O takie jajka coraz trudniej w sklepach. Sieci handlowe bezwzględnie wycofują je ze sprzedaży
Polski rynek jaj przechodzi właśnie ważną transformację, a tempo zmian wyraźnie przyspieszyło w ostatnich miesiącach. Dla konsumentów to sygnał, że sklepowe półki wyglądają dziś inaczej niż jeszcze kilka lat temu, co naturalnie rodzi pytania o wybór i dostępność produktu. Zwłaszcza przed Wielkanocą, gdy popyt na jajka tradycyjnie rośnie, każda większa zmiana w handlu budzi szczególne zainteresowanie, ale także i obawy.
- Polska produkcja jaj i znaczenie tego sektora dla rolnictwa oraz eksportu
- Z rynku znikają “trójki”. To efekt presji handlu i konsumentów
- Wielka zmiana na półkach przed Wielkanocą. Są plusy, ale są też koszty
Polska produkcja jaj i znaczenie tego sektora dla rolnictwa oraz eksportu
Jajka od lat pozostają jednym z najbardziej podstawowych produktów w polskiej diecie. Są ważne nie tylko w codziennym śniadaniu czy domowej kuchni, ale też w przetwórstwie spożywczym, cukiernictwie, gastronomii i produkcji gotowych dań. Za tą codziennością stoi jednak duży sektor rolny i spożywczy, który obejmuje fermy, pakownie, przetwórców oraz handel detaliczny i zagraniczny.
Skala rynku jest duża. Według danych publicznych w 2024 r. Polska miała 42,2 mln kur niosek, wyprodukowała 14,3 mld jaj, z czego 12,4 mld stanowiły jaja konsumpcyjne. Około 40 proc. krajowej produkcji trafia na eksport, a głównymi odbiorcami są rynki unijne, przede wszystkim Niderlandy, Niemcy i Francja. To pokazuje, że polski sektor jajeczny działa jednocześnie na potrzeby krajowych konsumentów i zagranicznych kontrahentów.
W praktyce rynek opiera się na kilku systemach chowu: klatkowym, ściółkowym, wolnowybiegowym i ekologicznym. Przez lata dominował model klatkowy, ale dziś jego udział systematycznie maleje. To właśnie ta zmiana wywołuje coraz więcej pytań: czy producenci nadążą za nowymi oczekiwaniami handlu i konsumentów, i jak przełoży się to na rynek w najbliższych miesiącach.

Z rynku znikają “trójki”. To efekt presji handlu i konsumentów
Największa zmiana dotyczy jaj z chowu klatkowego, czyli tzw. „trójek”. Z półek znikają one dlatego, że duże sieci handlowe konsekwentnie realizują wcześniejsze deklaracje odejścia od tego modelu. Według PAP i danych zebranych w ramach publikacji „Biznes Bez Klatek” ponad 20 znanych sieci w Polsce wycofało już świeże jaja klatkowe, a tylko od początku 2025 r. liczba stanowisk dla kur w systemie klatkowym spadła o blisko 4 mln.
Za tą transformacją stoi nie tylko polityka zakupowa detalistów, ale również zmiana po stronie klientów. Badanie Biostat z lutego 2026 r. pokazało, że dla 71,9 proc. badanych warunki chowu kur są ważnym kryterium przy wyborze jaj, a ponad trzy czwarte uważa, że chów klatkowy nie zapewnia zwierzętom odpowiednich warunków. Dla handlu to wyraźny sygnał, że decyzje dotyczące oferty są dziś oceniane nie tylko przez pryzmat ceny, ale też dobrostanu zwierząt i odpowiedzialności firm. Widać to także w strukturze produkcji.
Jeszcze w 2014 r. w systemach alternatywnych utrzymywano w Polsce mniej niż 13 proc. kur niosek. Dziś udział chowu ściółkowego, wolnowybiegowego i ekologicznego wzrósł do niemal 39 proc. Zmiana jest więc realna, ale niepełna, bo nadal około 61 proc. kur w Polsce utrzymuje się w klatkach, co branża wiąże m.in. z dużym udziałem eksportu w całej produkcji. A jak to się przekłada na sytuację w sklepach - co z dostępnością i cenami?

Wielka zmiana na półkach przed Wielkanocą. Są plusy, ale są też koszty
Z punktu widzenia handlu i części konsumentów plusy są czytelne: większy udział jaj bezklatkowych, mocniejszy nacisk na dobrostan i szersza oferta systemów alternatywnych. W części sieci świeżych jaj klatkowych nie ma już wcale, nie kupimy ich już m.in. w Biedronce, Lidlu, Żabce, Kauflandzie, MAKRO, Netto, FRAC i Frisco, a od początku 2026 r. do tej grupy dołączyły także ALDI, POLOmarket i Selgros. Podobne zmiany wdrożono również w części sieci franczyzowych, takich jak Carrefour, Stokrotka, Chata Polska, E.Leclerc, TOPAZ i SPAR.
Z perspektywy rolniczej i produkcyjnej sprawa jest jednak trudniejsza. Przestawienie ferm na systemy alternatywne wymaga inwestycji, czasu i współpracy z odbiorcami. Dla części producentów problemem pozostaje też struktura zbytu: Polska jest silnym eksporterem jaj, a duża część produkcji przeznaczonej za granicę nadal może opierać się na jajach klatkowych. To oznacza, że rynek krajowy zmienia się szybciej niż cały model produkcyjny.
Przed Wielkanocą nastroje są więc mieszane: konsumenci widzą zmianę na półkach i pytają o dostępność, ale na razie nie ma publicznych sygnałów od sieci handlowych o ryzyku ograniczonej podaży jaj z chowów alternatywnych na świąteczny okres. Bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz dalszej przebudowy oferty niż nagłego braku towaru. W praktyce oznacza to, że transformacja rynku już trwa, lecz dla producentów i handlu najważniejsze będzie teraz jedno: utrzymać płynność dostaw i opłacalność produkcji w czasie, gdy oczekiwania rynku zmieniają się szybciej niż jeszcze kilka lat temu.