Donald Trump uderzył w Polskę. Nowe cła mogą kosztować nas miliony
Decyzja zapadła zaledwie dzień po wyroku Sądu Najwyższego USA, który zakwestionował podstawę prawną wcześniejszych taryf. Administracja nie zwlekała z reakcją. W grze są dziesiątki miliardów dolarów, możliwe zwroty dla importerów i ryzyko kolejnych sporów sądowych. Rynki finansowe analizują skalę skutków.
- Dlaczego Sąd Najwyższy unieważnił wcześniejsze cła?
- Na jakiej podstawie prawnej administracja wprowadza nowe 15-proc. taryfy?
- Co to oznacza dla UE, Polski i kursu dolara?
Sąd Najwyższy blokuje cła z 2025 r. Administracja reaguje natychmiast
Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych uznał, że taryfy wprowadzone w 2025 r. na podstawie ustawy o nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych (IEEPA) nie dawały prezydentowi wystarczającej podstawy prawnej do nałożenia szerokich ceł globalnych. Unieważnione zostały m.in. 10-proc. minimalne taryfy na niemal wszystkie kraje oraz wyższe stawki wobec wybranych partnerów handlowych, w tym Unii Europejskiej.
Jeszcze tego samego dnia administracja ogłosiła nowe 10-proc. cła w oparciu o inną podstawę prawną, a następnie zapowiedziała ich podniesienie do 15 proc. To maksymalny poziom, jaki dopuszcza tzw. sekcja 122 ustawy handlowej. Oznacza to próbę utrzymania wpływów budżetowych z ceł mimo sądowego ograniczenia wcześniejszych działań.
Sekcja 122 – tymczasowe rozwiązanie czy kolejny spór?
Sekcja 122 pozwala prezydentowi wprowadzić tymczasowe taryfy w sytuacji problemów z bilansem płatniczym. Maksymalny poziom to 15 proc. i właśnie do tej granicy podniesione zostały stawki. Przepis powstał jednak w realiach systemu stałych kursów walutowych, a obecnie USA funkcjonują w systemie płynnym.
Część ekspertów wskazuje, że także ta podstawa prawna może zostać zakwestionowana w sądzie. Jeśli tak się stanie, administracja będzie musiała szukać kolejnych narzędzi – najczęściej wskazywana jest sekcja 301, odnosząca się do nieuczciwych praktyk handlowych. Procedura jej zastosowania jest jednak bardziej czasochłonna i wymaga formalnych postępowań oraz uzasadnienia dowodowego.
Nawet 200 mld dolarów w grze. Importerzy chcą zwrotów
Po wyroku Sądu Najwyższego firmy zaczęły domagać się zwrotu wcześniej zapłaconych ceł. Według różnych szacunków łączna kwota może wynosić od 133 do 200 mld dolarów. Proces zwrotów może potrwać lata, a część spraw prawdopodobnie trafi do sądów stanowych.
Z perspektywy budżetu federalnego oznacza to istotne ryzyko fiskalne. Dochody z ceł miały stanowić źródło finansowania wybranych programów i transferów społecznych. Jeśli zwroty staną się konieczne, presja na finanse publiczne wzrośnie. Równolegle administracja utrzymuje pobór nowych taryf, co może prowadzić do kolejnych pozwów.
Co to oznacza dla UE, Polski i rynków finansowych?
Podniesienie globalnych ceł do 15 proc. oznacza wyższe koszty importu do USA, co może przełożyć się na ceny towarów oraz relacje handlowe z partnerami, w tym z Unią Europejską. W przypadku Europy skutki odczują przede wszystkim eksporterzy przemysłowi, w tym firmy z Niemiec, będące kluczowym partnerem handlowym Polski.
Dla Polski ryzyko ma charakter pośredni – przez łańcuchy dostaw oraz kondycję niemieckiego przemysłu. Na rynkach finansowych możliwa jest zwiększona zmienność. W krótkim terminie dolar może zyskiwać w warunkach niepewności, ale długofalowo przedłużające się spory prawne mogą osłabiać stabilność otoczenia inwestycyjnego.
Najbliższe tygodnie pokażą, czy nowe taryfy utrzymają się w mocy oraz czy partnerzy handlowi zdecydują się na działania odwetowe.
Źródła: Biznes Info