Nowy "król drożyzny"? Polacy z niepokojem zerkają na ceny ulubionych owoców
Rosnące ceny ropy na światowych rynkach mogą wkrótce mocno odbić się na portfelach konsumentów. Eksperci ostrzegają, że droższe paliwo oznacza także wyższe koszty transportu żywności, a to może przełożyć się na wzrost cen wielu popularnych produktów w sklepach. W szczególności chodzi o importowane owoce i warzywa, które w Polsce są dostępne przez cały rok głównie dzięki dostawom z zagranicy.
- Bliski Wschód w ogniu. Ropa drożeje, a skutki odczują konsumenci
- Transport drożeje, ceny w sklepach pójdą w górę
- Ratunek w krajowych nowalijkach. Polskie warzywa wkrótce zaleją rynek
Bliski Wschód w ogniu. Ropa drożeje, a skutki odczują konsumenci
W ostatnich tygodniach światowe rynki surowców znalazły się pod silną presją w związku z eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie. Pod koniec lutego 2026 roku doszło do otwartej konfrontacji między Izraelem i Stanami Zjednoczonymi a Iranem. W wyniku działań zbrojnych zaatakowano kluczową infrastrukturę energetyczną, w tym magazyny paliw i instalacje naftowe w Iranie. Z kolei Iran odpowiedział atakami na statki handlowe i tankowce w Zatoce Perskiej oraz w Cieśninie Ormuz.
Cieśnina Ormuz ma ogromne znaczenie dla globalnej gospodarki. Szacuje się, że przez ten strategiczny szlak transportowy przepływa około 20 proc. światowego handlu ropą naftową i gazem LNG. Każde zakłócenie w tym regionie natychmiast odbija się na światowych cenach energii. W marcu 2026 roku cena ropy Brent przekroczyła poziom 104–105 dolarów za baryłkę, co oznacza gwałtowny wzrost w stosunkowo krótkim czasie.
Drożejąca ropa bardzo szybko przekłada się na ceny paliw. Gdy koszty benzyny i oleju napędowego rosną, zwiększają się również wydatki firm transportowych, logistycznych oraz importerów żywności. To właśnie dlatego wydarzenia na odległym Bliskim Wschodzie mogą w krótkim czasie wpłynąć na ceny produktów spożywczych w Europie, w tym także w Polsce. W szczególności dotyczy to towarów, które muszą pokonać długą drogę, zanim trafią do sklepów. Mowa tu przede wszystkim o owocach, które są dla nas często codziennością, ale właśnie przez to, że są importowane z daleka możemy odczuć wzrost ich cen. Takie owoce jak banany, grejpfruty, pomarańcze czy mandaryni mogą wyraźnie podrożeć.

Transport drożeje, ceny w sklepach pójdą w górę
Eksperci rynku hurtowego już obserwują pierwsze skutki rosnących kosztów paliwa. Dotyczy to zwłaszcza transportu żywności z południa Europy, skąd do Polski trafia duża część warzyw i owoców dostępnych w sklepach wczesną wiosną.
Jak podkreślają analitycy rynku rolno-spożywczego, drożejący transport jest jednym z kluczowych czynników wpływających na ceny importowanej żywności. Maciej Kmera z warszawskiego rynku hurtowego w Broniszach cytowany przez Super Express zwraca uwagę, że wzrost kosztów przewozu jest już wyraźnie widoczny.
Przewóz ciężarówką warzyw z Włoch i Hiszpanii zdrożał o około 1000 zł na jednym pojeździe. O tyle wzrósł koszt transportu sześciu palet. Już widzimy, że sprowadzane warzywa i owoce zaczynają drożeć
–mówił Kmera
W praktyce oznacza to, że importerzy i hurtownicy będą zmuszeni przenosić część tych kosztów na odbiorców końcowych, czyli sklepy i konsumentów. Szczególnie wrażliwe na takie zmiany są produkty sprowadzane z daleka – np. banany z Ameryki Południowej, cytrusy z Afryki czy Azji oraz warzywa z krajów południowej Europy.
W okresie zimowym i na początku wiosny polski rynek w dużej mierze opiera się właśnie na imporcie. W sklepach dominują wtedy produkty z Hiszpanii, Włoch czy Grecji, a także owoce tropikalne, które nie są uprawiane w naszym klimacie. Wzrost kosztów transportu sprawia więc, że te artykuły mogą stać się zauważalnie droższe, a dla części konsumentów nawet mniej dostępne.
Ratunek w krajowych nowalijkach. Polskie warzywa wkrótce zaleją rynek
Choć sytuacja na światowych rynkach energii jest napięta, dla konsumentów pojawia się także pozytywny sygnał. Wraz z nadejściem wiosny na rynku zaczynają pojawiać się pierwsze krajowe warzywa z upraw szklarniowych, które mogą częściowo złagodzić presję cenową.
Zdaniem ekspertów pierwsze większe dostawy polskich nowalijek powinny pojawić się już w drugiej połowie marca. Wraz ze wzrostem temperatur i brakiem przymrozków rośnie produkcja warzyw w krajowych gospodarstwach szklarniowych.
Jak zapowiada Maciej Kmera z rynku w Broniszach, przełom marca i kwietnia może przynieść wyraźną poprawę dostępności świeżych warzyw.
Po 20 marca możemy spodziewać się pierwszych prawdziwych nowalijek w zauważalnych ilościach. Zaczynają się ciepłe noce, bez przymrozków, więc naszych warzyw z upraw szklarniowych będzie coraz więcej. Największy wysyp nastąpi w połowie kwietnia
–zaznacza Maciej Kmera
Większa podaż krajowych produktów może częściowo ograniczyć potrzebę importu, a tym samym zmniejszyć wpływ drogiego transportu na ceny w sklepach. Dotyczy to jednak głównie warzyw uprawianych w Polsce, takich jak rzodkiewka, sałata czy młoda kapusta.
W przypadku owoców egzotycznych sytuacja pozostanie bardziej skomplikowana, ponieważ ich produkcja w Polsce nie jest możliwa. Jeśli ceny ropy utrzymają się na wysokim poziomie, konsumenci mogą odczuwać skutki globalnych napięć gospodarczych jeszcze przez wiele miesięcy.