Pchają się do domów, gdy temperatura zaczyna spadać. Jak je dotkniesz, rozpylą cuchnącą wydzielinę
Jesienią w domach zaczynają pojawiać się goście, których przez większą część roku praktycznie nie zauważamy. Spadek temperatur sprawia, że różne owady i inne drobne zwierzęta szukają miejsc pozwalających przeczekać zimniejsze miesiące. Do środka mogą dostać się nawet przez niewielkie szczeliny przy oknach, drzwiach czy elewacji. Jeden z gatunków spotykanych również w Polsce jest szczególnie uciążliwy, ponieważ próba pozbycia się go w niewłaściwy sposób może skończyć się bardzo nieprzyjemnym efektem.
Sam owad nie stanowi dla mieszkańców dużego zagrożenia i nie niszczy wyposażenia. Problem pojawia się przede wszystkim wtedy, gdy poczuje się zagrożony. Jego mechanizm obronny sprawia, że zdecydowanie lepiej nie rozgniatać go na parapecie czy ścianie.
Jesienią szukają schronienia. Do domu wystarczy niewielka szczelina
Wraz z nadejściem chłodniejszych dni część owadów zaczyna poszukiwać bezpiecznych miejsc do przezimowania. Budynki okazują się dla nich szczególnie atrakcyjne, ponieważ zapewniają osłonę przed niską temperaturą i warunkami panującymi na zewnątrz. Niektóre gatunki mogą gromadzić się na nasłonecznionych elewacjach, a następnie przedostawać do środka przez najmniejsze otwory.
Droga do domu nie musi prowadzić przez szeroko otwarte okno. Owady wykorzystują m.in. szczeliny wokół ram okiennych i drzwi, połączenia elementów elewacji czy inne niewielkie przestrzenie w konstrukcji budynku. Po przedostaniu się do środka mogą ukrywać się w trudno dostępnych zakamarkach i pozostawać tam przez zimę.

Ich obecność nie musi przy tym oznaczać, że mieszkanie jest zaniedbane. Zachowanie wynika z naturalnego cyklu życiowego zwierząt, które jesienią szukają miejsca pozwalającego przeczekać niekorzystny okres. W cieplejsze dni część ukrytych osobników może ponownie stać się aktywna i pojawić się przy oknach albo na ścianach.
W Polsce jeden z takich gatunków obserwowany jest od kilku lat. Pierwsze potwierdzone stwierdzenie pochodzi z 2018 roku, a kolejne obserwacje dotyczyły także osobników znajdowanych jesienią w budynkach. Charakterystyczny wygląd sprawia jednak, że można go odróżnić od wielu innych owadów.
Tarczówka marmurkowata może nieprzyjemnie pachnieć. Lepiej jej nie zgniatać
Chodzi o tarczówkę marmurkowatą (Halyomorpha halys), inwazyjnego pluskwiaka pochodzącego z Azji Wschodniej. Dorosłe osobniki mają zwykle około 12-17 mm długości, brązowo-szare, marmurkowe ubarwienie oraz ciało o charakterystycznym kształcie przypominającym tarczę. Jedną z cech ułatwiających rozpoznanie są również jasne przepaski na czułkach.
Dla człowieka owad jest przede wszystkim uciążliwym lokatorem. Nie żądli, nie jest znany z gryzienia ludzi i po wejściu do mieszkania nie zaczyna zjadać mebli, ubrań czy zapasów żywności. Jesienią zależy mu przede wszystkim na znalezieniu miejsca do przezimowania.

Znacznie mniej przyjemny jest jego mechanizm obronny. Kiedy tarczówka marmurkowata zostanie zaniepokojona, ściśnięta lub rozgnieciona, może uwolnić intensywną woń. To właśnie od tej właściwości pochodzi angielska nazwa "stink bug”. Zapach może pozostać na powierzchniach, a w zamkniętym pomieszczeniu być mocno wyczuwalny.
Z tego względu próba zabicia owada poprzez rozgniecenie go na ścianie czy parapecie nie jest najlepszym rozwiązaniem. Niektóre źródła zalecają ostrożność także przy używaniu zwykłego odkurzacza, ponieważ jego wnętrze może przejąć charakterystyczną woń.
Poza budynkami problem jest poważniejszy. Gatunek żeruje na wielu roślinach i w krajach, w których występuje licznie, jest istotnym szkodnikiem sadów oraz upraw.
Zobacz też: Podatek od psa i kota 2026. Te osoby zapłacą nawet 186,29 zł
Co zrobić, gdy owad jest już w domu? Najważniejsze są okna i szczeliny
Jeżeli pojedyncza tarczówka marmurkowata pojawi się w mieszkaniu, nie trzeba od razu sięgać po środki owadobójcze. Najprostszym rozwiązaniem jest fizyczne usunięcie owada bez jego zgniatania. Można nakryć go pojemnikiem lub słoikiem, wsunąć pod spód kawałek sztywnego papieru i w ten sposób zebrać go z powierzchni.
Przy większej liczbie osobników stosuje się również odkurzanie, trzeba jednak liczyć się z tym, że urządzenie może później nieprzyjemnie pachnieć. Eksperci zajmujący się zwalczaniem tego gatunku wskazują także na możliwość zebrania owadów do pojemnika z wodą z dodatkiem detergentu. Najskuteczniejszą metodą pozostaje jednak niedopuszczenie do ich wejścia do budynku.
Jesienią warto więc sprawdzić stan moskitier, uszczelnić szczeliny wokół okien i drzwi oraz miejsca, przez które owady mogą przedostawać się z zewnątrz. Takie zabezpieczenia mają większe znaczenie niż rozpylanie środków owadobójczych wewnątrz mieszkania. Specjaliści podkreślają, że fizyczne odcięcie dróg wejścia jest jedną z podstawowych metod ograniczania problemu.
Warto też pamiętać, że znalezienie pojedynczego osobnika nie oznacza automatycznie, że tarczówki rozmnożyły się w domu. Dorosłe owady wykorzystują budynki przede wszystkim jako zimowiska i w tym okresie nie żerują ani nie rozmnażają się wewnątrz. Największą niedogodnością dla mieszkańców pozostaje więc ich liczba oraz charakterystyczny zapach, który mogą uwolnić po zaniepokojeniu.
