Tyle można zarobić na odśnieżaniu. Rolnik może mieć kasy jak lodu, ale chętnych brakuje
Atak zimy w Polsce szansa na złote żniwa przy odśnieżaniu. Rolnicy nie odstawiają ciągników do garaży, lecz ruszają do walki ze śniegiem, która staje się głównym źródłem utrzymania w najzimniejszym kwartale roku. Ile rolnik może dorobić w tej branży? Pieniądze dosłownie leżą na śniegu, ale brakuje rąk, by je podnieść.
- Atak zimy w Polsce to szansa dla rolników
- Do kogo należy obowiązek odśnieżania chodnika?
- Zarabianie przez odśnieżanie. Tyle dostaniesz za godzinę pracy
- Brakuje chętnych do odśnieżania. Rolnicy mogą dyktować własne warunki
Atak zimy w Polsce to szansa dla rolników
Zima to dla wielu rolników okres, w którym tradycyjne prace polowe ustępują miejsca innym wyzwaniom, nierzadko bardziej dochodowym niż letnie żniwa. Choć mogłoby się wydawać, że spadające temperatury i zalegający biały puch to czas bezczynności i odpoczynku w zaciszu domowym, rzeczywistość polskiej wsi i sektora usług komunalnych wygląda zupełnie inaczej.
Gospodarstwo rolne to organizm żyjący własnym rytmem przez całe dwanaście miesięcy, a zimowe obowiązki bywają często cięższe i wymagają znacznie większej dyscypliny niż te wykonywane w pełnym słońcu. W zależności od profilu działalności, niektóre zadania muszą być realizowane w ściśle określonych, krytycznych oknach pogodowych, co sprawia, że rolnicy nie odstawiają swoich ciągników do garaży. Zamiast tego, wyposażają je w pługi oraz piaskarki i ruszają do walki z żywiołem, która dla wielu staje się głównym źródłem utrzymania w najzimniejszym kwartale roku.
Dla rolnika, który dysponuje nowoczesnymi maszynami, zima stanowi idealną okazję do podreperowania budżetu. Ekstremalne warunki oznaczają, że usługi odśnieżania będą potrzebne niemal bez przerwy, co przekłada się na pewny zarobek dla osób gotowych do pracy w nocy i nad ranem.
Czytaj więcej: Wyjątkowe zjawisko meteorologiczne na polu. Mieszkańcy przecierali oczy ze zdumienia

Do kogo należy obowiązek odśnieżania chodnika?
Obowiązek odśnieżania nie wynika jedynie z dobrej woli czy sąsiedzkiej uprzejmości, ale jest ściśle uregulowany przez przepisy. Właściciele oraz zarządcy nieruchomości są zobligowani do utrzymania czystości i porządku, co w praktyce oznacza konieczność usuwania błota, śniegu i lodu z chodników położonych wzdłuż ich posesji.
Za utrzymanie i odśnieżanie dróg gminnych odpowiada samorząd jako ich zarządca, co wynika z ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. To zarządca - miasto lub gmina - ustala standardy prac, które obejmują m.in. pierwszeństwo odśnieżania jezdni, usuwanie śliskości oraz dostosowywanie działań do natężenia opadów.
W przypadku nieprawidłowości mieszkańcy mogą zgłaszać zaniedbania do odpowiednich organów nadzoru. Zaniedbania w tym zakresie mogą prowadzić do dotkliwych konsekwencji finansowych, zwłaszcza gdy dojdzie do wypadku na śliskiej nawierzchni. Poszkodowani coraz częściej dochodzą swoich praw na drodze cywilnej, żądając odszkodowań za uszczerbek na zdrowiu.
Dodatkowo, przepisy wymuszają usuwanie lodowych sopli oraz nawisów śnieżnych z dachów budynków, które stanowią bezpośrednie zagrożenie dla przechodniów. W tym kontekście usługi zimowego utrzymania stają się niezbędnym elementem funkcjonowania każdej gminy i osiedla, a popyt na nie gwałtownie rośnie wraz z pierwszymi komunikatami Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW).
Czytaj więcej: Surowe kary za nieodśnieżony chodnik. W tym przypadku możesz dostać mandat, przepisy są jasne
Zarabianie przez odśnieżanie. Tyle dostaniesz za godzinę pracy
Skala wydatków na zimowe utrzymanie dróg w aglomeracjach potrafi zaskoczyć. Jak wynika z danych warszawskiego Zarządu Oczyszczania Miasta, koszt jednego dnia intensywnego odśnieżania w stolicy waha się od 650 tys. zł do nawet 1,6 mln zł. Mowa tu wyłącznie o kluczowych arteriach komunikacyjnych. Mniejsze samorządy również rezerwują ogromne środki, co przekłada się na stawki dla wykonawców. Ceny usług zależą od lokalizacji i rodzaju nawierzchni.
Odśnieżanie ręczne w mniejszych miejscowościach kosztuje średnio od 10-20 zł, podczas gdy w metropoliach czy na osiedlach jednorodzinnych cena ta wzrasta do 80 zł za godzinę. Sytuacja zmienia się przy wykorzystaniu sprzętu mechanicznego na parkingach czy drogach komunalnych. Wykorzystanie ciągnika z pługiem to koszt od 180 do 250 zł za każdą godzinę. Zaangażowanie pełnego zestawu z przyczepą oraz ładowarką podnosi cenę do przedziału 500-700 zł za godzinę.
Firmy często stosują stawki powierzchniowe: odśnieżenie metra kwadratowego kosztuje od 1 do 4 zł za godzinę, a w przypadku parkingów stawka przekracza 5 zł za metr kwadratowy. Dodatkowym kosztem jest wywóz nagromadzonego śniegu. W dużych aglomeracjach cena za metr sześcienny białego puchu wynosi od 30 do 60 zł, zależnie od odległości transportu i ilości załadowanego materiału. Do tego dochodzi koszt posypywania oczyszczonej nawierzchni solą drogową - wykonawcy zazwyczaj inkasują za tę usługę średnio od 12 do 15 zł za każde 100 metrów kwadratowych "posolonej” powierzchni.
Brakuje chętnych do odśnieżania. Rolnicy mogą dyktować własne warunki
Mimo że branża odśnieżania oferuje zarobki, które mogą sięgać nawet kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie, na rynku panuje chroniczny deficyt pracowników. Paradoks ten wynika z niezwykle specyficznego charakteru tej pracy - odśnieżanie to zajęcie dla osób o stalowych nerwach i ogromnej dyscyplinie, wymagające stałej gotowości pod telefonem. Śnieżyce nie wybierają dogodnych godzin i najczęściej uderzają w nocy lub nad ranem, co zmusza wykonawców do natychmiastowego stawienia się na stanowisku pracy. Taka konieczność bycia w ciągłym pogotowiu jest dla wielu kandydatów barierą nie do przejścia. Często zdarza się, że nowi pracownicy rezygnują już po pierwszej, kilkunastogodzinnej zmianie, kiedy zmęczenie fizyczne i stres związany z odpowiedzialnością za sprzęt wart setki tysięcy złotych biorą górę nad motywacją finansową.
Problemem jest również nieprzewidywalność sezonu zimowego. Firmy odśnieżające muszą utrzymywać gotowość kadrową przez kilka miesięcy, nawet jeśli śnieg nie pada, co generuje koszty stałe. Dlatego rolnicy, którzy decydują się na takie usługi, mają tę przewagę, że korzystają z własnych maszyn, które w innym przypadku stałyby bezużytecznie. Brak chętnych do pracy sprawia, że osoby posiadające odpowiednie uprawnienia i własny sprzęt mogą dyktować warunki na rynku.