rolnicy podlasie
ipla.tv / Rolnicy. Podlasie
Autor Magdalena Więckowska - 11 Kwietnia 2021

"Jak zwykle". Mama Emilki z "Rolnicy. Podlasie" o decyzji córki ws. adopcji dziewięciu kóz

W piątym odcinku serialu "Rolnicy. Podlasie" widzowie mieli okazję powrócić do Laszek, gdzie urzęduje rolniczka Emilka, jej mama i babcia. Kamery towarzyszyły kobietom w gospodarstwie podczas przygotowań do zimy. Jak się okazało, Emilka zdecydowała się na spontaniczną adopcję dziewięciu kóz, które były w niezbyt dobrym stanie.

Rolniczka opowiedziała historię zwierząt, a mama Emilki - zapewne przyzwyczajona do niezmierzonej miłości córki wobec zwierząt - skomentowała sprawę krótko:

- Jak zwykle.

Emilka adoptowała dziewięć kóz w potrzebie

Emilia Korolczuk z Laszek na Podlasiu jest jedną z ulubienic widzów serialu Rolnicy. Podlasie. Zniecierpliwieni fani długo wyczekiwali, kiedy na ekrany powróci sympatyczna rolniczka. Jak się okazało, gospodarstwo w Laszkach zostało sfilmowane dopiero w piątym odcinku trzeciego sezonu serii.

W Laszkach trwały przygotowania do zimy - wiadomo, że hodowcy zwierząt zawsze mają ręce pełne roboty, czego dobitnym przykładem była praca Emilki, jej mamy i babci, które razem karmiły kozy kawałkami dyni i sianem.

Anomalie pogodowe w przyszłym tygodniu? Aura może przysporzyć kłopotów rolnikomAnomalie pogodowe w przyszłym tygodniu? Aura może przysporzyć kłopotów rolnikomCzytaj dalej

Zapraszamy do obejrzenia naszego najnowszego materiału wideo:

Zajmując się kozami, Emilka wyznała, że - choć nie planowała podobnej rzeczy - adoptowała dziewięć kóz w potrzebie.

- Jakiś miesiąc temu trafiło do nas dziewięć nowych kóz, wzięliśmy je z adopcji od pewnej gminy po odejściu właściciela. Burmistrz bardzo szybko chciał znaleźć dom, bo wiedział, że tam są zwierzaki w potrzebie, a taki przeciętny gospodarz nie potrafi się zająć, no ale przede wszystkim nie chce - powiedziała Emilka.

Komentarz mamy Emilki

- Miałam telefon, pojechałam tego samego dnia i miałam je tylko zobaczyć, powiedzieć, jak się nimi opiekować, no i zapadła decyzja: kozy jadą na ranczo! - powiedziała ze śmiechem Emilka, a jej mama po chwili żartobliwie dodała:

- Jak zwykle.

- Tak, i w ciągu godzinki znalazł się transport nie wiadomo skąd, przywiózł nam tutaj te kozy - kontynuowała rolniczka.

Jak się okazało, kozy z adopcji były w bardzo złym stanie - musiały być szczepione i odrobaczane. Były ponadto niedożywione. Niestety, pomimo najlepszych chęci, doszło również do bardzo przykrego zdarzenia - jedna z kóz wkrótce odeszła.

- Była skrajnie zaniedbana, dostała od nas imię Nadzieja, ale niestety przeżyła u nas tylko cztery dni, bo była zbyt wycieńczona - wyjaśniła Emilia.

Emilka z Laszek doskonale zdaje sobie sprawę, że w życiu hodowcy zwierząt są zarówno piękne, jak i trudne momenty. Jej mama, obecna przy opowieści o adoptowanych kozach, z uwagą słuchała słów córki - z pewnością zdaje sobie sprawę, jak wielką wartość dla Emilki ma ratowanie życia zwierząt w potrzebie.

Zapraszamy na Twittera Rolnik Info twitter.com/rolnikinfo

Artykuły polecane przez redakcję RolnikInfo:

Jeżeli chcesz się podzielić informacjami dotyczącymi zdarzenia, które związane są z rolnictwem lub Twoim gospodarstwem, koniecznie napisz do nas na adres redakcja@rolnikinfo.pl

Źródło: Rolnicy. Podlasie

Następny artykuł