Rolnik - pożyczka
Kadr z programu "Interwencja" Polsat
Autor Aneta Wasilewska - 8 Lutego 2021

Rolnik potrzebował pieniędzy. Jednym podpisem stracił całe gospodarstwo

Rolnik pochodzący z Borucina pod Raciborzem stracił gospodarstwo. 58-latek, kiedy w 2011 roku z chciał pożyczyć pieniądze na krótki czas, okazało się, że podpisał umowę na sprzedaż za 300 tys. zł ziemi i domu wartych w sumie na 800 tys. zł. Ziemia była w rodzinie rolnika od ponad stu lat, teraz toczy się o nią sprawa w sądzie. Rodzina dąży do unieważnienia umowy sprzedaży.

W rozmowie z dziennikarzami "Interwencji" rolnik wyznał, jak doszło do tego, że stracił swoją ziemię.

- Jak to się stało? Potrzebowałem pieniędzy, szukałem po Raciborzu i taka firma jest, co to kredyty po bankach załatwia. Chciałem ze 150,200 tys. zł, ale okazało się, że nie umiała załatwić tego kredytu z banku. Powiedziała, że ma takich znajomych, co umieją pożyczać pieniądze - przekazał w reportażu Norbert Sichma.

I wtedy rolnik zdecydował się pożyczkę.

Zmowa producentów pasz dla zwierząt. 2,5 mln zł kary od UOKiKZmowa producentów pasz dla zwierząt. 2,5 mln zł kary od UOKiKCzytaj dalej

Pożyczka u Sylwestra M.

Jak się okazało, w biurze pośrednictwa kobieta zaproponowała, by rolnik zaciągnął pożyczkę u Sylwestra M, prezesa nadmorskiej spółki Willa Muza pod Rewalem. Sporządzona została umowa, z której wynikało, że spółka pożyczy pieniądze, a zabezpieczeniem będzie akt notarialny na ziemię.

- To miała być pożyczka na trzy miesiące, w tym czasie mieliśmy załatwić sobie kredyt, a na ten czas podpisaliśmy ten akt, żeby mieć pewne, że komornik się nie doczepi - przekazała żona rolnika.

Jednak, jak wynika z wypowiedzi rolnika, Sylwester M. zapadł się pod ziemię, gdy rodzina miała już możliwość kredytu i chciała ustalić termin spłaty pożyczki. Zgodnie z ustaleniami dziennikarzy "Interwencji" Sylwester M. skazany został prawomocnym wyrokiem za wyłudzenie innej nieruchomości jeszcze w 2017 roku, ale w sprawie rolnika został uniewinniony.

Unieważnienie umowy

Teraz w sądzie w Rybniku toczą się procesy poszkodowanych, w tym pana Norberta Sichmy. Jednak w przypadku rodziny rolnika nie doszło do oszustwa, a sprzedaży ziemi.

- Niby nie ma oszustwa, bo sprzedane to zostało. [Na to, że została sporządzona umowa przedwstępna - przyp. red] już nikt nie patrzył na to widocznie. To już się nie liczy. Do sądu cywilnego idziemy po to, żeby unieważnić tę umowę, którą żeśmy podpisali, która jest na naszą niekorzyść, bo jest to ewidentne oszukanie nas - mówi żona rolnika przed kamerami "Interwencji".

Zapraszamy na Twittera Rolnik Info twitter.com/rolnikinfo

Artykuły polecane przez redakcję RolnikInfo:

Źródło: Interwencja

Następny artykuł