Przez 9 lat wyłudzali dopłaty z ARiMR. Zatrzymano dwóch mężczyzn, grozi im do 8 lat więzienia
Mechanizm przyznawania dopłat bezpośrednich dla rolników od lat budzi emocje, będąc z jednej strony fundamentem stabilności gospodarstw, a z drugiej – pokusą dla osób szukających łatwego zarobku kosztem funduszy publicznych. System oparty w dużej mierze na zaufaniu do składanych oświadczeń bywa wystawiany na ciężką próbę przez jednostki, które w lukach prawnych widzą szansę na szybki zysk. Najnowsza sprawa z województwa warmińsko-mazurskiego pokazuje, że kreatywność w omijaniu przepisów nie zna granic geograficznych ani czasowych.
- System oświadczeń pod lupą śledczych z Olsztyna
- Dziewięć lat pobierania dopłat na „wirtualne” hektary
- Surowa lekcja i majątkowy odwet państwa
System oświadczeń pod lupą śledczych z Olsztyna
Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, będąca największą w Polsce instytucją płatniczą obsługującą fundusze unijne, opiera proces przyznawania wsparcia na wnioskach składanych przez producentów rolnych.
Kluczowym elementem jest deklaracja posiadania prawa do użytkowania gruntów, co w teorii ma gwarantować, że pieniądze trafią do osób faktycznie uprawiających ziemię. Jak się jednak okazuje, weryfikacja tysięcy dokumentów bywa procesem żmudnym, co starali się wykorzystać dwaj mieszkańcy powiatu olsztyńskiego.
Sprawa, która swój finał znalazła w prokuraturze, zaczęła się od rutynowych, a później szczegółowych działań operacyjnych funkcjonariuszy z Mrągowa. Policjanci we współpracy z prokuratorami musieli przeanalizować setki dokumentów geodezyjnych i finansowych, aby zrozumieć, w jaki sposób 438 działek ewidencyjnych stało się narzędziem w rękach oszustów.

Zasady przyznawania dopłat są jasne, ale ich egzekwowanie w przypadku rozproszonego majątku ziemskiego bywa wyzwaniem. Wspomniane 438 działek nie stanowiło jednego zwartego kompleksu, lecz było rozsianych w różnych województwach i powiatach, co miało zapewne utrudnić wykrycie powiązań między wnioskami. To klasyczny przykład wykorzystania skali działania instytucji przeciwko niej samej.
Dopiero zawiadomienie przyjęte w grudniu 2024 roku przez Komendę Powiatową Policji w Mrągowie nadało sprawie tempa, pozwalając na odtworzenie mechanizmu, który przez lata wydawał się sprawcom całkowicie bezpieczny. Skala zjawiska jest zaskakująca, biorąc pod uwagę czas trwania procederu oraz liczbę zaangażowanych w niego jednostek terytorialnych.
Dziewięć lat pobierania dopłat na „wirtualne” hektary
Prawdziwym zaskoczeniem dla opinii publicznej jest fakt, że mężczyźni prowadzili swoją działalność przez tak długi okres. Według ustaleń Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie, przestępczy mechanizm funkcjonował nieprzerwanie od 2013 do 2022 roku. Przez dziewięć lat podejrzani regularnie składali nierzetelne oświadczenia, wprowadzając pracowników ARiMR w błąd co do faktycznego stanu prawnego i użytkowania gruntów.
Warto zadać pytanie, jak to możliwe, że systemy kontrolne nie wychwyciły nieprawidłowości przy tak dużej liczbie działek? Odpowiedź kryje się prawdopodobnie w sposobie rozliczania dotacji, gdzie kluczowe znaczenie ma deklaratywność wnioskodawcy. W wyniku tych systematycznych działań, duet z okolic Olsztyna zdołał wyłudzić ponad 500 tysięcy złotych, co w realiach polskiej wsi stanowi równowartość solidnego parku maszynowego lub zakupu kilkunastu hektarów ziemi na własność.

Zatrzymani we wtorek, 20 stycznia 2026 roku, mężczyźni to osoby w dojrzałym wieku – 59-letni i 49-letni mieszkańcy powiatu olsztyńskiego. Ich doprowadzenie do Prokuratury Okręgowej w Olsztynie było zwieńczeniem wielomiesięcznej pracy kryminalnych. Starszy z nich usłyszał aż 33 zarzuty, które obejmują nie tylko oszustwa w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, ale również uczynienie z tego procederu stałego źródła dochodu.
To istotne z punktu widzenia karnego zaostrzenie sytuacji procesowej, sugerujące pełną premedytację i zawodowy charakter przestępstwa. Młodszy wspólnik usłyszał 16 podobnych zarzutów. Obaj mężczyźni bazowali na mechanizmie, który w żargonie prawniczym określa się jako oszustwo dotacyjne (art. 297 Kodeksu karnego), polegające na przedkładaniu dokumentów poświadczających nieprawdę w celu uzyskania wsparcia finansowego.
Zobacz też: Nawet milion złotych kary. Rolnicy w 2026 roku pod lupą, tego błędu nie wybaczy system
Surowa lekcja i majątkowy odwet państwa
Konsekwencje dla zatrzymanych są dotkliwe i nie ograniczają się jedynie do groźby pozbawienia wolności. Prokuratura zdecydowała o zastosowaniu dozoru policyjnego, ale to zabezpieczenie majątkowe budzi największe zainteresowanie. Śledczy zdołali zająć składniki majątku podejrzanych o łącznej wartości 700 tysięcy złotych.
Kwota ta z nawiązką pokrywa wyrządzoną szkodę, co jest jasnym sygnałem ze strony organów ścigania: przestępstwo przeciwko funduszom publicznym po prostu się nie opłaca. Skuteczność w odzyskiwaniu mienia jest tutaj kluczowa, gdyż często w sprawach o oszustwa finansowe pieniądze znikają w skomplikowanych łańcuchach transakcji. W tym przypadku organy państwowe zadziałały precyzyjnie, uderzając w fundamenty finansowe podejrzanych.
Zgodnie z przepisami, mężczyznom grozi teraz kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. Historia ta jest memento dla wszystkich, którzy liczą na bezkarność w relacjach z administracją państwową. Choć procesy kontrolne w agencjach płatniczych bywają czasochłonne, to nowoczesne narzędzia analityczne i współpraca międzyresortowa pozwalają na wykrywanie nieprawidłowości nawet po wielu latach.