wiadomości ceny zwierzęta uprawy maszyny finanse i prawo biznes Wieś
Obserwuj nas na:
RolnikInfo.pl > Ceny > Ceny nawozów wystrzeliły. Wojna na Bliskim Wschodzie winduje ceny
Julia Czwórnóg
Julia Czwórnóg 20.03.2026 13:46

Ceny nawozów wystrzeliły. Wojna na Bliskim Wschodzie winduje ceny

Ceny nawozów wystrzeliły. Wojna na Bliskim Wschodzie winduje ceny
Fot. Arkadiusz Ziolek/East News

Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie uderza w fundamenty globalnego bezpieczeństwa żywnościowego. Atak Izraela i USA na Iran wywołał wstrząs na rynku nawozów, który w ciągu zaledwie kilku dni doprowadził do drastycznych podwyżek cen kluczowych komponentów produkcji rolnej, stawiając pod znakiem zapytania przyszłoroczne plany zasiewów i stabilność cen żywności.

  • Rolnictwo pod presją rynku surowców energetycznych
  • Europa na krawędzi gazowej niepewności
  • Chaos na rynku nawozów problemem nie tylko w Europie

Rolnictwo pod presją rynku surowców energetycznych

Współczesne rolnictwo jest nierozerwalnie związane z rynkiem surowców energetycznych, co w obliczu wojny w Iranie staje się przekleństwem dla producentów żywności. Bliski Wschód wyrósł na światowego potentata w produkcji nawozów dzięki dostępowi do taniego gazu ziemnego, który odpowiada za blisko 70 proc. kosztów ich wytwarzania.

Obecnie aż 30 proc. światowego handlu tymi produktami przepływa przez strategiczną i obecnie zamkniętą Cieśninę Ormuz. Blokada tego wąskiego gardła globalnej logistyki doprowadziła do tymczasowego paraliżu części zakładów w Zatoce Perskiej. Jak donosi Reuters, produkcję w jednej z największych na świecie fabryk mocznika musiał wstrzymać nawet Katar.

Ceny nawozów wystrzeliły. Wojna na Bliskim Wschodzie winduje ceny
Fot. iamporpla/Getty Images

Mocznik (diamid kwasu węglowego), będący substancją o formie białych, bezwonnych granulek, stał się towarem deficytowym niemal z dnia na dzień. W amerykańskim centrum importowym w Nowym Orleanie cena tony metrycznej tego nawozu wzrosła z 516 dol. pod koniec lutego do 683 dol. w pierwszym tygodniu marca. Oznacza to skok o 32 proc. w zaledwie siedem dni.

Dla przeciętnego farmera w USA koszt zakupu jednej tony mocznika odpowiada obecnie równowartości 125 buszli kukurydzy, podczas gdy jeszcze w grudniu 2025 roku było to zaledwie 75 buszli. To drastyczne pogorszenie relacji cenowych bezpośrednio uderza w rentowność gospodarstw i wymusza ograniczanie nawożenia, co w dłuższej perspektywie skutkuje niższymi plonami.

Ceny nawozów wystrzeliły. Wojna na Bliskim Wschodzie winduje ceny
Fot. Ben-Schonewille, Getty Images/Canva

Kryzys ma charakter globalny i nie ogranicza się wyłącznie do bezpośrednich sąsiadów konfliktu. W Bangladeszu podjęto dramatyczną decyzję o zamknięciu czterech z pięciu działających fabryk nawozów. Z kolei Indie, które importują ponad 40 proc. mocznika z regionu Bliskiego Wschodu, z rosnącym niepokojem monitorują stan swoich rezerw strategicznych.

Problem dotyka również Australii, uzależnionej od dostaw z Kataru i Arabii Saudyjskiej w ponad połowie swojego zapotrzebowania, oraz Brazylii, która niemal w 100 proc. polega na imporcie mocznika, z czego połowa transportowana jest przez objętą działaniami wojennymi Cieśninę Ormuz.

Europa na krawędzi gazowej niepewności

Choć europejscy rolnicy w większości zabezpieczyli już nawozy do prac wiosennych, sytuacja na starym kontynencie staje się coraz bardziej napięta. Ceny benchmarkowych kontraktów na gaz w Amsterdamie (ICE Dutch TTF) oscylują wokół 51,90 euro za MWh, notując stały trend wzrostowy.

Niepokój budzi przede wszystkim stan magazynów gazu w Europie, które są wypełnione jedynie w 29 proc., co stanowi wynik znacznie niższy od pięcioletniej średniej wynoszącej 42 proc. Jak podkreśla dr hab. Mariusz Hamulczuk z SGGW w rozmowie z money.pl, prawdziwy problem z dostępnością i ceną nawozów może pojawić się w kolejnym sezonie, jeśli konflikt będzie się przedłużać.

W Polsce czy Europie wydaje się, że większość rolników kupiła już nawozy do prac wiosennych, ale główny problem z ich dostępnością może pojawić się za rok. Wszystko zależy od długości trwania konfliktu – dodaje dr hab. Hamulczuk.

W Polsce sytuacja wydaje się szczególnie niestabilna. Na początku marca krajowy gigant – Grupa Azoty – chwilowo wstrzymał przyjmowanie zamówień, co wywołało konsternację w branży. Choć sprzedaż została przywrócona, rolnicy skarżą się na opóźnienia w realizacji kontraktów zawartych jeszcze w grudniu i styczniu. Gustaw Jędrek, prezes Lubelskiej Izby Rolniczej, alarmuje, że brak terminowych dostaw saletry, mocznika czy roztworu saletrzano-mocznikowego (RSM) w momencie, gdy trzeba wyjść w pole, stawia producentów w skrajnie trudnej sytuacji.

Ceny nawozów wystrzeliły. Wojna na Bliskim Wschodzie winduje ceny
Fot. East News

Eksperci ostrzegają, że efekty tego wstrząsu odczujemy w cenach detalicznych żywności po wakacjach. Zasada jest prosta: im wyższy stopień przetworzenia produktu i udział kosztów energii w jego wytworzeniu, tym silniejsza reakcja cenowa. Według analiz wzrost cen paliw i energii o 10 proc. przekłada się na około 1 proc. inflacyjnego wzrostu cen żywności. 

Najpierw podrożeją produkty roślinne (np. warzywa czy pszenica), w dalszej kolejności nabiał czy mięso, a na koniec produkty najbardziej przetworzone. Najsilniej na wzrost cen paliw i energii reagują produkty takie jak: pieczywo, nabiał, mięso czy oleje, ponieważ w cenach detalicznych jest największy udział tych kosztów. Dlatego skok cen uderzy najpierw w pieczywo. Wzrost cen paliw i energii o 10 proc. oznacza inflacyjny wzrost cen żywności o ok. 1 proc. – tłumaczy dr hab. Hamulczuk w rozmowie z money.pl.

Zobacz też: Koniec z przymykaniem oka na badaniach. Nowy test dla kierowców od 3 czerwca. Jeden błąd i żegnasz się z autem

Chaos na rynku nawozów problemem nie tylko w Europie

Chaos na rynku nawozów to nie tylko problem gospodarczy, ale i poważne wyzwanie polityczne dla administracji Donalda Trumpa. Rolnicy stanowią kluczowy elektorat Partii Republikańskiej, a ich głosy w stanach takich jak Teksas, Pensylwania czy Karolina Północna będą decydujące w jesiennych wyborach "połówkowych". Tymczasem nastroje na amerykańskiej wsi są dalekie od optymizmu. Środowiska farmerskie czują się rozczarowane brakiem konkretnych programów osłonowych, które mogłyby zamortyzować skutki globalnych zawirowań.

Jak wskazuje amerykanista Rafał Michalski, cytowany przez money.pl, rolnicy w USA zderzają się z pustymi półkami w sklepach zaopatrzenia rolniczego, a krajowe zapasy nawozów są o 25 proc. niższe niż w analogicznym okresie ubiegłych lat. Opóźnienia w dostawach z Zatoki Perskiej, trwające średnio miesiąc, nakładają się na szczytowy okres sadzenia przypadający na marzec i kwiecień. Sytuację pogarsza fakt, że Trump po powrocie do władzy wygasił programy wsparcia wprowadzone jeszcze w czasach pandemii, nie oferując w zamian natychmiastowych rozwiązań systemowych.

Brak programu pomocowego i rosnące koszty produkcji mogą doprowadzić do demobilizacji wiejskiego elektoratu, co byłoby katastrofalne dla republikanów. CSIS sugeruje, że przedłużające się niedobory mogą mieć skutki bardziej dramatyczne niż te obserwowane po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku.

Lorenzo Rosa z Carnegie Institution for Science przypomina, że jeszcze kilka lat temu katarscy producenci nawozów syntetycznych zapewniali wyżywienie dla niemal 43 mln ludzi w samych tylko USA, Brazylii i Indiach. Dziś te liczby przypominają o skali uzależnienia globalnego stołu od pokoju na Bliskim Wschodzie.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
RolnikInfo.pl
Obserwuj nas na: