wiadomości ceny zwierzęta uprawy maszyny finanse i prawo biznes Wieś
Obserwuj nas na:
RolnikInfo.pl > Wiadomości > Nowe informacje na temat skażonego mięsa z Brazylii. Polska miała wiedzieć od miesięcy
Julia Bogucka
Julia Bogucka 25.02.2026 17:06

Nowe informacje na temat skażonego mięsa z Brazylii. Polska miała wiedzieć od miesięcy

Nowe informacje na temat skażonego mięsa z Brazylii. Polska miała wiedzieć od miesięcy
Fot. BDMcIntosh/Getty Images/CanvaPro

Bezpieczeństwo żywności podlega stałemu nadzorowi, jednak temat staje się szczególnie istotny w przypadku wykrycia nieprawidłowości. W związku z informacjami o obecności hormonów w wołowinie importowanej z Brazylii pojawiły się doniesienia, że służby w Polsce mogły otrzymać sygnały wcześniej. Główny Inspektorat Weterynaryjny zabiera głos.

  • Te instytucje dbają o bezpieczeństwo żywności
  • Skażona wołowina trafiła do Unii Europejskiej
  • Polska wiedziała wcześniej o nieprawidłowościach?

Te instytucje dbają o bezpieczeństwo żywności

Polska od lat buduje swoją markę jako spichlerz Europy, szczycąc się produkcją żywności wysokiej jakości, która podbija rynki zagraniczne. Rodzima wołowina, choć coraz bardziej doceniana, wciąż jednak musi konkurować z towarem importowanym. Paradoks globalnego handlu sprawia, że nawet kraje z potężnym sektorem rolniczym, takie jak Polska, sprowadzają tysiące ton produktów spożywczych z zagranicy. Decyduje o tym rachunek ekonomiczny i specyfika popytu przemysłowego. Przetwórnie potrzebują surowca taniego, dostępnego w ogromnych wolumenach i o powtarzalnych parametrach, co często skłania importerów do patrzenia w stronę Ameryki Południowej. Brazylia, będąca światowym gigantem w produkcji mięsa, jest naturalnym kierunkiem dla takich poszukiwań, oferując towar konkurencyjny cenowo, choć, jak pokazuje historia, nie zawsze spełniający wyśrubowane normy europejskie.

Nowe informacje na temat skażonego mięsa z Brazylii. Polska miała wiedzieć od miesięcy
Fot. Nuttapong punna/CanvaPro

Mechanizm kontroli, który ma chronić europejskich konsumentów przed takimi sytuacjami, teoretycznie jest szczelny. System Wczesnego Ostrzegania o Niebezpiecznej Żywności i Paszach (RASFF) to kluczowe narzędzie, które pozwala państwom członkowskim Unii Europejskiej na błyskawiczną wymianę informacji. Gdy w jednym kraju wykryte zostanie zagrożenie, alert powinien natychmiast trafiać do wszystkich pozostałych, zwłaszcza tych, które mogły być odbiorcami felernej partii. Nadzór nad tym procesem w Polsce sprawują Główny Inspektorat Sanitarny oraz Inspekcja Weterynaryjna. To armia urzędników i laborantów, których zadaniem jest monitorowanie drogi produktu "od pola do stołu”. W praktyce jednak, przy ogromnej skali importu i skomplikowanych łańcuchach dostaw, gdzie mięso może przechodzić przez kilku pośredników w różnych krajach, zanim trafi do polskiej przetwórni, system ten bywa wystawiany na ciężką próbę.

Konsumenci rzadko zdają sobie sprawę, jak długa jest droga, którą przebywa stek czy składnik wędliny, zanim wyląduje w koszyku. Import żywności to nie tylko uzupełnianie braków na rynku, ale przede wszystkim biznes oparty na marżach. W dobie wysokiej inflacji presja na obniżanie kosztów produkcji jest ogromna, co może osłabiać czujność importerów. Choć polska żywność kojarzona jest z bezpieczeństwem i tradycyjnymi metodami wytwarzania, to jako uczestnicy wspólnego rynku europejskiego jesteśmy naczyniem połączonym z globalnym krwiobiegiem handlowym. Każde zawirowanie w Brazylii czy Argentynie rezonuje w polskich zakładach mięsnych szybciej, niż mogłoby się wydawać.

Skażona wołowina trafiła do Unii Europejskiej

Problem, który zelektryzował opinię publiczną, dotyczy wykrycia w brazylijskiej wołowinie 17-beta-estradiolu. To syntetyczny hormon wzrostu, którego stosowanie w hodowli bydła jest w Unii Europejskiej surowo zakazane od dekad. Europejskie normy bezpieczeństwa żywności są jednymi z najbardziej rygorystycznych na świecie i opierają się na zasadzie ostrożności, jeśli substancja może być szkodliwa dla zdrowia ludzi, jej obecność w łańcuchu spożywczym jest niedopuszczalna. Estradiol, stosowany w celu przyspieszenia przyrostu masy mięśniowej zwierząt, jest uznawany za substancję o działaniu rakotwórczym. Jego wykrycie w mięsie przeznaczonym na rynek unijny to nie drobne uchybienie, ale poważne naruszenie fundamentalnych zasad bezpieczeństwa zdrowotnego.

Nowe informacje na temat skażonego mięsa z Brazylii. Polska miała wiedzieć od miesięcy
Fot. ValentynVolkov/Getty Images/CanvaPro

Brazylia, dążąc do maksymalizacji zysków z eksportu, boryka się z problemem kontroli nad stosowaniem takich wspomagaczy w swoich hodowlach. Choć oficjalnie kraj ten deklaruje zgodność z wymogami odbiorców, rzeczywistość na wielkich ranczach bywa inna. Sprawa nabiera szczególnego znaczenia w kontekście toczących się dyskusji o umowie o wolnym handlu między Unią Europejską a krajami Mercosur. Europejscy rolnicy od dawna alarmują, że otwarcie rynku na tańszą żywność z Ameryki Południowej to nie tylko zagrożenie dla ich bytu ekonomicznego, ale przede wszystkim ryzyko wpuszczenia na stoły produktów o standardach znacznie niższych niż te, do których przyzwyczaili się Europejczycy. Doniesienia o skażonym mięsie to woda na młyn dla przeciwników liberalizacji handlu z tym regionem.

Skala importu brazylijskiej wołowiny do Europy jest znacząca, a Polska, mimo silnej krajowej produkcji i stosunkowo niewielkiego udziału w bezpośrednim imporcie z Ameryki Południowej, musi mierzyć się z wyzwaniami, jakie niesie ze sobą wspólny rynek. Wykrycie partii mięsa zawierającej zakazane hormony powinno uruchomić lawinę procedur: od blokady towaru na granicy, przez wycofanie go z obrotu, aż po utylizację. Kluczowym elementem jest tutaj czas. Każdy dzień zwłoki zwiększa ryzyko, że skażony surowiec zostanie przetworzony i trafi do sprzedaży detalicznej lub gastronomii, gdzie jego identyfikacja przez klienta końcowego jest w zasadzie niemożliwa. Nikt przecież nie przeprowadza badań laboratoryjnych burgera czy gulaszu we własnej kuchni.

Zobacz też: Skażone mięso z Brazylii wjechało do Unii. Wydano komunikat dotyczący Polski

Polska wiedziała wcześniej o nieprawidłowościach?

Największe kontrowersje w obecnej sytuacji budzi nie sam fakt wykrycia skażenia, bo wpadki zdarzają się w każdej branży, ale przepływ informacji między europejskimi organami nadzoru a polskimi służbami. Pojawiają się głosy sugerujące, że wiedza o niebezpiecznym ładunku mogła być dostępna dla urzędników wcześniej, niż wskazywałyby na to pierwsze komunikaty. Zgłoszenia dotyczące brazylijskiej wołowiny regularnie trafiają do systemu RASFF, a ich źródłem często bywa Holandia. To właśnie tamtejsze służby, kontrolując towary w porcie w Rotterdamie, często jako pierwsze identyfikują zagrożenia w partiach mięsa, które mogą być dystrybuowane na terenie całej Unii Europejskiej.

Pytanie, które ciśnie się na usta, brzmi: co działo się z tą informacją przez kolejne tygodnie? Zgodnie z procedurami, Główny Lekarz Weterynarii powinien natychmiast po otrzymaniu powiadomienia w systemie RASFF podjąć działania mające na celu zlokalizowanie i zabezpieczenie felernej partii na terenie kraju.

Z przekazanych przez Główny Inspektorat Weterynarii dla RMF FM informacji wynika, że polskie służby miały wiedzę o problemie skażonej wołowiny z Brazylii już w listopadzie 2025 r. Komisja Europejska, po wykryciu w październiku obecności estradiolu w partiach mięsa, 11 listopada przekazała stosowny komunikat państwom członkowskim, w tym Polsce, za pośrednictwem unijnego systemu wczesnego ostrzegania RASFF. Oznacza to, że informacja o potencjalnym zagrożeniu była znana administracji odpowiedzialnej za bezpieczeństwo żywności kilka miesięcy przed publiczną reakcją resortu rolnictwa.

Jednocześnie GIW podkreśla, że Polska nie została wskazana jako odbiorca zakwestionowanych partii wołowiny, a w krajowych kontrolach nie wykryto skażonego mięsa. Inspekcja zapewnia, że na bieżąco monitoruje sytuację. Równolegle działania podjął Główny Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, który w ramach kontroli doraźnej pobrał próbki mięsa na etapie sprzedaży detalicznej; obecnie trwają analizy laboratoryjne.

Oficjalna, publiczna reakcja polityczna nastąpiła jednak dopiero 23 lutego 2025 r., gdy Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi poinformowało o zleceniu pilnych kontroli. Wiceministra Małgorzata Gromadzka przekazała w mediach społecznościowych, że działania mają charakter prewencyjny i służą zapewnieniu bezpieczeństwa żywności.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wołowina
Alarm w UE. Tony skażonej wołowiny z Brazylii trafiły na europejskie stoły
None
Prawie 400 zł co miesiąc prosto na konto. Prezes KRUS właśnie ogłosił nową stawkę "sołtysowego"
Wołowina
Skażone mięso z Brazylii wjechało do Unii. Wydano komunikat dotyczący Polski
None
Awantura o szczypiorek w Biedronce. Klienci wytropili, skąd przybył do Polski
Nowe oznaczenia w sklepach
Weszły nowe zasady i mogą zaskoczyć przy kasie. Sprawdź, zanim kupisz owoce i warzywa
owoce
Owocowy quiz. Na pewno jadłeś je choć raz, ale 100 proc. zdobędzie tylko omnibus
Wybór Redakcji
RolnikInfo.pl
Obserwuj nas na: