Polska produkcja jajek na krawędzi. Sprzedaż ograniczona rygorystycznymi limitami
Jeszcze niedawno jajka uchodziły za pewnik w każdym koszyku zakupowym. Dziś coraz częściej budzą emocje, pytania i obawy o dostępność. Sygnały płynące z rynku pokazują, że sytuacja wokół tego podstawowego produktu spożywczego staje się coraz bardziej napięta, choć sieci handlowe uspokajają klientów. W branży mówi się jednak o cichych problemach, które narastały od miesięcy i właśnie teraz zaczynają dawać o sobie znać. Czy konsumenci powinni przygotować się na trwałe zmiany, a rynek na scenariusz, którego jeszcze niedawno nikt nie brał na poważnie?
- Produkt codzienny, ale coraz mniej oczywisty
- Problemy narastają, choć nie wszyscy o nich mówią
- Rekordowe ceny i wyraźny spadek produkcji
Produkt codzienny, ale coraz mniej oczywisty
Przez lata jajka były symbolem stabilności cenowej i łatwej dostępności. Trafiały do koszyków niemal automatycznie, bez porównywania ofert i bez obaw o dostępność. Ostatnie tygodnie przyniosły jednak wyraźną zmianę nastrojów wokół jednego z najbardziej podstawowych produktów spożywczych w Polsce.
Klienci coraz częściej zwracają uwagę nie tylko na ceny jaj, ale też na to, czy towar w ogóle znajduje się na półce. W wybranych sklepach zaczęły pojawiać się braki, a informacje o rosnących kosztach produkcji jaj i problemach po stronie dostawców przebiły się do publicznej debaty. Choć na razie nie jest to zjawisko powszechne, sam fakt jego występowania budzi pytania o dalszy rozwój sytuacji.
Dla handlu detalicznego to moment szczególny. Z jednej strony presja kosztowa związana z rynkiem jaj, z drugiej — oczekiwania klientów przyzwyczajonych do ich stałej dostępności. Właśnie w tym miejscu pojawia się kluczowe pytanie: czy rynek jest w stanie utrzymać równowagę, czy też nadchodzą zmiany, które odczują wszyscy konsumenci?

Problemy narastają, choć nie wszyscy o nich mówią
Źródła napięć nie znajdują się na sklepowych półkach, lecz znacznie wcześniej — po stronie produkcji. Branża drobiarska od tygodni sygnalizuje coraz większe trudności, które zaczynają przekładać się na cały łańcuch dostaw. Choć konsumenci widzą jedynie efekt końcowy, skala problemów jest znacznie szersza.
Eksperci zwracają uwagę, że krajowa produkcja jaj znalazła się w trudnym położeniu, a sytuacja ma charakter dynamiczny. W ostatnim czasie wiele gospodarstw zostało dotkniętych czynnikami, na które nie miały wpływu, co znacząco ograniczyło możliwości utrzymania dotychczasowego poziomu podaży. To z kolei wywołało presję cenową i obawy o przyszłość rynku.
Mimo tych sygnałów sieci handlowe konsekwentnie podkreślają, że nie planują działań, które mogłyby bezpośrednio uderzyć w klientów, takich jak reglamentacja sprzedaży. Jednocześnie zaznaczają, że sytuacja jest stale monitorowana. Czy te deklaracje wystarczą, by uspokoić rynek, jeśli problemy po stronie producentów będą się pogłębiać?
Rekordowe ceny i wyraźny spadek produkcji
Jak informuje Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz, główną przyczyną obecnych trudności są kolejne ogniska ptasiej grypy, które w krótkim czasie znacząco ograniczyły krajową produkcję jaj.
Wirus grypy ptaków w natarciu. Tylko w ostatnich sześciu tygodniach pogłowie kur niosek zmniejszyło się w Polsce o co najmniej pięć milionów sztuk, czyli o prawie 10 proc. krajowego potencjału produkcyjnego – szacuje KIPDiP.
Sklepy uspokajają klientów, podkreślając, że nie planują wprowadzania limitów sprzedaży jaj. Biedronka zapewnia, że podejmuje działania mające na celu zachowanie ciągłości dostaw.
Na bieżąco monitorujemy sytuację rynkową i podejmujemy działania, aby dostęp do podstawowych produktów był zachowany bez wprowadzania limitów – przekazał Maciej Bystrzycki.

Podobne deklaracje składają Auchan i Lidl. Brak reglamentacji nie oznacza jednak stabilności cen. Dane Koszyka Cenowego dlahandlu.pl pokazują, że w styczniu 2026 roku średnia cena opakowania 10 jaj wyniosła 12,01 zł. Dla porównania:
- w styczniu 2021 r. było to 5,34 zł,
- w styczniu 2023 r. 9,18 zł,
- w styczniu 2024 r. 8,70 zł,
- w styczniu 2025 r. 10,02 zł.
Oznacza to, że w ciągu kilku lat ceny wzrosły niemal dwukrotnie, a presja kosztowa nadal się utrzymuje.
Rynek jaj w Polsce znalazł się w punkcie, w którym problemy produkcyjne coraz wyraźniej przekładają się na ceny detaliczne. Choć sieci handlowe deklarują brak planów wprowadzenia limitów, dane pokazują, że konsumenci już teraz płacą znacznie więcej niż jeszcze kilka lat temu. Skala strat w pogłowiu kur niosek i niepewność związana z rozwojem sytuacji epidemiologicznej sprawiają, że najbliższe miesiące mogą być kluczowe dla stabilności tego segmentu rynku. Czy to chwilowy kryzys, czy początek dłuższego trendu — odpowiedź poznamy szybciej, niż wielu by chciało.