Sojowe będzie tańsze? Złe wieści dla Polaków. Mleko od krowy dramatycznie zdrożeje
Eksperci i organizacje rolnicze alarmują, że nawet 25% krajowej produkcji mleka jest bezpośrednio zagrożone. Powodem jest drastyczny niedobór pasz objętościowych, wynikający z ekstremalnych zjawisk pogodowych oraz rosnących kosztów utrzymania stad.
- Nawet jedna czwarta produkcji mleka w Polsce może zostać wstrzymana z powodu braku paszy.
- Rolnicy są zmuszani do redukcji stad krów mlecznych, co trwale obniża potencjał produkcyjny kraju.
- Systemowe wsparcie rządu i programy retencyjne są niezbędne, aby uratować płynność finansową gospodarstw.
Skala zagrożenia. Dlaczego 1/4 produkcji mleka może zniknąć?
Według najnowszych prognoz, produkcja mleka w Polsce może skurczyć się o niemal 25%. Nie jest to jedynie wynik chwilowych zawirowań, ale efekt kumulacji problemów strukturalnych i klimatycznych. Polska, będąca jednym z największych eksporterów nabiału w Unii Europejskiej, traci swój fundament, czyli stabilność bazy paszowej.
Gospodarstwa specjalizujące się w hodowli bydła mlecznego opierają się na paszach objętościowych, takich jak kiszonka z kukurydzy czy sianokiszonki z traw. Brak opadów w kluczowych momentach wegetacji doprowadził do sytuacji, w której magazyny paszowe świecą pustkami. Rolnicy, nie mając czym karmić zwierząt, stają przed dramatycznym wyborem. Zakup ekstremalnie drogiej paszy z zewnątrz lub wyprzedaż stada.

Brak paszy to wyrok dla małych i średnich gospodarstw
Najmocniej, obecna sytuacja, uderzy w producentów średniej wielkości, którzy nie posiadają ogromnych rezerw kapitałowych. Brak paszy dla bydła to nie tylko problem logistyczny, ale przede wszystkim ekonomiczny. Ceny siana i ziarna paszowego na wolnym rynku osiągnęły poziomy, które sprawiają, że opłacalność produkcji mleka staje się ujemna.
Wielu hodowców decyduje się na wcześniejszy ubój krów, co jest procesem nieodwracalnym. Odbudowa stada o wysokiej wydajności genetycznej trwa lata. Jeśli z rynku zniknie 25% surowca, ucierpią nie tylko rolnicy, ale cała branża przetwórcza. Mleczarnie, które zainwestowały miliardy w nowoczesne linie technologiczne, mogą zderzyć się z problemem niewykorzystanych mocy przerobowych, a to drastycznie podniesie koszty jednostkowe produktu finalnego.
Anomalie pogodowe a bezpieczeństwo żywnościowe kraju
Nie da się ukryć, że kluczowym czynnikiem paraliżującym sektor jest pogoda. Coraz częstsze susze rolnicze sprawiają, że tradycyjne metody uprawy roślin pastewnych zawodzą. Bezpieczeństwo żywnościowe Polski w zakresie nabiału przestaje być pewnikiem. Eksperci wskazują, że bez nowoczesnych systemów nawadniania oraz wprowadzenia odmian kukurydzy odpornych na niedobory wody, kryzysy takie jak obecny będą się powtarzać cyklicznie.
Sytuację pogarszają wysokie ceny energii i nawozów, które w ostatnich sezonach wydrenowały portfele rolników. Koszty produkcji mleka wzrosły o kilkadziesiąt procent, podczas gdy ceny skupu w wielu regionach nie rekompensują tych nakładów. To sprawia, że rolnicy nie mają środków na zakup pasz ratunkowych, co domyka błędne koło kryzysu.
Rządowe wsparcie i postulaty organizacji rolniczych
Środowiska rolnicze domagają się natychmiastowej interwencji państwa. Wśród postulatów pojawiają się m.in. dopłaty do zakupu pasz, zawieszenie spłat kredytów inwestycyjnych dla poszkodowanych gospodarstw oraz długofalowy program wsparcia retencji wody na polach. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi monitoruje sytuację, jednak skala potrzeb finansowych jest ogromna.
Konieczne jest również wzmocnienie pozycji rolnika w łańcuchu dostaw. Obecnie, to producent surowca ponosi największe ryzyko, podczas gdy marże pośredników i sieci handlowych pozostają na stabilnym poziomie. Jeśli system nie zostanie przemodelowany, polskie mleczarstwo straci swoją konkurencyjność na rzecz importerów z innych krajów UE, gdzie wsparcie dla hodowców jest bardziej efektywne.
Co czeka konsumenta?
Opisana wyżej sytuacja, to przede wszystkim wzrost cen nabiału w sklepach o kolejne kilkanaście procent, i to jeszcze w tym roku. Mleko, sery i masło to produkty pierwszej potrzeby, a ich mniejsza podaż na rynku krajowym wymusi import, co zazwyczaj wiąże się z wyższymi cenami detalicznymi.
źródło: MRiRW