Wycięcie takiego drzewa z posesji może słono kosztować. Nawet właściciele będą mieć problemy
Drzewa na własnej działce bywają powodem do dumy, ale i źródłem nie lada problemów. Choć zieleń jest bezcenna, to nadmierny cień padający na okna salonu, korzenie niszczące fundamenty ogrodzenia czy po prostu zmiana koncepcji aranżacji ogrodu sprawiają, że wielu właścicieli nieruchomości chwyta za pilarkę. Zanim jednak pierwsze wióry opadną na ziemię, warto dokładnie przestudiować aktualny stan prawny, bo granica między estetycznym porządkiem a kosztownym wykroczeniem jest niezwykle cienka.
- Obwód pnia kluczem do legalnej pracy w ogrodzie
- Owoce i krzewy, czyli strefa większej swobody działania
- Kosztowny błąd i konsekwencje finansowej samowoli
Obwód pnia kluczem do legalnej pracy w ogrodzie
Polskie prawo w kwestii usuwania roślinności przeszło w ostatnich latach kilka istotnych transformacji, ale fundamentalnym wyznacznikiem pozostały wymiary fizyczne drzewa. Zgodnie z aktualnymi przepisami zawartymi w Ustawie o ochronie przyrody, możliwość wycięcia drzewa bez pozwolenia zależy przede wszystkim od obwodu jego pnia mierzonego na wysokości 5 cm nad ziemią.
To właśnie ta wysokość pomiaru jest najczęstszym błędem właścicieli posesji, którzy przyzwyczajeni do leśnych standardów, mierzą drzewa na wysokości piersi. Limity są precyzyjnie określone dla poszczególnych gatunków, co ma chronić najbardziej wartościowe i wolno rosnące okazy. W przypadku topoli, wierzb oraz klonu jesionolistnego i srebrzystego, limit ten jest najwyższy i wynosi 80 cm obwodu pnia. Te drzewa rosną relatywnie szybko i są traktowane przez ustawodawcę z większą pobłażliwością.

Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w przypadku kasztanowca zwyczajnego, robinii akacjowej oraz platana klonolistnego, gdzie bez dodatkowych formalności możemy usunąć drzewo, którego obwód nie przekracza 65 cm. Wszystkie pozostałe gatunki drzew, takie jak dęby, buki czy jesiony, mają najniższy próg bezpieczeństwa – tutaj musimy zachować szczególną czujność, gdyż limit wynosi zaledwie 50 cm obwodu na wysokości 5 cm nad gruntem.
Warto pamiętać, że jeśli nasze drzewo przekracza te parametry, jedyną legalną ścieżką jest zgłoszenie zamiaru wycinki do właściwego urzędu gminy lub miasta. Urzędnik ma wówczas 21 dni na przeprowadzenie oględzin i kolejne 14 dni na ewentualne wniesienie sprzeciwu. Milczenie organu po tym terminie uznaje się za tzw. milczącą zgodę, co otwiera drogę do prac porządkowych.
Owoce i krzewy, czyli strefa większej swobody działania
Istnieje jednak kategoria roślinności, wobec której przepisy są znacznie bardziej liberalne, co cieszy szczególnie posiadaczy przydomowych sadów. Bez względu na obwód pnia czy wysokość, bez żadnego pozwolenia i zgłoszenia można usuwać drzewa i krzewy owocowe. Wyjątek stanowią jedynie te okazy, które rosną na terenach nieruchomości wpisanych do rejestru zabytków lub na obszarach chronionych.
Jeśli zatem stara jabłoń czy rozłożysta grusza przestały rodzić owoce i jedynie zajmują miejsce na działce, możemy je usunąć w dowolnym momencie. Dotyczy to również krzewów rosnących w skupiskach, o ile ich łączna powierzchnia nie przekracza 25 metrów kwadratowych. Powyżej tego metrażu, nawet jeśli nie są to gatunki chronione, konieczne może okazać się dopełnienie formalności urzędowych.

Co ciekawe, prawo przewiduje również zwolnienia dla drzew, które zostały powalone lub złamane w wyniku działania sił natury. Tak zwane wywroty i złomy mogą zostać usunięte przez właściciela posesji, ale dopiero po przeprowadzeniu oględzin przez odpowiednie służby, np. straż pożarną lub upoważnionego pracownika urzędu, który potwierdzi stan faktyczny.
Samodzielne uprzątnięcie drzewa, które przewróciło się podczas wichury, bez udokumentowania tego faktu, bywa ryzykowne – w oczach nadzoru może to wyglądać jak próba obejścia przepisów pod pretekstem anomalii pogodowej. Należy również pamiętać o okresie lęgowym ptaków, który trwa zazwyczaj od 1 marca do 15 października. Nawet jeśli mamy prawo wyciąć drzewo ze względu na jego wymiary, obecność gniazda z gatunkiem chronionym wstrzymuje wszelkie prace do czasu opuszczenia go przez ptaki.
Zobacz też: Wiosny w tym roku może nie być. Meteorolodzy ostrzegają przed tym, co nadchodzi po zimie
Kosztowny błąd i konsekwencje finansowej samowoli
Ignorancja przepisów w przypadku wycinki drzew bywa porażająco kosztowna. System kar administracyjnych za usunięcie drzewa bez wymaganego zezwolenia jest skonstruowany tak, by skutecznie odstraszać od naruszania ekosystemu. Kara za nielegalną wycinkę wynosi zazwyczaj dwukrotność opłaty za usunięcie drzewa, którą musielibyśmy uiścić, gdyby wycinka nie była zwolniona z opłat.
Stawki te są uzależnione od gatunku drzewa oraz obwodu pnia, co w praktyce oznacza, że za usunięcie jednego okazałego dębu czy jesionu bez zgody urzędu, sankcja finansowa może sięgać od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. To kwoty, które często przewyższają wartość samej działki, na której rosła roślina.
Warto podkreślić, że kara nakładana jest nie tylko za samo fizyczne usunięcie pnia, ale również za zniszczenie drzewa spowodowane niewłaściwą pielęgnacją, np. zbyt radykalnym przycięciem korony (powyżej 50 proc. objętości). Urzędy są w tym zakresie coraz skuteczniejsze, wykorzystując do kontroli nie tylko donosy sąsiedzkie, ale i analizę porównawczą zdjęć satelitarnych oraz ortofotomap z różnych lat. Jeśli urzędnik stwierdzi brak drzewa, które widnieje na wcześniejszych mapach, a właściciel nie posiada dokumentacji potwierdzającej legalność jego usunięcia, wszczynane jest postępowanie administracyjne.