Pogoda wariuje nad Polską, idzie drastyczne ocieplenie. W tym regionie nawet 12 st. na plusie
Najbliższe dni przyniosą w Polsce wyraźne odejście od dotychczasowej zimowej aury. Układ baryczny nad Europą zaczyna się zmieniać, co wpłynie nie tylko na temperatury, ale także na opady i wiatr. Prognozy długoterminowe wskazują, że nie będzie to krótkotrwałe zjawisko, lecz początek nowego etapu pogody, który może zaskoczyć wiele osób.
- Co stoi za zmianą pogody i dlaczego zima traci wpływy?
- Tak dokładnie będzie wyglądać pogoda w pierwszych dniach zmiany
- Deszcz, wiatr i krótkie ochłodzenie - czego spodziewać się dalej
Co stoi za zmianą pogody i dlaczego zima traci wpływy?
Za nadchodzącą zmianę pogody odpowiada przebudowa układu barycznego nad Europą i północnym Atlantykiem. Po dłuższym okresie dominacji wyżów i napływu chłodnych mas powietrza z północy, coraz większą rolę zaczynają odgrywać głębokie niże atlantyckie. To one otwierają drogę dla znacznie cieplejszego i wilgotniejszego powietrza z południowego zachodu. Dla Polski oznacza to stopniowe odchodzenie od mroźnej zimy i przejście w pogodę bardziej typową dla przedwiośnia.
W prognozach długoterminowych widać wyraźną przewagę temperatur dodatnich, które w wielu regionach będą utrzymywać się zarówno w dzień, jak i nocą. Taki układ może potrwać nawet kilkanaście dni, co jest istotne nie tylko dla codziennego komfortu, ale także dla hydrologii, rolnictwa i stanu dróg. Synoptycy zwracają uwagę, że skala ocieplenia będzie wyraźnie odczuwalna, ponieważ temperatury znajdą się znacznie powyżej wieloletniej normy klimatycznej. To kolejny przykład coraz częstszych zimowych epizodów z dominacją ciepłych mas powietrza, które przerywają klasyczną zimę.
Proces zmiany pogody nie nastąpi z dnia na dzień. Początek tygodnia wciąż przyniesie silne kontrasty termiczne między wschodem a zachodem kraju. Na wschodnich obszarach utrzyma się jeszcze nocny mróz, miejscami bardzo silny, natomiast zachód i południe szybciej odczują napływ cieplejszego powietrza.
W ciągu dnia różnice temperatur będą wyraźne - podczas gdy w jednej części kraju nadal panować będzie zima, w innych regionach pojawi się odwilż. Z każdym kolejnym dniem ciepłe masy powietrza będą jednak obejmować coraz większy obszar Polski. Od połowy tygodnia dodatnie temperatury staną się normą niemal w całym kraju, także nocami.

Tak dokładnie będzie wyglądać pogoda w pierwszych dniach zmiany
We wtorek 10 lutego nad Polską dojdzie do wyraźnego starcia dwóch zupełnie różnych mas powietrza. Od wschodu zacznie wycofywać się zimny wyż arktyczny, który jeszcze w nocy przyniesie bardzo niskie temperatury, szczególnie na północnym wschodzie kraju. W tych regionach słupki rtęci mogą spaść do około minus 16–18 stopni Celsjusza, a przy wietrze temperatura odczuwalna lokalnie obniży się nawet poniżej minus 20 stopni.
Jednocześnie od zachodu zacznie napływać cieplejsze i wilgotniejsze powietrze polarne, które wcześniej przeszło już transformację nad Atlantykiem. To właśnie ono rozpocznie proces gwałtownego ocieplenia. W drugiej części dnia na południowy zachód kraju dotrze jeszcze świeższa masa powietrza związana z rozległym niżem atlantyckim. W efekcie w tych regionach temperatura wzrośnie do około 5–7 stopni Celsjusza, co oznacza różnice sięgające kilkunastu stopni między wschodem a zachodem Polski w tym samym czasie.
Wtorek upłynie pod znakiem dużego zachmurzenia i lokalnych opadów. Na wschodzie i północnym wschodzie początkowo będzie to śnieg, który stopniowo zacznie przechodzić w deszcz, miejscami także marznący, powodujący śliskie nawierzchnie. Temperatury maksymalne będą bardzo zróżnicowane – od około minus 6 stopni na Podlasiu do nawet plus 7 stopni na południowym zachodzie kraju.
W środę proces ocieplenia wyraźnie przyspieszy. Dodatnie temperatury obejmą już większość Polski, a na południu termometry pokażą od 6 do 9 stopni Celsjusza. Towarzyszyć temu będą opady deszczu oraz coraz silniejszy wiatr z południa, którego porywy mogą dochodzić do 50–60 km/h, szczególnie na otwartych przestrzeniach.
Czwartek przyniesie kulminację ciepła. Na południu kraju i w rejonach podgórskich możliwe są temperatury rzędu 11–12 stopni Celsjusza. Tak wysoka jak na luty temperatura przyczyni się do intensywnych roztopów, zwłaszcza tam, gdzie zalega jeszcze pokrywa śnieżna. W piątek ochłodzenie będzie jedynie symboliczne – w większości regionów nadal utrzymają się wartości dodatnie, a deszcz pozostanie dominującym
W sobotę 14 lutego sytuacja baryczna ulegnie kolejnej zmianie. Polska znajdzie się pod wpływem rozległej zatoki chłodniejszego powietrza ciągnącej się od Skandynawii. Spowoduje to napływ wilgotnego powietrza arktycznego i wyraźny spadek temperatur, szczególnie nocą. Na północnym wschodzie kraju możliwe są spadki do około -10 stopni Celsjusza.
W ciągu dnia różnice regionalne znów będą duże. Na Suwalszczyźnie temperatura utrzyma się w okolicach minus 1 stopnia, podczas gdy na Podkarpaciu może sięgnąć nawet plus 5–6 stopni. Pojawią się opady śniegu oraz deszczu ze śniegiem, co ponownie pogorszy warunki drogowe.

Deszcz, wiatr i krótkie ochłodzenie – czego spodziewać się dalej
Pod koniec tygodnia wiele osób może odnieść wrażenie, że zima praktycznie ustąpiła. Warunki przypominać będą raczej wczesną wiosnę niż luty. Śnieg zacznie szybko topnieć, a na ulicach i chodnikach dominować będzie mokra nawierzchnia. Cieplejsza aura nie oznacza jednak spokojnej pogody. Wręcz przeciwnie – wraz z aktywnymi niżami atlantyckimi do Polski wkroczy bardzo dynamiczna aura. Początkowo możliwe będą opady mieszane, w tym śnieg przechodzący w deszcz, a lokalnie także marznący deszcz powodujący śliskość na drogach.
Według aktualnych prognoz ochłodzenie to będzie jednak krótkotrwałe. Po 15 lutego modele pogodowe wskazują na ponowny napływ cieplejszych mas powietrza z zachodu i południowego zachodu. Taki układ może utrzymać się mniej więcej do 23 lutego, co potwierdza, że w drugiej połowie miesiąca dominującym trendem będzie wyraźne ocieplenie, przerywane jedynie krótkimi epizodami chłodu.
W kolejnych dniach dominować będą już opady deszczu, momentami dość intensywne. Istotnym elementem pogody stanie się także wiatr, który okresami może być silny i porywisty. Szczególnie niebezpiecznie może być w rejonach górskich, gdzie prognozowane jest wystąpienie wiatru halnego, zdolnego do powodowania szkód.
Około połowy miesiąca możliwy jest krótkotrwały napływ chłodniejszego powietrza. Spowoduje on przejściowy spadek temperatur i miejscowy powrót opadów śniegu, jednak według aktualnych prognoz nie będzie to powrót silnej zimy. Po tym epizodzie ciepłe masy powietrza mają ponownie zyskać przewagę i utrzymać się przez kolejne dni.
