Rolnik w spirali długów. KRD ujawnia region, który wypada najgorzej w Polsce
Prowadzenie własnego gospodarstwa to dziś balansowanie na krawędzi opłacalności. Mimo ogromnego wysiłku rolników rosnące koszty produkcji i wahania cen skupu sprawiają, że zadłużenie sektora staje się krytyczne. Wiadomo, gdzie jest największe i z jakimi zagrożeniami mierzą się polscy farmerzy.
- Liczba gospodarstw rolnych stale spada
- Dane z KRD mówią jasno. Długi wśród rolników ciągle rosną
- Zadłużenie polskich gospodarstw. W tych regionach jest najgorzej
Liczba gospodarstw rolnych stale spada
Rolnictwo w Polsce przechodzi drastyczną transformację. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w naszym kraju funkcjonuje nieco ponad 1,3 miliona gospodarstw, jednak ich liczba systematycznie spada na rzecz większych, bardziej zmechanizowanych podmiotów. Zarobki rolników są niezwykle zróżnicowane i zależą od skali produkcji, warunków atmosferycznych oraz globalnych cen płodów rolnych. Niestety utrzymanie rentowności staje się coraz większym wyzwaniem. Drastyczny wzrost cen nawozów, paliwa oraz energii elektrycznej sprawia, że stałe koszty pożerają lwią część przychodów.

W tym niepewnym środowisku kluczową rolę pełni KRUS (Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego). Instytucja ta ma za zadanie zapewnić pracującym na roli oraz ich rodzinom podstawowe bezpieczeństwo socjalne, realizując wypłaty emerytur, rent czy zasiłków chorobowych. KRUS oferuje preferencyjne składki, co dla wielu małych gospodarstw jest jedynym sposobem na utrzymanie ubezpieczenia zdrowotnego.
Mimo że ten system znacząco obniża obciążenia stałe w porównaniu do standardowych wpłat na rzecz ZUS, nie jest w stanie uchronić producentów żywności przed brakiem płynności w obliczu rynkowych wstrząsów. Systemowe wsparcie okazuje się wręcz iluzoryczne, gdy kumulują się nieurodzaje i zatory płatnicze u największych odbiorców hurtowych.
Dane z KRD mówią jasno. Długi wśród rolników ciągle rosną
Prawdziwy obraz sytuacji finansowej polskiej wsi ujawniają twarde statystyki. Jak wynika z najnowszych raportów Krajowego Rejestru Długów (KRD), na koniec 2025 roku średnie zadłużenie rolnika-przedsiębiorcy wyniosło ponad 67,5 tys. zł, notując delikatny spadek w ujęciu rocznym. Łączna kwota niespłaconych zobowiązań tego sektora wpisanych do bazy wynosi potężne 230,5 mln zł.
Co najbardziej niepokojące, statystyczny rolnik zalega z płatnościami już przez 707 dni, a w niektórych województwach opóźnienia te przekraczają barierę tysiąca dni.
Spadek liczby rolników-przedsiębiorców w rejestrze nie oznacza automatycznie poprawy kondycji finansowej w tej branży. Z rozmów z wierzycielami wynika, że wielu rolników zamyka lub zawiesza zarejestrowaną jednoosobową działalność - na NIP, ale nadal prowadzi gospodarstwo rolne jako osoba fizyczna i zaciąga zobowiązania na PESEL, czego w tych statystykach już nie widać - komentuje dla Onetu Katarzyna Wuczkowska, ekspertka od rolnictwa z Krajowego Rejestru Długów (KRD).

Skąd biorą się tak gigantyczne problemy w branży? Przyczyną jest najczęściej wspomniana wcześniej eksplozja kosztów produkcji połączona z gigantyczną niepewnością na rynkach rolnych. W wielu przypadkach rolnicy inwestowali potężne kwoty w nowoczesne maszyny i rozbudowę infrastruktury, opierając się na optymistycznych prognozach. Gdy ceny skupu gwałtownie spadły, a raty kredytów poszybowały w górę, płynność finansowa zniknęła.
Choć ogólna liczba dłużników wpisanych do rejestrów nieznacznie zmalała, Katarzyna Wuczkowska ostrzega, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Sektor ten jest bardzo specyficzny. Dostawcy często zwlekają z wpisaniem kontrahenta do bazy, licząc na rozliczenia barterowe lub opóźnioną spłatę po udanych żniwach.
Zadłużenie polskich gospodarstw. W tych regionach jest najgorzej
Wpadnięcie w spiralę zadłużenia pociąga za sobą dramatyczne konsekwencje dla funkcjonowania całego agrobiznesu. Gdy na horyzoncie pojawia się widmo bezwzględnej egzekucji komorniczej, dłużnicy desperacko poszukują dostępnych kół ratunkowych. W części województw odnotowano wzrost rok do roku w łącznej kwocie zadłużenia. Tendencja ta widoczna jest m.in. w województwie lubuskim (z 6,4 mln zł do 8,7 mln zł), lubelskim (z 14,3 mln zł do 18,4 mln zł) oraz małopolskim (z 5,5 mln zł do 6,6 mln zł). Wyższe wartości zanotowano również w podlaskim (z 13,7 mln zł do 14,2 mln zł), pomorskim (z 11,7 mln zł do 12,3 mln zł), a także, choć w niewielkim stopniu, w śląskim (z 7,7 mln zł do 7,8 mln zł).
Jak wskazuje ekspertka w rozmowie z Onetem, istotnym wyzwaniem pozostaje zarządzanie płynnością finansową gospodarstw. Specyfika branży rolniczej, oparta na sezonowości produkcji i odroczonych rozliczeniach, sprawia, że rolnicy często funkcjonują w warunkach napiętego cash flow. Zakup środków produkcji z odległym terminem płatności, a także sprzedaż plonów dopiero po zakończeniu sezonu, powodują konieczność równoczesnego regulowania zobowiązań kredytowych, leasingowych i rosnących kosztów operacyjnych.
Niepokojące są także dane dotyczące opóźnień w spłacie zobowiązań. Średni czas zaległości wynosi już blisko dwa lata, a w niektórych regionach przekracza nawet trzy lata. Tego rodzaju długotrwałe przeterminowanie płatności świadczy nie tylko o specyfice relacji w branży, ale również o realnych trudnościach finansowych części gospodarstw. W praktyce oznacza to malejące szanse na odzyskanie należności oraz rosnące ryzyko wpadania w spiralę zadłużenia.
Długie okresy tolerowania zaległości przez wierzycieli, choć częściowo wpisane w model funkcjonowania sektora rolnego, mogą w dłuższej perspektywie prowadzić do pogłębienia problemów. Im później podejmowane są działania windykacyjne, tym mniejsze prawdopodobieństwo skutecznej spłaty. W konsekwencji rośnie zagrożenie niewypłacalnością, co może przełożyć się na wzrost liczby bankructw wśród rolników-przedsiębiorców.