Gwałtowny wzrost cen pszenicy na rynku. Czy Polska odczuje zmiany cen?
Eksport zbóż z rejonu Morza Czarnego został poważnie zakłócony, co szybko odbiło się na światowym rynku pszenicy. Ataki na statki i infrastrukturę portową ograniczyły dostawy z Ukrainy i Rosji, przyczyniając się do gwałtownego wzrostu cen. Jak informuje Reuters, skutki odczuwają już m.in. importerzy z Egiptu i Indonezji.
Sytuacja na Morzu Czarnym ma coraz większe znaczenie dla światowego handlu zbożem. Problemy z transportem ograniczają dostępność pszenicy na rynkach międzynarodowych i zmuszają część importerów do poszukiwania alternatywnych dostawców. To z kolei może mieć wpływ na ceny także w innych częściach świata.
Problemy na Morzu Czarnym uderzają w rynek pszenicy
Znaczenie zakłóceń na Morzu Czarnym jest szczególnie duże, ponieważ Rosja i Ukraina odpowiadają łącznie za około jedną trzecią światowego eksportu pszenicy. Ograniczenie dostaw z tego regionu zmusza importerów do poszukiwania ziarna na innych rynkach, co może dodatkowo zwiększać presję na ceny.
- Jeśli nabywcy nie mogą sprowadzać stamtąd ziarna, muszą szukać dostaw gdzie indziej, co dodatkowo podbije ceny - ocenił Ole Hansen, odpowiedzialny za strategię na rynkach surowcowych w Saxo Banku.
Problemy z bezpieczeństwem żeglugi narastają od początku wojny, gdy Rosja rozpoczęła ataki na ukraińskie porty i statki. Latem 2026 roku doszło do kolejnej eskalacji działań na Morzu Czarnym, obejmujących wzajemne ataki Rosji i Ukrainy na jednostki oraz infrastrukturę portową. Jak informował portal Politico, tylko w lipcu na tym akwenie zginęło więcej członków załóg niż wcześniej podczas całej wojny.
Eksport pszenicy gwałtownie spadł. Azja odczuje to najmocniej
Skutki problemów z żeglugą są już wyraźnie widoczne w danych dotyczących eksportu. Według szacunków firmy Kpler Rosja wyśle we wrześniu około 1 mln ton pszenicy, podczas gdy rok wcześniej było to 5 mln ton. Eksport z Ukrainy również ma wynieść około 1 mln ton, czyli o połowę mniej niż we wrześniu 2025 roku. Według ekspertów Reutersa w krótkim terminie ograniczenie dostaw najmocniej odczuje Azja.
- Bardzo niewiele statków wpływa do portów w celu załadunku, a te niewielkie ilości, które są eksportowane z Rosji i Ukrainy, trafiają do odbiorców na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Nic nie płynie do Azji - wskazał Ishan Bhanu, analityk rynku rolnego w firmie Kpler.
Skalę problemu pokazuje sytuacja Indonezji, drugiego największego importera na świecie. We wrześniu kraj ten otrzymał z regionu Morza Czarnego zaledwie około 60 tys. ton zboża, wobec około 500 tys. ton w analogicznym okresie ubiegłego roku.
Ograniczony eksport podbija ceny
Ograniczone dostawy z Morza Czarnego zmuszają importerów do poszukiwania pszenicy na innych rynkach, co wiąże się jednak ze znacznie wyższymi kosztami. Indonezyjscy odbiorcy zwracają się m.in. w stronę Australii, gdzie ziarno jest obecnie o około 20–25 proc. droższe niż wcześniej zakontraktowane dostawy z Rosji i Ukrainy.
- Ceny znacznie wzrosły, a my nie jesteśmy w stanie przerzucić całości kosztów na odbiorców naszej mąki - przyznał przedstawiciel jednego z importerów z Azji Południowo-Wschodniej.
Podobne problemy dotyczą Egiptu, największego importera pszenicy na świecie. Od września do października kraj ma otrzymać z Rosji i Ukrainy mniej niż jedną dziesiątą ubiegłorocznego wolumenu. Tylko w pierwszej połowie września egipski import spadł z 876,1 tys. ton przed rokiem do 143,8 tys. ton.