezpieczeństwa. Chcesz zamontować na szczycie płotu drut kolczasty lub tłuczone szkło, by odstraszyć złodziei?
Możesz to zrobić legalnie tylko wtedy, gdy ogrodzenie ma co najmniej 1,8 metra wysokości. Poniżej tej granicy płot nie może posiadać żadnych ostro zakończonych elementów, które mogłyby stanowić zagrożenie dla ludzi lub zwierząt. Za złamanie tego zakazu grożą surowe konsekwencje, a w razie wypadku – odpowiedzialność cywilna i karna.
Kiedy ogrodzenie staje się problemem publicznym?
Nawet jeśli Twój płot jest niski i bezpieczny, kłopoty mogą pojawić się w dwóch przypadkach:
- Lokalizacja przy drodze: Jeśli budujesz ogrodzenie od strony drogi publicznej, musisz upewnić się, że nie wychodzi ono poza linię rozgraniczającą teren ulicy. Nie wolno też stwarzać zagrożenia dla ruchu (np. ograniczając widoczność na zakręcie). W skrajnych przypadkach zarządca drogi może nakazać przebudowę.
- Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP): Zanim wbijesz łopatę, sprawdź plan miejscowy w gminie. Może się okazać, że w Twojej okolicy obowiązuje zakaz stawiania pełnych murów betonowych ("płotów cmentarnych") i nakaz stosowania ogrodzeń ażurowych. Złamanie ustaleń MPZP to pewny konflikt z urzędem.
Co z sąsiadem?
Dobra wiadomość jest taka, że budowa ogrodzenia dokładnie w granicy działek wymaga zgody sąsiada tylko w wymiarze dobrosąsiedzkim (i ewentualnego współfinansowania, co reguluje Kodeks cywilny). Jeśli jednak budujesz płot w całości na swoim terenie – zgoda sąsiada nie jest wymagana, o ile konstrukcja nie przekracza norm wysokości i nie jest uciążliwa (np. nie zacienia nadmiernie jego okien).
Pamiętaj: Nieznajomość prawa nie zwalnia z obowiązku jego przestrzegania. Zanim wydasz tysiące złotych na materiały, upewnij się, że Twój wymarzony płot nie stanie się przedmiotem postępowania administracyjnego.
Źródło: RolnikInfo