Upadają dwie słynne mleczarnie. 150 pracowników do zwolnienia, w tle afera kryminalna
Dwa długo działające zakłady mleczarskie właśnie kończą swoją działalność. Pomimo prób ratowania ich poprzez połączenia i przejęcia, oba zakłady ogłosiły likwidację produkcji i rozpoczęły zwolnienia grupowe. Według dostępnych informacji łącznie ponad 150 osób straci pracę w związku z zamknięciem obu mleczarni. W tle pojawia się również śledztwo prokuratorskie dotyczące możliwego przywłaszczenia dużych środków finansowych.
- Mleczarski dramat w regionie. Dwie spółdzielnie kończą działalność
- Sytuacja w Myszkowie – nieudana fuzja, nadużycia i likwidacja zakładu
- Szczekociny – koniec ponad 80-letniej tradycji i masowe zwolnienia
- W tle afera kryminalna. Prokuratorskie śledztwo w Myszkowie
Mleczarski dramat w regionie. Dwie spółdzielnie kończą działalność
Zamknięcie zakładów mleczarskich w Myszkowie i Szczekocinach można uznać za jeden z najpoważniejszych wstrząsów dla lokalnego rynku mleczarskiego w województwie śląskim na przełomie 2025/2026 r. Oba podmioty, funkcjonujące przez dziesięciolecia jako spółdzielnie mleczarskie, zakończyły działalność produkcyjną i zdecydowały się na masowe zwolnienia pracowników. Produkcja została wstrzymana w obu zakładach. Łącznie ponad 150 pracowników zostało objętych zwolnieniami grupowymi.
Przyczyny tej dramatycznej decyzji różnią się nieco między zakładami, ale wspólnym mianownikiem jest niemożność utrzymania rentowności działalności. W Myszkowie mimo prób restrukturyzacji po fuzji z innym podmiotem zakład nie poradził sobie z problemami finansowymi, a w Szczekocinach, po szeregu przejęć producent zdecydował o wygaszeniu działalności fabryki.

Sytuacja w Myszkowie – nieudana fuzja, nadużycia i likwidacja zakładu
Mleczarnia w Myszkowie przez lata była jednym z większych przemysłowych zakładów mleczarskich w regionie śląskim. W 2025 r. doszło tam do próby restrukturyzacji poprzez fuzję z Okręgową Spółdzielnią Mleczarską w Łowiczu, co miało ratować zakład przed upadłością. Jednak jak podaje Money.pl, fuzja nie przyniosła oczekiwanego efektu - mimo połączenia i działań reorganizacyjnych zakład nadal generował straty i ostatecznie został zamknięty. W rezultacie około 60 osób straciło pracę przed końcem 2025 r.
Problemy finansowe Myszkowa były widoczne już wcześniej - według związkowców i mediów sygnały ostrzegawcze pojawiały się jeszcze przed fuzją.
Przykre jest to, że dopiero pod sam koniec samodzielnego funkcjonowania tej mleczarni te sygnały dotarły do rady nadzorczej - mówił Zbigniew Sikorski, przewodniczący Rady Krajowej Sekcji Przemysłu Mleczarskiego NSZZ „S”
Co więcej, w przypadku myszkowskiego zakładu pojawiły się również poważne zarzuty o nieprawidłowości finansowe. W efekcie tego wszystkiego zakład w Myszkowie zakończył działalność, a miejscowi pracownicy i rolnicy dopiero odczują pełne skutki utraty zakładu - zarówno pod względem zatrudnienia, jak i odbioru surowca mlecznego.
Szczekociny – koniec ponad 80-letniej tradycji i masowe zwolnienia
Spółdzielnia mleczarska "Rokitnianka” w Szczekocinach również zakończy działalność produkcyjną po wielu dekadach. Ten zakład istniał od 1946 r., czyli przeszło 80 lat, i przez długi czas był jednym z ważniejszych producentów lokalnych wyrobów mleczarskich.
Mimo że latem 2024 r. "Rokitnianka” została przejęta przez dużą grupę przetwórczą Polmlek, to decyzja inwestora była inna niż pierwotnie zakładano. Jak podaje Money.pl, Polmlek zdecydował o wygaszeniu produkcji w zakładzie w Szczekocinach, który nie został utrzymany w stanie działalności. Decyzja ta będzie miała bezpośrednie konsekwencje dla wszystkich 89 pracowników, którzy zostaną objęci zwolnieniami grupowymi i stracą pracę wraz z zakończeniem produkcji.
Jak podaje Radio Eska, w związku z przejęciem zakładu przedstawiciele Polmleku zapewniali, że rolnicy dostarczający surowiec pozostaną partnerami większego podmiotu, a skup mleka będzie kontynuowany i przetwarzany w innych zakładach. Jednak sama produkcja w Szczekocinach zostanie wygaszona.
Dla lokalnej społeczności to koniec długiej tradycji mleczarskiej oraz kolejny sygnał zmian w organizacji produkcji spożywczej w regionie.

W tle afera kryminalna. Prokuratorskie śledztwo w Myszkowie
Za upadkiem myszkowskiej mleczarni kryje się również prokuratorskie śledztwo dotyczące możliwych nieprawidłowości finansowych, które mogły mieć wpływ na kondycję zakładu. Jak informuje portal Fakt.pl, w Prokuraturze Okręgowej w Częstochowie od maja 2025 r. toczy się postępowanie w sprawie możliwego przywłaszczenia ponad 680 tys. zł przez pracownika pełniącego funkcję księgowej zakładu. Według ustaleń śledczych proceder mógł trwać nawet około 20 lat.
Jak podaje Częstochowska “Gazeta Wyborcza”, po wstępnej analizie zabezpieczonej dokumentacji śledczy zakładają, że niezbędne będzie powołanie biegłego z zakresu rachunkowości, który szczegółowo oceni przepływy finansowe i księgi spółdzielni. Materiał dowodowy jest bardzo obszerny, co dodatkowo wydłuża postępowanie. Dochodzenie prowadzone jest pod kątem podejrzenia długotrwałego przywłaszczenia znacznych kwot pieniędzy, za co kodeks karny przewiduje karę do 10 lat więzienia. Na obecnym etapie nikomu nie przedstawiono jeszcze zarzutów.