wiadomości ceny zwierzęta uprawy maszyny finanse i prawo biznes Wieś
Obserwuj nas na:
RolnikInfo.pl > Zwierzęta > Chwile grozy w polskim parku narodowym. Znany naukowiec otoczony przez agresywną watahę
Julia Czwórnóg
Julia Czwórnóg 20.02.2026 11:26

Chwile grozy w polskim parku narodowym. Znany naukowiec otoczony przez agresywną watahę

Chwile grozy w polskim parku narodowym. Znany naukowiec otoczony przez agresywną watahę
Fot. Ofelia Diaconu's Images/Canva, Adam Zbyryt - Człowiek z puszczy/Facebook

Strach ma wielkie oczy, zwłaszcza gdy przybiera postać warczącej watahy wyłaniającej się z porannej mgły nad Biebrzą. W polskiej świadomości zbiorowej obraz drapieżnika czyhającego w zaroślach na nieostrożnego wędrowca jest wciąż silnie zakorzeniony, a każde doniesienie o agresywnych zwierzętach instynktownie przypisujemy wilkom. Tymczasem rzeczywistość bywa znacznie bardziej prozaiczna i, paradoksalnie, groźniejsza, bo dotyczy zwierząt, które sami oswoiliśmy.

  • Samochód stał się celem nagłego ataku zwierząt
  • Czy wilki faktycznie są tak niebezpieczne dla człowieka?
  • Odpowiedzialność właścicieli zwierząt za groźne incydenty

Samochód stał się celem nagłego ataku zwierząt

Wyobraźmy sobie sytuację: jedziemy spokojnie skrajem lasu, podziwiając unikalny krajobraz Biebrzańskiego Parku Narodowego, gdy nagle pojazd zostaje otoczony przez agresywną grupę zwierząt. Taki scenariusz przeżył niedawno Adam Zbyryt, ceniony naukowiec i popularyzator nauki, laureat prestiżowych nagród „Mądra Książka” oraz „Złota Róża” w 2024 roku.

Autor licznych publikacji, znany w sieci jako „Człowiek z puszczy”, relacjonował na swoim profilu społecznościowym chwile grozy, których doświadczył w okolicach jednej z podbiebrzańskich miejscowości. Agresja napastników była tak duża, że zwierzęta próbowały gryźć zderzak i opony poruszającego się samochodu. Pierwsza myśl postronnego obserwatora? Wilki. Jednak to nie dzicy mieszkańcy puszczy postanowili sprawdzić wytrzymałość karoserii auta naukowca.

Wataha, która sterroryzowała pana Zbyryta, składała się z pięciu dużych, ewidentnie domowych psów. W pobliżu nie odnotowano żadnych śladów obecności dużych dzikich ssaków, co tylko potwierdziło, że problem ma charakter czysto cywilizacyjny. Naukowiec słusznie zauważył, że choć jemu, chronionemu przez blachę samochodu, nic się nie stało, sytuacja mogłaby skończyć się tragicznie, gdyby w tym samym miejscu znalazł się rowerzysta lub pieszy.

To zdarzenie stało się punktem wyjścia do szerszej dyskusji o odpowiedzialności i realnych zagrożeniach, jakie czyhają na nas w polskiej naturze. Czy systemowe rozwiązania dotyczące nadzoru nad zwierzętami domowymi w ogóle działają, skoro w turystycznym regionie dochodzi do prób polowania na ludzi przez czworonogi, które powinny znajdować się za ogrodzeniem?

Czy wilki faktycznie są tak niebezpieczne dla człowieka?

Dane statystyczne dotyczące pogryzień w Polsce są bezlitosne i stoją w jaskrawej sprzeczności z medialnym obrazem „złych wilków”. Tylko w 2024 roku odnotowano niemal 27 tysięcy przypadków pogryzień ludzi przez psy, co daje przerażającą średnią około 73 osób dziennie. Warto przy tym zaznaczyć, że mowa tu o zdarzeniach zgłoszonych, a rzeczywista skala zjawiska może być jeszcze większa.

Każdego roku dochodzi do kilku tysięcy ciężkich uszkodzeń ciała, a niestety zdarzają się również przypadki śmiertelne. Mimo to, w przestrzeni publicznej rzadko wybucha panika na wieść o psach biegających luzem po wsiach czy lasach. Emocje rezerwujemy dla wilka, gatunku objętego ścisłą ochroną, któremu przypisuje się niemal nadprzyrodzoną agresję wobec człowieka.

Chwile grozy w polskim parku narodowym. Znany naukowiec otoczony przez agresywną watahę
Fot. Jupiterimages/Photo Images/Canva

Analizując fakty, dowiadujemy się, że od momentu objęcia wilka ochroną w Polsce w 1998 roku, odnotowano zaledwie dwa oficjalnie potwierdzone przypadki pogryzień ludzi. Oba miały miejsce w 2018 roku i dotyczyły młodych osobników, które zostały wcześniej przyzwyczajone do obecności człowieka, prawdopodobnie poprzez dokarmianie.

Co więcej, w całej historii powojennej Polski nie potwierdzono ani jednego śmiertelnego ataku zdrowego, dziko żyjącego wilka na człowieka. Dlaczego więc to pięć psów nad Biebrzą budzi mniejsze zainteresowanie opinii publicznej niż samo podejrzenie obecności wilka w okolicy? Adam Zbyryt apeluje, by dyskusja o przyrodzie opierała się na twardych danych i wiedzy naukowej, a nie na pierwotnym lęku podszytym sensacyjnymi nagłówkami.

Zobacz też: Rewolucja w dopłatach zablokowana? Rolnicy wstrzymali oddech, weto Nawrockiego niemal przesądzone

Odpowiedzialność właścicieli zwierząt za groźne incydenty

Warto pamiętać, że za agresję zwierząt w zdecydowanej większości odpowiada człowiek. To nie „natura” psów kazała im atakować samochód naukowca, lecz brak odpowiedniego nadzoru, błędne wychowanie lub wręcz porzucenie. Skala zjawiska pogryzień od lat utrzymuje się na podobnym poziomie, co sugeruje, że dotychczasowe działania edukacyjne i prawne są niewystarczające.

Psy, które tworzą watahy i polują na terenach leśnych, stanowią realne zagrożenie nie tylko dla ludzi, ale i dla ekosystemu, płosząc i zabijając dziką zwierzynę. Jednocześnie stają się one „kozłem ofiarnym” dla złej sławy wilków, bo to na dzikie drapieżniki najłatwiej zrzucić winę za wszelkie szkody. Często zdarza się, że informacje o rzekomych atakach wilków są publikowane bez rzetelnej weryfikacji i konsultacji z ekspertami. Takie działanie buduje atmosferę strachu, która może prowadzić do tragicznych w skutkach decyzji, takich jak nawoływanie do odstrzału chronionych gatunków.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
RolnikInfo.pl
Obserwuj nas na: