Nie róże, ani czekoladki. Polacy w Walentynki sięgają po coś innego, rolnicy mogą nieźle zarobić
Walentynki to nie tylko kwiaty i czekoladki. W tym roku na sklepowych półkach pojawił się produkt, który łączy romantyczny gest z biznesową kalkulacją. Zamówienia rosną, a zainteresowanie wykracza poza Polskę. Czy to początek nowego trendu, a może powrót do korzeni?
- Walentynkowy rynek prezentów. Owoce na Walentynki wchodzą do gry
- Od naklejek do graweru. Miłosne napisy na jabłkach podbijają sklepy
- 2 zł za sztukę i zamówienia z zagranicy. Grawerowane jabłka na Walentynki to realny biznes
Walentynkowy rynek prezentów. Owoce na Walentynki wchodzą do gry
14 lutego obchodzimy Walentynki, a handel od tygodni żyje jednym tematem – jak przyciągnąć zakochanych do kas. Co roku o tej porze w sklepach królują róże, czekoladki i eleganckie opakowania z serduszkami. Jednak sezonowe okazje to nie tylko romantyczny klimat, ale przede wszystkim konkretna gra o marże i miejsce na półce. Coraz więcej producentów traktuje 14 lutego nie jako jednorazową okazję, lecz stały element strategii sprzedażowej.
Na przełomie stycznia i lutego hurtownicy oraz detaliści zaczynają intensywnie kompletować ofertę walentynkową. Jeśli chodzi o świeże produkty, w ostatnich latach dominowały importowane owoce w specjalnych opakowaniach. To one przyciągały wzrok klientów i budowały atmosferę święta zakochanych. W tym sezonie sytuacja wygląda jednak nieco inaczej.
Niższa podaż części owoców z południa Europy sprawiła, że na rynku pojawiła się przestrzeń dla alternatywy. W tę lukę postanowili wejść polscy producenci, którzy od lat szukają sposobów na wyróżnienie się w okresach zwiększonego popytu. Czy lokalny produkt może skutecznie konkurować z walentynkową klasyką?

Od naklejek do graweru. Miłosne napisy na jabłkach podbijają sklepy
Nic tak nie pozwala wyróżnić się na tle konkurencji i podnieść marżę jak sezonowe personalizowane produkty. Przez lata sadownicy oferowali owoce z walentynkowymi motywami tworzonymi za pomocą naklejek - pod specjalnie przyklejoną folią skórka nie wybarwiała się, tworząc serce lub napis. Takie jabłka wciąż można spotkać na rynkach hurtowych, jednak dziś coraz większą popularnością cieszy się inna technologia – grawerowanie owoców.
To rozwiązanie jest bardziej efektowne wizualnie i pozwala na tworzenie złożonych wzorów oraz napisów w różnych językach. Co ważne, zwiększa to grono potencjalnych odbiorców – odbiorcami są nie tylko krajowe sieci handlowe, ale również kontrahenci zagraniczni. Coraz częściej po takie owoce sięgają sieci handlowe, ale także agencje reklamowe, które zamawiają partie z indywidualnym wzorem czy logo wydarzenia. Dla wielu firm to oryginalny nośnik marketingowy, łączący sezonowy klimat z lokalnym produktem.
W jednym z ogłoszeń producenci zachęcają do współpracy następującymi słowami:
Sprzedam jabłka grawerowane z walentynkowym motywem. Do wyboru różne wzory, napisy w różnych językach. Możliwość zaprojektowania wzoru pod indywidualne zamówienie. Każde jabłko zapakowane w woreczek celofanowy zaklejony tasiemką. Jabłka ułożone w kartonie na wytłoczce po 25 sztuk.
Za tym romantycznym produktem stoi jednak konkretna organizacja pracy. Owoce muszą zostać przesortowane pod względem średnicy i wybarwienia, następnie poddane grawerowi, a na końcu ręcznie zapakowane. Każda sztuka trafia do osobnego woreczka celofanowego i jest odpowiednio zabezpieczona przed transportem. To pozwala realizować zamówienia także za granicę już pod koniec stycznia. Czy przy rosnących kosztach pracy i energii taki model ma szansę się opłacić? Odpowiedź kryje się w liczbach. Jeśli popyt utrzyma się na obecnym poziomie, walentynkowa oferta może na stałe zmienić strukturę zimowej sprzedaży w handlu detalicznym.
2 zł za sztukę i zamówienia z zagranicy. Grawerowane jabłka na Walentynki to realny biznes
Za projektem stoją sadownicy z zagłębia grójeckiego – regionu, który od lat kojarzony jest z produkcją jabłek. W tym roku, podobnie jak w poprzednich sezonach, oferują oni grawerowane jabłka jako alternatywę dla klasycznych kwiatów czy importowanych owoców. Przy większych, paletowych zamówieniach cena jednej sztuki wynosi 2 zł. Biorąc pod uwagę skalę zamówień składanych przez markety oraz odbiorców zagranicznych, mówimy o realnym wolumenie sprzedaży.
Produkcja odbywa się przede wszystkim na odmianie Red Jonaprince, która dzięki intensywnemu wybarwieniu dobrze eksponuje wygrawerowany napis. Koszty nie są jednak niskie. Każde jabłko trzeba dokładnie przesortować pod względem średnicy i koloru, poddać precyzyjnemu grawerowaniu, zapakować w woreczek celofanowy z tasiemką, ułożyć w kartonie na specjalnej wytłoczce po 25 sztuk.
Jak podkreślają producenci, w polskich realiach to proces pracochłonny i kosztowny, jednak wysiłek wyraźnie się opłaca - zainteresowanie rośnie z roku na rok. Co ciekawe, obserwują oni pewną zależność rynkową. W sezonach, gdy ceny jabłek ogółem są niskie i podaż wysoka, sprzedaż walentynkowych wersji jest większa. W latach droższych surowiec bywa mniej dostępny do takich projektów.

W kontekście ograniczonej podaży części importowanych owoców w tym sezonie, polskie jabłka na Walentynki zyskują dodatkową przewagę konkurencyjną. Zamiast klasycznych róż czy drogich truskawek, klienci mogą sięgnąć po coś, co łączy symbolikę uczucia z krajowym pochodzeniem.
Dzisiejsze Walentynki pokazują, że romantyczny gest może iść w parze z chłodną kalkulacją biznesową. Grawerowane jabłka za 2 zł za sztukę stały się przykładem, jak polscy sadownicy potrafią wykorzystać sezonowy popyt i zmiany w podaży importowanych owoców. Czy to chwilowa moda, czy początek stałego segmentu rynku? Patrząc na rosnącą liczbę zamówień i coraz bardziej rozbudowaną ofertę wzorów, trudno mówić o jednorazowym eksperymencie.