Wyjątkowe zjawisko meteorologiczne na polu. Mieszkańcy przecierali oczy ze zdumienia
Mieszkańcy Lubelszczyzny przecierali oczy ze zdumienia, gdy na jednym z pól pod Janowem Lubelskim dostrzegli setki idealnie uformowanych, białych rulonów. Choć na pierwszy rzut oka mogły wyglądać na efekt ludzkiej działalności lub żartu, prawda okazała się znacznie bardziej fascynująca i związana z fizyką atmosfery.
- Wyjątkowe zjawisko towarzyszące kapryśnej aurze
- Fizyka i grawitacja stworzyły śnieżne cuda
- Niezwykły widok w Majdanie Sobieszczańskim
Wyjątkowe zjawisko towarzyszące kapryśnej aurze
Zjawiska meteorologiczne w Polsce przyzwyczaiły nas w ostatnich latach do gwałtowności, jednak rzadko serwują nam spektakle o tak geometrycznej precyzji. Aby na polach mogły powstać struktury przypominające miniaturowe bele siana wykonane ze śniegu, natura musi spełnić szereg rygorystycznych warunków jednocześnie.
Kluczowa jest tutaj specyficzna temperatura, która musi oscylować w bardzo wąskim zakresie bliskim zeru stopni Celsjusza. W takich okolicznościach śnieg staje się wilgotny i lepki, co pozwala mu na "klejenie się" do kolejnych warstw, zamiast zwykłego rozwiewania przez podmuchy wiatru.

Nie bez znaczenia pozostaje również podłoże. Ziemia musi być pokryta warstwą lodu lub mocno zmrożonego, gładkiego śniegu, na który spadł świeży, sypki puch. Taka kombinacja tworzy idealną płaszczyznę poślizgu, pozwalającą wiatrowi na swobodne przesuwanie formujących się bryłek.
Czy to wystarczy, by zobaczyć białe rulony? Otóż nie, ponieważ najważniejszym reżyserem tego widowiska pozostaje wiatr, który nie może być ani zbyt słaby, by poruszyć masę śniegu, ani zbyt porywisty, co mogłoby doprowadzić do zniszczenia delikatnej konstrukcji zanim ta nabierze odpowiedniej masy.
Fizyka i grawitacja stworzyły śnieżne cuda
Mechanizm powstawania walców śnieżnych (rzadkich formacji hydrometeorologicznych) przypomina nieco proces tworzenia kuli śnieżnej przez dzieci, z tą różnicą, że siłę mięśni zastępuje tutaj energia kinetyczna powietrza. Wszystko zaczyna się od niewielkiego fragmentu śniegu, który zostaje poderwany przez wiatr lub odłamuje się pod wpływem grawitacji, jeśli pole znajduje się na lekkim wzniesieniu.
Ten mały inicjator zaczyna się toczyć, zbierając po drodze kolejne warstwy lepkiego puchu. Co ciekawe, walce śnieżne bardzo często są puste w środku. Dzieje się tak dlatego, że pierwsze, wewnętrzne warstwy są najsłabiej zbite i często zostają wydmuchane przez wiatr lub po prostu zapadają się pod ciężarem zewnętrznych, grubszych zwojów.

W efekcie powstają struktury o średnicy od kilku do nawet kilkudziesięciu centymetrów, które potrafią przebyć drogę wielu metrów, zostawiając za sobą wyraźny ślad na nietkniętej powierzchni pola. Warto zauważyć, że zjawisko to jest ekstremalnie nietrwałe.
Wystarczy niewielki skok temperatury w górę, by rulony straciły swoją integralność, lub gwałtowniejszy podmuch, który zmieni ich kształt w bezkształtną masę. Dlatego też każda dokumentacja takich zdarzeń jest niezwykle cenna dla badaczy lokalnego mikroklimatu, gdyż walce świadczą o chwilowym wystąpieniu unikalnej równowagi między wilgotnością, siłą tarcia a dynamiką przepływu mas powietrza.
Zobacz też: Polacy ruszają do lasów po „leśne złoto”. Niewielu wie, że mogą mieć kłopoty
Niezwykły widok w Majdanie Sobieszczańskim
Właśnie taki rzadki zbieg okoliczności miał miejsce w miniony piątek, 2 stycznia, w miejscowości Majdan Sobieszczański. Na tamtejszych polach pojawiły się setki tajemniczych śnieżnych rulonów, które szczelnie pokryły obszar uprawny, tworząc krajobraz jak z innej planety.
Zjawisko udało się uwiecznić na zdjęciach jednemu z czytelników lokalnego portalu lublin112.pl. Wyjątkowym widokiem podzielili się również inni czytelnicy, zamieszczając materiały w komentarzach pod artykułem na Facebook'u.


Walce śnieżne w tym regionie są fenomenem na tyle rzadkim, że wzbudziły spore poruszenie wśród internautów i lokalnej społeczności. Eksperci podkreślają, że choć zjawisko to występuje sporadycznie na całym świecie, najczęściej obserwuje się je na rozległych, otwartych przestrzeniach Ameryki Północnej lub w Europie Północnej, gdzie stabilność wiatru jest większa niż w pofałdowanym terenie Polski południowo-wschodniej.
Fakt, że tak duża liczba walców powstała w jednym miejscu, świadczy o tym, że przez krótki czas nad Majdanem Sobieszczańskim wiatr wiał z niemal idealnie stałą prędkością, a wilgotność powietrza była optymalna dla "lepkości" opadu. Dla mieszkańców regionu był to wyjątkowy noworoczny prezent od natury, który przypomniał, że nawet w dobie zaawansowanych modeli pogodowych, aura wciąż potrafi zaskoczyć nas rzeźbiarskim kunsztem.