Szykują się ostre podwyżki cen mięsa. Schabowy jak w PRL-u będzie luksusem
Polscy producenci trzody chlewnej alarmują: branża znalazła się w potrzasku. Z jednej strony rosnąca konkurencja z zagranicy i możliwe otwarcie rynku UE na tańsze mięso spoza Wspólnoty, z drugiej – lokalne bariery inwestycyjne i wieloletni spadek opłacalności produkcji. Pytanie, które zadają sobie dziś konsumenci, brzmi prosto: czy w efekcie schabowy znowu zdrożeje?
- Czy mięso zdrożeje w 2026 roku?
- Ceny wieprzowiny mogą stopniowo rosnąć
- Ile może kosztować schab?
Coraz mniej świń w kraju
Polska od lat traci samowystarczalność w produkcji wieprzowiny. Liczba stad maleje, a małe i średnie gospodarstwa rezygnują z hodowli. Powód jest powtarzany jak mantra: niska opłacalność. Ceny skupu przez długi czas nie pokrywały kosztów pasz, energii i pracy. Wielu rolników nie wytrzymało.
Według raportów branżowych Polska może do 2026 r. odnotować średni roczny spadek produkcji trzody chlewnej o ok. 2,1%, podczas gdy konsumpcja wieprzowiny w kraju rośnie.
Dziś produkcja koncentruje się w większych gospodarstwach, ale to nie oznacza stabilizacji. Hodowcy wskazują, że każda dodatkowa regulacja środowiskowa, każdy protest przeciw budowie nowej chlewni czy przedłużająca się procedura administracyjna ogranicza możliwości odbudowy pogłowia.
– Jeśli nie będzie warunków do inwestowania, krajowa produkcja będzie dalej spadać – ostrzegają przedstawiciele branży.

Tańszy import zamiast polskiego mięsa?
Drugim elementem „podwójnego ciosu” jest rosnąca konkurencja z zagranicy. Otwarcie unijnego rynku na mięso z państw Ameryki Południowej – gdzie koszty produkcji są niższe, a normy często mniej restrykcyjne – może zwiększyć presję cenową.
Dla konsumenta to pozornie dobra wiadomość: więcej taniego mięsa oznacza stabilne ceny w sklepach. Problem w tym, że długofalowo może to osłabić krajową produkcję. Jeśli polscy hodowcy będą przegrywać z importem, produkcja w kraju zmniejszy się jeszcze bardziej.
A mniejsza podaż prędzej czy później odbije się na rynku.
Mechanizm jest prosty
Ceny mięsa w sklepach zależą od kilku czynników: kosztów produkcji, marż przetwórców i sieci handlowych, popytu oraz dostępności surowca. Gdy świń jest mniej, a zapotrzebowanie pozostaje stabilne, ceny mają tendencję do wzrostu.
Na razie sytuacja jest niejednoznaczna. Ceny skupu nie są rekordowo wysokie, co ogranicza presję na natychmiastowe podwyżki w detalu. Jednocześnie import łagodzi niedobory. To dlatego w ostatnich miesiącach nie obserwowaliśmy gwałtownych skoków cen wieprzowiny w sklepach.
Ale ekonomiści zwracają uwagę na perspektywę średnioterminową.
Jeśli krajowe pogłowie będzie dalej spadać, a rolnicy nie będą inwestować w rozwój produkcji, Polska stanie się jeszcze bardziej zależna od zagranicznych dostaw. A to oznacza większą wrażliwość na wahania kursów walut, sytuację epidemiczną czy decyzje polityczne w innych państwach.
Czy schabowy zdrożeje?
W krótkim okresie – najbliższych miesięcy – bardziej prawdopodobna jest stabilizacja cen niż gwałtowny wzrost. Handel detaliczny, szczególnie w warunkach osłabionego popytu konsumenckiego, niechętnie podnosi ceny, jeśli nie jest do tego zmuszony.
W dłuższej perspektywie scenariusz jest mniej optymistyczny. Utrzymująca się presja kosztowa, spadek krajowej produkcji i rosnąca zależność od importu mogą przełożyć się na wyższe ceny dla konsumentów. Nie musi to oznaczać nagłego skoku, ale raczej stopniowe podwyżki.
Wieprzowina od lat jest jednym z fundamentów polskiej kuchni. Dziś jednak jej cena coraz bardziej zależy nie tylko od rolników, lecz także od globalnej polityki handlowej i decyzji administracyjnych podejmowanych setki kilometrów od gospodarstw.
A to oznacza, że pytanie o cenę schabowego staje się w gruncie rzeczy pytaniem o przyszłość całej branży.
Ile może kosztować wieprzowina i schab po podwyżkach?
Jeśli presja kosztowa i spadek krajowej produkcji przełożą się na detal, podwyżki rzędu 5–15 proc. w perspektywie najbliższych kwartałów nie byłyby zaskoczeniem. Przy obecnych cenach wieprzowiny w sklepach na poziomie ok. 12–15 zł za kg podstawowych elementów, oznaczałoby to wzrost do ok. 13–17 zł za kg.
W przypadku schabu, który w zależności od regionu i promocji kosztuje dziś najczęściej 18–24 zł za kg, podwyżka mogłaby oznaczać ceny w przedziale 20–27 zł za kg, a w mniejszych sklepach nawet więcej. To nie jest scenariusz gwałtownego skoku, ale raczej stopniowego „pełzającego” wzrostu, który konsumenci odczuwają dopiero po kilku miesiącach.
Źródło: RolnikInfo