Kupować teraz czy czekać do marca? Sprawdziliśmy cenniki nawozów, eksperci ostrzegają przed jednym scenariuszem
Luty to moment, w którym rynek nawozów azotowych zaczyna się „napinać” przed wiosennymi siewami. Część rolników liczy, że w marcu ceny jeszcze spadną, inni pamiętają sezony, gdy zwlekanie kończyło się drożej – albo brakiem towaru. Zebraliśmy aktualne dane z hurtowni z całej Polski, porównaliśmy je z cenami rynkowymi i sprawdziliśmy, co dziś realnie może wpłynąć na decyzję: kupować teraz czy czekać.
- Ile dziś naprawdę kosztują saletra i mocznik w hurtowniach?
- Jak duże są różnice regionalne i gdzie widać najtańsze oferty?
- Jakie scenariusze cenowe są najbardziej prawdopodobne do marca?
Saletra i mocznik bez tajemnic. Aktualne ceny z hurtowni
Dane z hurtowni ze stycznia i początku lutego 2026 pokazują wyraźnie, że ceny nawozów azotowych są wysokie, ale mocno zróżnicowane regionalnie. W woj. małopolskim, według zestawień
- Top Agrar, mocznik z inhibitorem kosztował ok. 2 330 zł/t, bez inhibitora ok. 2 268 zł/t.
- Saletra amonowa była wyceniana znacznie niżej – ok. 1 426 zł/t.
- Taniej wypadał saletrzak (ok. 1 196 zł/t) i RSM 32 (ok. 1 522 zł/t).
Na zachodzie kraju (Wamex, woj. zachodniopomorskie) mocznik był tańszy – 2 111–2 176 zł/t, ale saletra już wyraźnie droższa (ok. 1 633 zł/t). Z kolei w centralnej Polsce, m.in. w mazowieckim (Agromor), saletra dochodziła do 1 650 zł/t, a mocznik z inhibitorem do 2 130 zł/t. Różnice między punktami – nawet przy tym samym produkcie – sięgają kilkuset złotych na tonie, co pokazuje, jak dużo można zyskać (lub stracić) na samym porównaniu ofert.
Jak te ceny wypadają na tle rynku krajowego?
Zestawienia z hurtowni dobrze wpisują się w ogólnopolskie sondy cenowe. Średnio w kraju saletra amonowa (Pulan, Zaksan) wyceniana jest obecnie na 1 720–1 750 zł/t, mocznik na 2 280–2 320 zł/t, a RSM 32 na ok. 1 490 zł/t. Oznacza to, że w wielu lokalnych punktach – zwłaszcza poza sezonem – wciąż można znaleźć oferty poniżej średniej rynkowej.
Kluczowe jest jednak to, że cena „z cennika” to nie wszystko. Często decydują szczegóły: czy towar jest dostępny od ręki, czy wymagana jest przedpłata, jaki jest koszt transportu i czy cena dotyczy pełnych zestawów paletowych. W praktyce dwóch rolników, kupujących ten sam nawóz w tym samym tygodniu, może zapłacić zupełnie inną kwotę końcową.
Gaz, mocznik i regulacje UE – największe ryzyka do marca
Największą niewiadomą pozostaje energia. Produkcja nawozów azotowych jest bezpośrednio powiązana z cenami gazu, a te po zimowych wahaniach nadal utrzymują się na podwyższonym poziomie. Każdy wzrost kosztów energii natychmiast przekłada się na presję cenową po stronie producentów.
Drugi czynnik to globalne ceny mocznika, które w ostatnich tygodniach wykazywały tendencję wzrostową. Mocznik – w przeciwieństwie do saletry – silnie reaguje na sytuację na rynkach światowych, dlatego jest bardziej podatny na nagłe podwyżki w okresie wzrostu popytu. Do tego dochodzą ryzyka regulacyjne: unijne mechanizmy takie jak CBAM oraz ograniczenia w handlu nawozami z Rosji mogą w 2026 r. podbić ceny nawet o kilkanaście procent.
Wątpliwości dotyczące dalszych ruchów cenowych pojawiają się także w debacie publicznej – w mediach społecznościowych rolnicy i komentatorzy zwracają uwagę, że przy słabszym dolarze oraz relatywnie niskich cenach ropy i gazu trudno dziś znaleźć twarde fundamenty pod zapowiadane podwyżki nawozów, apelując jednocześnie do resortu rolnictwa o uważne monitorowanie rynku.
Co to oznacza dla rolników przed sezonem?
Z dostępnych danych wynika, że saletra amonowa najczęściej mieści się dziś w przedziale 1 600–1 750 zł/t, mocznik (46% N) w granicach 2 080–2 330 zł/t, a RSM 28/32 zwykle poniżej 1 600 zł/t. Różnice regionalne rzędu 5–10 proc. są normą i często wynikają wyłącznie z logistyki i dostępności w magazynie.
W praktyce oznacza to jedno: luty to najlepszy moment na telefony i porównania. Rolnik, który dziś zadzwoni do kilku hurtowni i dokładnie porówna warunki, może znaleźć ofertę tańszą od średniej rynkowej nawet o kilkaset złotych na tonie. Jednocześnie rosnące globalne ceny mocznika i presja regulacyjna sprawiają, że liczenie na wyraźne spadki tuż przed sezonem jest obarczone dużym ryzykiem. Zwlekanie do marca może oznaczać nie tylko wyższą cenę, ale też problem z dostępnością nawozu w kluczowym momencie.
Źródło: Biznes Info