Coraz więcej wiemy o rozwoju małych dzieci. Naukowcy potrafią coraz wcześniej rozpoznawać sygnały związane z komunikacją, relacjami społecznymi czy sposobem poznawania świata przez najmłodszych. Paradoksalnie jednak największym wyzwaniem nie jest już sama wiedza. Coraz częściej mówi się o czymś innym – o współpracy. Bo nawet najlepsze narzędzia, badania i rekomendacje nie zastąpią rozmowy pomiędzy ludźmi, którzy na co dzień towarzyszą dziecku w rozwoju.
Rozmowa o rozwoju dziecka najczęściej koncentruje się wokół rodziców i specjalistów. To naturalne – rodzice spędzają z dzieckiem najwięcej czasu, a eksperci pomagają interpretować pojawiające się zachowania. Coraz częściej zwraca się jednak uwagę na jeszcze jedną grupę osób, które mogą dostrzegać ważne sygnały rozwojowe. Są nimi członkowie najbliższej rodziny.Dziadkowie odgrywają dziś w wielu rodzinach bardzo ważną rolę. Często uczestniczą w opiece nad wnukami, odbierają je z przedszkola, spędzają z nimi weekendy lub kilka godzin w tygodniu. Dzięki temu mają okazję obserwować rozwój dziecka w codziennych sytuacjach i dostrzegać zachowania, które dla rodziców mogą być mniej widoczne.Nie oznacza to oczywiście, że wiedzą więcej o dziecku niż jego rodzice. Chodzi raczej o inną perspektywę. Osoby, które nie uczestniczą w każdej codziennej rutynie, czasem łatwiej zauważają zmiany zachodzące na przestrzeni miesięcy.